Tuska wina

0
64

Stało się to, co musiało się stać. Donald Tusk zrezygnował ze startu
w wyborach prezydenckich 2020. Przed kamerami powiedział, że byłby kandydatem obciążonym bagażem decyzji, nieraz niepopularnych, które musiał podejmować jako premier. Zatem potrzebna jest osoba, która takich obciążeń ze sobą nie niesie. Jednocześnie obiecał, że będzie wspierał działania opozycji.
Tak więc mleko się rozlało. Nie będzie powrotu na białym koniu, nie będzie mocnego kandydata, który stawiłby czoła miłościwie panującemu.
Co teraz? Jak zachowa się Platforma? Czy młode wilki rzucą się do gardła Grzegorzowi Schetynie? Wszak ostrzą sobie pazurki i szczerzą kły już od dawna. To przecież nie PO przegrało kolejne wybory. To Schetyna. To nie członkowie partii i ich aktywność, praca u podstaw, starania o każdy głos. To przecież przewodniczący sam powinien wygrać wybory. A skoro to się nie udało, trzeba mu podziękować.
Krytycy mówią: nie zależało mu na wyniku, budował listy tak, aby w parlamencie znaleźli się jego pretorianie, którzy pomogą utrzymać staus quo w partii. PSL obraził się nagle na lewicę, przygarnął Kukiza, rozmontowując w ten sposób Koalicję Europejską z takim trudem sklejoną przez przewodniczącego Grzegorza. Mało kto w PO pamięta, że przegrana do Europarlamentu była 7 procentowa. Po wolcie PSL- u nastąpiła katastrofa. Okazało się, że G.S. miał rację: tylko zjednoczone siły mogą odsunąć PiS od władzy. Przewaga PiS – u nad okaleczoną koalicją wyniosła aż 16 procent. Podzielenie i system przeliczania głosów (metoda Victora D’Hontda) dopełniły dzieła. PiS zdobył w sejmie o kilka szabel więcej… Co by było, gdyby posłuchano Schetyny?
Nowy przewodniczący (przewodnicząca) z pewnością zmieni ten obraz niemożności. Z punktu rzuci nośne hasła, sprecyzuje wyraźny program, uderzy młotem w PiS, tak że rządząca partia zatrzęsie się w posadach, a Andrzej Duda ze strachu przez kilka nocy nie zaśnie. Nowy przewodniczący (przewodnicząca) pociągnie masy za sobą i spowoduje trzęsienie ziemi w sondażach. Notowania PO czy też POKO poszybują pod niebo, a znienawidzonego PiSu spadną o kilkadziesiąt punktów procentowych. Szybko dowiemy się, kto jest kandydatem na prezydenta RP (koalicyjnym lub Platformowym). To nazwisko spowoduje, że społeczeństwo entuzjastycznie dyskutować będzie o tym w domu, pracy, samochodzie. Prezydent (jeszcze) A. D. kolejne noce spędzi przy kompie szukając na faceboku pocieszenia i wsparcia u znajomych pań i panów.
Pan Donald będzie mógł spokojnie zająć się kandydowaniem na przewodniczącego tam, gdzie ma szansę na zwycięstwo. Po tej kluczowej decyzji ruszy procedura impeachmentu przewodniczącego PO.
Znowu Tuska wina. A jeśli nie Tuska, to na pewno Schetyny…

Jarosław Dobrzyński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here