Tischner, czytany, odkrywany na nowo, dziś.

0
210

Było to ponad 40 lat temu. Gdy byłem w szkole średniej. Pojawiłem się w duszpasterstwie młodzieży prowadzonym przez ojca Jana Górę w Poznaniu. Czytywaliśmy i rozmawialiśmy wtedy o różnych książkach. Trochę jakby taka praca seminaryjna. Choć to Góra omawiał, ale z naszym czynnym udziałem. Jedną z pierwszych, dla mnie poważnych lektur, była książka Wobec wartości z rozdziałem Józefa Tischnera „Etyka wartości i nadziei”. Pamiętam, jakby to było dziś. Chodziłem sobie wtedy na poznańską Cytadelę. Siadałem w tym jednym wielkim parku i sobie czytałem. Miałem może 17, może 18 lat. Hierarchia wartości, o której czytałem, zaczęła mnie zastanawiać. Jak to jest u mnie. Na jakich wartościach chciałbym budować życie. Tischner meblował mi głowę i ustawiał właśnie hierarchię wartości. To był jeszcze stan wojenny. Ja przechodziłem od wiary dziecięcej do wiary postanowionej i wiary osobistego wyboru. Zastanawiałem się, co robić w życiu.

I teraz, po 40 latach, Wojtek Bonowicz zmobilizował mnie, aby przeczytać jego książkę, „Tischner. Biografia”, bite 600 stron. Studiowałem w Krakowie w latach osiemdziesiątych XX wieku. Chodziłem na wykłady Tischnera z filozofii dramatu na Uniwersytecie Jagiellońskim. Czytywałem jego inne książki i artykuły. Potem już z Pragi i ponownie po powrocie do Polski śledziłem jego działalność. Filozofa, duszpasterza Solidarności, publicysty, kaznodziei.

Teraz, gdy czytam Wojtka Bonowicza, to jakbym chodził po mapie, która też określała moją drogę intelektualną i duchową. Kiedyś olbrzymie wrażenie intelektualne zrobiła na mnie rozmowa Między Panem a plebanem, Żakowski, Tischner, Michnik. Mam egzemplarz mocno pokreślony.

Dziś Tischner, jego biografia czytana na nowo, to nie tylko przypominanie sobie czasów, w których się formowałem. Tischner dziś, to łyk świeżego powietrza na zatęchły Kościół nasz powszedni w Polsce i czas permanentnych wojenek politycznych, już zupełnie prawie bez wartości. To znaczy wypranych z hierarchii wartości.

Myśl Tischnera, że chrześcijanie mają być ludźmi wolności i dialogu, a nie reprezentantami postaw zerojedynkowych, chodzi mi stale po głowie. I to pewien klucz do odpowiedzi o dzisiejsze miejsce chrześcijan w świecie.

Odmieniam to zdanie przez przypadki. Zatrzymuję się nad każdym słowem: chrześcijanie, wolność, dialog, postawy zerojedynkowe. I państwu proponuję, zapraszam do współmyślenia, co to znaczy dla nas w Polsce ad 2023 na 2024.

Tomasz Dostatni

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here