Zdrowia i szczepionki…

0
359

Już lato. To widać, słychać i czuć. Nad morzem tłumy. W restauracjach pełno, na Jasnych Błoniach, początek lata i koniec roku szkolnego. Trafiłem na poloneza, gdzie uczniowie, nauczyciele tańczyli pod platanami i na trawie zielonej. Ludziska, po prostu zmęczone pandemią, zamknięciem, ciągną do otwartej obecności na świeżym powietrzu.

Tylko wirus nie zniknął do końca. Ten niewidziany wróg, chyba przysnął, i to niekoniecznie za naszą zasługą. Bo szczepienia nie objęły wymaganej większości potrzebnej do osiągnięcia zbiorowej odporności.  Antyszepionkowcy oraz typowe nasze niechlujstwo,  cokolwiek byśmy przez to rozumieli. Zła organizacja szczepień, nieracjonalne myślenie wielu rodaków, zmęczenie pandemią, itp. itd.

Jak żyć ? To pytanie wraca, gdy myślę o jesiennym wysypie wirusa. Wróci, czy nie wróci.. Ludzie są zmęczeni, to sprzyja postawom, które mogą źle procentować. Trzeba się dalej szczepić. Mówi się, że teraz na wsi i małych miasteczkach. Potrzeba determinizmu społecznego. Dlatego kolejny raz zachęcam, idźmy do szczepień. Namawiajmy niezdecydowanych, bo znowu nas zamkną jak nie będzie ochrony i bezpieczeństwa zborowej odporności. Jakich używać argumentów, ile jeszcze potrzeba śmierci bezbronnych wobec wirusa ludzi. Człowiek łatwo zapomina, łatwo się dostosowuje, ale wróg, niewidoczny jeszcze nie został przegnany. Dlatego szczepmy się, ci którzy jeszcze tego nie zrobili. Przyprowadzajmy do punktów.

Tomasz Dostatni OP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here