Zielona granica

0
385

To jest normalny film, lecz o nienormalnym świecie. Kino w pierwszy dzień emisji Zielonej granicy opuszczała po projekcji  całkiem duża liczba młodych ludzi. Film jest biało czarnymi barwami opowiedziany dosłownie. Bo to nie jest film kolorowy. Lecz to nie jest czarno-biała historia, niuansów i niejednoznacznych postaw jest wiele. A właściwie widać przemianę tych, którzy zostali wrzuceni w ten niezakończony stale konflikt. Uchodźcy z pełnych nadziei, stają się ofiarami, woluntariusze, mieszkańcy ze zdystansowanych ukazują swoją najpiękniejszą twarz, gdy nie są obojętni, strażnicy z wojskowych stają się ludźmi z odruchami wykraczającymi poza dyscyplinę żołnierza, policjanta. O tej przemianie jest ten film. Także o dobru, które jest silniejsze od zła. O tragedii pojedynczego człowieka, rodziny w zderzeniu z systemem państwowym, z nieumiejętnością zrozumienia procesów, przemian globalnych. Gdy biedni chcą mieć lepiej. Gdy zagrożeni wojną uciekają do kraju pokoju.

Patrząc na ten film, jako chrześcijanin, jestem zawstydzony, to jest dla mnie rachunek sumienia. Czy zrobiłem wszystko, co zrobić mogłem? Czy moją empatię potrafiłem i potrafię przełożyć na konkretne projekty? Na odpowiedni nacisk na decydentów państwowych? Bezradność też jest uczuciem, z którym opuszczałem kino. Bo wiem, że zawsze za mało zrobiłem.

Znam te tereny nad białoruską granicą. Moja siostra mieszka tam od 40 lat. Ja też tam przyjeżdżam od dawna. Mam tam przyjaciół. Byłem dosłownie tydzień po zniesieniu stanu wyjątkowego. Słuchałem, rozmawiałem, pytałem. Aby zrozumieć. Rozmawiałem także z Agnieszką Holland, pytałem ją, jak chce opowiedzieć tę historię. Dlatego perspektywy różne – uchodźcy, woluntariuszki, strażnika, pozwalają zobaczyć sytuację, która skądinąd jest znana.

To film dla mnie głęboko chrześcijański, tak go odczytuję, bo opowiada o przemianie zła w dobro. Choć pokazuje dramat, tragedię, często kończącą się śmiercią.

Stajemy, my ludzie pierwszej połowy XXI wieku, także jak widać w Polsce, przed marszem, ucieczką z własnej ojczyzny. Jest to dla nas egzamin z naszego humanizmu i naszego chrześcijaństwa. Egzamin, który stale trwa.

Agnieszko, dziękuję, że nie pozostawiasz nas, mnie, obojętnym.

Tomasz Dostatni OP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here