Wywiad ze Stanisławem Kaupem

0
432

Czasy trudne i dziwne, więc i sposób przeprowadzenia wywiadu inny niż zazwyczaj. Normalnie ze Stanisławem Kaupem rozmawiałabym w kawiarni czy biurze, ale na nasze życie spadła pandemia jak grom z jasnego nieba, więc i wywiad przeprowadzany jest w niestandardowych warunkach. Łączymy się przez internet. Ja po jednej stronie ekranu, a mój rozmówca po drugiej. Skoro wszystko działa możemy zaczynać.
Jesteś przedstawicielem młodzieżowego środowiska politycznego, jakiego?
— Tak, jestem przewodniczącym Młodych Demokratów w Szczecinie. Organizacji, która łączy trzy ważne filary działań, w których realizować się mogą młodzi ludzie. Jest to trochę polityki, działalności społecznej oraz charytatywnej. Więc nie jesteśmy Bóg wie kim, kto jeszcze ma mleko pod nosem i zaczyna robić politykę. Cechuje nas, jako ludzi tworzących tę organizację chęć zmiany czegoś na lepsze w naszym kraju. Nie jesteśmy obojętni na to, więc działamy.

Współpracujesz z parlamentarzystami i szczecińskimi radnymi. Nie jednokrotnie można z bliska podpatrywać się ich pracy. Co daje taka działalność na zapleczu polityki?

— Zgadza się, współpracuje z posłami i jest to świetne doświadczenie. Są to mądrzy ludzie, którzy mogą przekazać pewną wiedzę i dać wiele cennych rad i wskazówek. Dzięki temu mogę rozwijać siebie i całe stowarzyszenie Młodych Demokratów, które uważam za bardzo ważny element mojego życia. Gdyby nie SMD nie rozmawialibyśmy ze sobą, prawdopodobnie zajmowałbym się zupełnie czymś innym w życiu, niż tym, co robię teraz.

Czyli młodzieżówka to coś, co otwiera możliwości?

— Błagam, tylko nie młodzieżówka.

Dlaczego?

— Bo kojarzy mi się to z gościem pod krawatem, który ze skórzaną teczką biega za politykiem. My tacy nie jesteśmy. Współpracujemy, a to polega na równorzędnym traktowaniu siebie nawzajem. Starsi i bardziej doświadczeni politycy widzą w nas materiał na ich następców, którzy może w końcu zmienią język debaty publicznej.

A co jest nie tak z tym językiem?

— Proszę sobie włączyć debatę z Sejmu. Przecież przeważa tam arogancja i buta. Prawo stanowione w parlamencie nie może być tworzone w takich warunkach. Nogą przepychane, po nocach, aby jak najszybciej. Jak potem takie coś mają szanować i respektować obywatele? Patrząc na to, każdy się zniechęca do polityki, polityków i ich działań. Dlatego młodzi ludzie, którzy w przyszłości mogą odpowiadać za ten język debaty publicznej, już dziś muszą wyzbyć się tego, co najgorsze i w kwestii polityki przyjmować dobre wzorce. Takie też są.

Widzę, że daleko patrzysz już w przyszłość. Tylko raczej skupmy się na tym, co jest dzisiaj. Czy jest jakiś sposób, aby zainteresować przeciętnego nastolatka polityką i jego krajem?

— W świecie, gdzie mamy tyle różnych bodźców z każdej strony polityka nawet dla starszych niż nastolatek wydaje się mało atrakcyjna. Tylko że mamy czasy gdzie w szkole od najmłodszych klas uczy się religii, a nie na przykład wiedzy o społeczeństwie, która de facto przekłada się na poczucie odpowiedzialności za kraj. Ja nie neguje nauki wiary, chociaż nie koniecznie musi się to odbywać w szkole. Ja neguje to, że wychowujemy Polaków, którzy nie do końca czują się obywatelami swojego kraju i nie chcą decydować o jego losie. Nie idą na wybory, bo mają przeświadczenie, że ich głos ma nikłe znaczenie. Kto w takim razie ma ich przekonać, jak nie szkoła, pokazując działanie demokracji? Uświadomi, że nasz głos liczy się tak samo, jak każdego innego obywatela?

Może rodzice?

— Pewnie, rodzice mogą, a nawet muszą. Tylko co jeśli ci rodzice też mówią, że głosowanie nic nie da, a potem narzekają na władzę? Przecież dziś, gdyby zliczyć wszystkie głosy sprzeciwiające się PiSowi, to Andrzej Duda nie miałby szans wygrać. Tyle tylko, że mamy kraj, który narzeka na obecną sytuację, ale tego nie zmienia. A ja nie wyobrażam sobie reelekcji obecnego Prezydenta.

