Sajgonki z psa i kebab z Wernyhory…

1
995

Cóżeś nam uczynił Wernyhoro, że lud szczeciński kebaby z ciebie robi? Może nie do końca lud szczeciński, ale Turcy. Tak, prawdziwi Turcy u których polscy patrioci i kibice stołują się namiętnie. Turek, wiadomo, niewierny i obcy katolickiemu narodowi rzucił się na Wernyhorę. Nie mieliśmy problemów z Chińczykami, którzy psy sobie jedli, usługi akupunktury, w przerwie między sajgonkami robili, ale Turcy…

Przecież nasi husarzy i Jan III Sobieski, Król Polski (chociaż nie był prawdziwym Polakiem) pod Wiedniem wiele lat temu takich właśnie Turków pogonili. A teraz wiedeńczycy nawet pomnika Jana III Sobieskiego nie chcą u siebie. Kolejny cudowny pomnik (chyba już 1389 sztuka) pana Dźwigaja do Krakowa sobie odsyłają.

A Turcy u bram Najjaśniejszej Rzeczypospolitej ze swoimi kebabami. Co prawda Szczecin więcej miał wspólnego z tą podłą i zgniłą Europą niż z Polską, ale nawet i u nas kebabów jak mrówek. Niestety Turcy zamachnęli się na Wernyhorę. Kebab z Wernyhory bije rekordy popularności. Szczecinianie pokochali to danie z Wernyhory, podobnie jak Wernyhorę wielbili Jan Matejko, Joachim Lelewel, Juliusz Słowacki czy wreszcie Stanisław Wyspiański.

Ponoć kebab z Wernyhory jest najlepszy w mieście. Nie jem mięsa (nawet z Wernyhory) więc nie wiem. Ale kebab z Wernyhory na ulicy Wyzwolenia polecam.

wit

1 KOMENTARZ

  1. Na mieście taksówkarze wciskają kity, że tam na Wernyhory mięso na kebab robią z resztek przewożonych z Berlina – z tego co zostało na kiju po całym dniu. Komuś podpadli, może nie chcieli płacić haraczu?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here