Z sieci powstałeś, w sieć się obrócisz

0
317

Jednym najbardziej popularnych komentarzy w sieci jest określenie sytuacji z Twin Towers hasłem – „Rodzina na swoim”.
Podobnież jakieś posłuchy zostały z dawnych czasów niepełnego zaufania. Podobno te ostatnie taśmy to zemsta za aresztowanego pupila. Ale ten co to podobno się zemścił, nic nie wiedział o wyczynach pupila. Tak mówił. Zupełnie.
Ale wieść gminna w sprawie K2 i twarzy „dewelopera” niesie, że „jest to twarz człowieka poczciwego”. No, nie wiem, przecież nie będę się przyglądał człowiekowi, nie ma co się gapić, ale raczej tak…Niewiele osób zna się na twarzach, trudno spotkać profesjonalnego „fizjonomistę”. Poczciwości od polityków, wobec galopującej poprawności politycznej czytaj – hipokryzji, ludzie nie uświadczą.
Oświadczenia rządowe w tej kwestii trzeba przełożyć z „wolskiego na polski”. I dlatego, kiedy czytam taki tekst, dziwię się, że się nie lubimy. Nic ciekawszego w kwestii języka nie powiedziano. Mamy wiele dystansu do nierzeczywistości.
Przy okazji rozmów o Bartusiu dostało się pani Aleksandrze, że dostała za dużo na swoją fundację. Dziennikarz nie pyta co zrobiła za te pieniądze, tylko że dostała za dużo. Nie szarpcie za nogawki, siostry i bracia w piśmie, sięgnijcie wyżej.
Pan Tadeusz wezwał do obrony. Ostrzegł, że tak właśnie będzie. Zaskoczył mnie postawą defensywną. Przecież nie jest zepchnięty do narożnika, nikt go „w kij” nie związał, w dyby nie wpakował jak major Płut prawie cały zaścianek Dobrzyńskich, i nie pozostawił na deszczu. I jeszcze, spryciarz, tak powiedział: „to nie jest temat wart tak prestiżowej audycji jak ta.”
Przed czym się tu bronić: przed wścibstwem, ciekawością, kpiną, niezbędną wiedzą, pomidorami, jajkami, pomyjami w kryształ zebranymi?
W ramach obrony ujawnimy dochody od 1995, twierdzi nasz bohater. Proponuje ujawnić dochody i pożytki partyjne. Jak wszyscy to wszyscy, babcia też. Proszę rozliczyć to trzydziestolecie i ujawnić cały ten szaber. Na ile lat, na ile pokoleń starczyło, starczy tego szabru? Przecież umie pan liczyć, panie Tadeuszu, niech pan policzy. Które znane nazwiska będziemy co i rusz napotykać na swojej drodze, my lub nasze dzieci? Mamy się zali cieszyć, że znaliśmy mamusię lub tatusia?
Ale nie ujawniajcie tego wszystkiego, proszę, nie denerwujcie ludzi. Zachowajcie tę wiedzę dla siebie panowie politycy. To na razie wystarczy.
Przypomniałem sobie o co poszło, co mnie wplątało chwilowo w sieć. Zaczęło się od proponowanej „wziątki” w wysokości 40 milionów, a później przyszły informacje o dyrektorskich nadpensjach w NBP.
Po czyjej stronie kortu jest piłeczka? Akcja z Jurnym Stefanem, to smecz czy return? Co nam przyniosą kolejne relacje z rozmów przy Nowogrodzkiej, przecież będą, spotykali się 20 razy? Czy Stefan ten tego tam, czy nie? Co ma Stefan wspólnego ze Stefanem, oprócz imienia?
Ktoś powiedział, chyba właśnie pan, Tadeuszu, „Dziwne, niepokojące i niepotrzebne.” Ludzie pewnie chcieliby wierzyć, w pańskie zdziwienie, drgający niepokój i w to, że uznaje całe to zamieszanie za niepotrzebne. Ale po tylu latach rzeczywiście wydaje się panu ta sytuacja dziwną, nienormalną, że niepotrzebną – to oczywiste?
Jessie Holmes, hodowca psów i właściciel psich zaprzęgów, także traper żyjący na Alasce, jeden z „podglądanych” bohaterów cyklu „Life below zero”, powiedział „Nie myślę o stanięciu na mecie, chcę stanąć na starcie”.
Ile młodych osób zechce stanąć choćby na starcie kiedy już zaznajomią się z pańskim Raportem Trzydziestolecia?
I oto, w kraju węglem ukraińskim stojącym, gdzie skrzydła przetrącają wiatrakom, pojawia się spowita smogiem myśl polityczna, miejscami gospodarcza – „Miarą skuteczności polityków jest poziom innowacyjności gospodarki ich krajów.” Czy coś takiego… Premier Morawiecki podczas 49. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Co tam ludzie powiedzieli, jak ocenili?
W kwestii piłeczki, to piątkowy wolej pana mecenasa – bramka światowej klasy, a mógł być zaledwie słupek, owoż wolej przeniósł piłkę na środek boiska. „Chodził na czworakach (nie mecenas, ktoś inny) i całował się z psem gospodarza. „Całował się” – czyli pies był też zainteresowany. Jak się obaj napili, ten od czworaków psu nachuchał, to nic dziwnego, no przecież.
Niejednego reverendissime gubiły: korek, worek i rozporek; wyjaśnienie tych terminów jest oczywiste. Zatem – wszystko już było w mijającym tygodniu.
Szkoda, bo piszą tylko o tym, o korku, worku i rozporku, i nie ma co czytać.
„Myśląc o tym [świecie, przyrodzie, zmianach], dbam o ogród.Trzeba grabić żwir.”, japoński ogrodnik pielęgnujący jeden z ogrodów herbacianych.
Wojciech Hawryszuk, 24 stycznia – 3 lutego 2019

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here