A jak według Ciebie młodzi ludzie oceniają działalność Andrzeja Dudy. Ostatnio pojawił się na Tik Toku, tworzy turniej e-sportowy, a teraz nagrywa raperski kawałek.

— Gdyby nie to, że ta jego nazwijmy „młodzieżowa działalność” była w bardzo nieodpowiednich momentach i wiem, jak wyglądała cała mijająca kadencja to bym powiedział, że mamy bardzo młodzieżowego Prezydenta. Ale młodzi ludzie przestali szanować Dudę, mówią o nim, że jest „cringe”. Jak szanować kogoś, kto najpierw daje na TVP ogromne pieniądze, zamiast na leczenie raka, a potem w dobie pandemii nagrywa wątpliwej jakości rap w ramach akcji charytatywnej zbierania pieniędzy na niedofinansowaną służbę zdrowia w kraju, którym rządzi? Do tego mianuje Premiera w tej zabawie i uważa to za wypełnianie swojej misji. My młodzi ludzie musimy widzieć autorytet w Prezydencie, a nie marionetkę, która nie zabiera głosu w ważnych sprawach. Internet jest pełen memów o Prezydencie. Przecież to najlepiej obrazuje podejście ludzi do Dudy.

W takim razie jak zachęcić młodych ludzi, którzy dopiero co ukończyli osiemnaście lat i mogą już głosować do tego, aby wzięli udział w nadchodzących wyborach na Prezydenta RP?

— Najpierw te wybory muszą zostać jeszcze raz zaplanowane. To też jest nie do pomyślenia, żeby powstał taki chaos z tym. My, młodzi ludzie widzimy, w która stronę idzie nasz kraj. Myślę, że to wystarczający powód, aby wziąć udział w głosowaniu. W przeciwnym wypadku dziś granice pozamykane jeszcze przez wirusa, zaraz nadal mogą nie zostać otwarte, bo władza będzie miała taki kaprys. Wydaje mi się, że największym bodźcem do zmiany dla młodych ludzi jest jednak widmo tego, że rządzący mogą ograniczyć im internet. To pewna emanacja wolności dla młodego pokolenia. Gdy tego zabraknie, wszyscy się zorientujemy co się stało, gdy na zmianę będzie bardzo ciężko. Dlatego obudźmy się, zanim będzie za późno.

Wspomniałeś coś o autorytecie. Kto dla młodzieży jest w takim razie tym wzorem do naśladowania?

— To bardzo trudne pytanie. Ja uważam, że obecnie mamy pewne przewartościowanie autorytetów. Kiedyś tym wzorem była osoba ceniona i reprezentująca pewne racjonalne poglądy. Dziś znaczna część młodzieży ceni tych, którzy nic dobrego do ich światopoglądu nie wnoszą. To niebezpieczne zjawisko. Radykalizowanie swoich myśli i przekonań, przy jednoczesnym zamykaniu się na inne, historia świata już nie raz widziała. My chyba jednak nie wyciągamy z niej wniosków.

Dlaczego?

— Bo gdybyśmy jako społeczeństwo wyciągali wnioski z historii, to nie istniałaby homofobia i tym podobne przykre rzeczy. Przecież nienawiść nie rodzi się z niczego. To efekt błędnych autorytetów, bo ci, którzy mówią co na tym świecie jest dobre a co złe, są wyśmiewani i opluwani.

Czy jest na to w takim razie jakaś recepta? Można jeszcze ten świat naprawi?

— Oczywiście, że można, ale ja nie powiem jak, bo jeszcze nie wiem. Mam dopiero dwadzieścia dwa lata. Póki, co obserwuje i się uczę. Prawienie morałów zostawiam innym, bardziej doświadczonym. Wszystko to, co przed chwilą powiedziałem, a Ty skrupulatnie zapisałaś, to moje spostrzeżenia, jako młodego człowieka. Człowieka, który z niepokojem obserwuje to, co się wokół niego dzieje i próbuje pojąć dokąd zmierzamy, jako Polska, Europa i Świat.

Stanisław Kaup – student prawa na Uniwersytecie Szczecińskim, przewodniczący Stowarzyszenia Młodzi Demokraci Szczecin i Członek Zarządu Krajowego SMD, asystent Posła na Sejm RP Arkadiusza Marchewki, młodzieżowy aktywista.

Autor tekstu: A. M., uczennica jednego ze szczecińskich liceów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here