Wirusy diabła się nie imają.

0
360

„Drodzy Parafianie, chciałem Wam z głębi serca podziękować za to, że dziś zamiast tradycyjnie wypełnionego Kościoła Świętej Trójcy (a w niedzielę jest zwykle ok. 100 osób) nikt nie przyszedł. Dziękuję Wam za Waszą odpowiedzialność i dostosowanie się do nowej sytuacji” – napisał w niedzielę pastor Sławomir Janusz Sikora, proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Szczecinie na swoim profilu Facebook’owym. Wpis opatrzony jest zdjęciem duchownego, stojącego między dwoma rzędami pustych ławek.

Pastor dziękujący za pustkę w kościele? Niezwykłe. Zrozumiałe. Ileż trzeba mieć w sobie poczucia odpowiedzialności za Wspólnotę, ileż troski, pokory wobec niebezpieczeństwa. Miłości bliźniego swego, by takie podziękowanie złożyć. Za pozostanie w domu, ale też za współodpowiedzialność: „dziękuję również za wzajemne przekazywanie informacji o odwołanym nabożeństwie. To było budujące, kiedy wczoraj dzwoniłem do starszych parafian a oni odpowiadali, że już wiedzą, bo ktoś już był z nimi w kontakcie”. Pastor może być dumny ze swoich parafian. Z wzajemnością.

Z drugiej strony Odry – kościelni celebryci, o ego rozrośniętym poza granice tolerancji. Kwestionujący zalecenia płynące z Episkopatu Polski i z samego Watykanu. Wody święconej boi się tylko diabeł. Wirusów nie, bo wirusy pewnie się diabła nie imają. Nie tylko dlatego, że „Chrystus nie roznosi zarazków ani wirusów”. Abp Andrzej Dzięga wie z całą pewnością, że nie można zarazić się koronawirusem przez wodę święconą ani przez komunię świętą do ust. „Są to stwierdzenia teologicznie błędne, empirycznie fałszywe i społecznie niebezpieczne” – skomentował ten list pasterski „Tygodnik Powszechny”. Tygodnik katolicki.

Szymon Hołownia był bardziej dosadny. „List arcybiskupa jest nie tylko szczytem głupoty i pastoralnej niefrasobliwości.(..) Jako obywatel jestem po prostu oburzony. Jako katolik – uważam, że mam pełne prawo bronić się przed ślepotą na to co dzieje się na świecie , i strojącą się w szaty pobożności tępą (bo trudno to naprawdę nazwać inaczej) głupotą niektórych pasterzy. Wielu z nich zdało w tych dniach egzamin, wielu zdało go późno, ale jednak. Są też jednak, jak widać, tacy abnegaci jak abp. Dzięga, który z mikrobami będzie walczył kropielnicą”. Dlatego z uznaniem przyjął postawę swoich szczecińskich przyjaciół, którzy złożyli w tej sprawie zawiadomienie na policji.

„Art. 160. § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3” . Tego już Szymon Hołownia nie napisał. To komentarz jednej z moich facebook’owych znajomych. Abp. Dzięga wie, pastor Sikora pewny nie jest. Dlatego poprosił swoich parafian o pozostanie w domach. Nie, nie prosił o zrezygnowanie z modlitwy. „zachęcam do organizowania nabożeństw domowych, do oglądania (przeżywania) nabożeństw telewizyjnych i internetowych”. Zaproponował, by wspólną modlitwę odprawić o godzinie 21.00. W swoich domach, ale jednak razem. Nie obok siebie, ale wspólnie. Pastora Sikorę Bóg najpewniej zrozumie. Mam nadzieję.

Rafał Jesswein.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here