TAK dla In vitro w Szczecinie

0
419

Zaczynamy zbierać podpisy pod uchwałą w sprawie dofinansowania programu in vitro w Szczecinie. Jesteśmy po konferencji prasowej w tej sprawie, dosyć licznie kręcimy się przy wejściu do Kaskady. Podchodzę do młodej kobiety i proszę o podpis. Słyszę: Nareszcie, ja musiałam się zapożyczać. Do rozmowy włącza się Dominika, mama ośmiolatki. Wymieniają z kobietą uwagi na temat ilości podjętych prób, klinik i procedur. Potem jeszcze wymieniają uśmiechy. Porozumiewawcze – one wiedzą, jak jest. Kobieta podaje swojego maila, prosi o przesłanie kart – też chce zbierać podpisy – tym razem dla innych rodziców. Jej córka urodziła się przy drugiej próbie.

Ale jest też inaczej. Starsze małżeństwo poproszone o podpisy najpierw odmawia, ale potem cofa się i mówi słowa grzecznie, ale w sumie strasznie. In vitro to dla nich aborcja. A jak aborcja, to wiadomo. Mają dziwne miny kiedy Dominika mówi, że jest mamą z in vitro. Są wyraźnie zmieszani. Odchodzą.

Podobnie milknie mężczyzna piszący posty na fejsie. Obrzydliwe, oskarżające – wiadomo rodzice dzieci z in vitro to mordercy. Tym razem głos zabiera Paweł – ojciec rezolutnej i utalentowanej blondyneczki. Pyta mężczyznę, czy chce się spotkać i o tym pogadać, czy chce poznać jego córkę.

Marta, która pierwsze dziecko urodziła z in vitro, oswaja temat otwartością i śmiechem. Podczas spotkań mówi do córki: Chodź, dziecko z bruzdą. Mała wie, bo zwykle wiedzą wszyscy. Rzadko kiedy udaje się za pierwszym razem. Trzeba próbować po raz drugi i trzeci. Więc rodziny oszczędzają, składają się na opłacenie procedury, proszą o pożyczki przyjaciół i krewnych.

Agnieszka, pierwsza Polka urodzona z in vitro, skończyła 30 lat. Jest piękną, wykształconą, aktywnie działającą kobietą. Kilka lat temu miała już dosyć słuchania o sobie i innych dzieciach, które przyszły na świat w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Miała dosyć wypowiedzi z publicznych mediów i z ambon, że jest Ocaleńcem, zapewne ma problemy psychiczne i bruzdę na czole. Kilka lat temu złożyła wniosek o apostazję i opuściła Kościół katolicki. W domu nie ma telewizora. Podobnie dzieje się w innych rodzinach.

W ciągu 40 lat wykonywania tej uznanej na całym świecie procedury medycznej urodziło się ponad 8 milionów dzieci. I będzie ich coraz więcej, bo problem bezpłodności staje się chorobą cywilizacyjną, podobnie jak np. cukrzyca. Już teraz co piąta para ma problem z uzyskaniem potomstwa i liczba ta stale rośnie. Więc mam taką prośbę: pozwólmy ludziom, tym którzy bardzo, bardzo chcą mieć dzieci na to, żeby mogli mieć swoją wymarzoną rodzinę. Dzieci z in vitro to najbardziej oczekiwane dzieci. I bardzo kochane.

Chcesz się o tym przekonać? Chcesz porozmawiać z rodzicami? O ich własnym doświadczeniu, o tym jakie przeszli procedury, jak to jest w rzeczywistości, o tym czym dla nich było staranie się o rodzicielstwo. Zapraszamy od poniedziałku 3 września do piątku – 7 września o 18.00 na spotkania w Niezależnym Centrum Obywatelskim KOLEKTYW na Rayskiego 25/2.Codziennie spotkania z ekspertami, rodzicami, autorami projektu. W tym miejscu zbieramy też podpisy o dofinansowanie programu in vitro w Szczecinie. Bo to ważne. I dobre.

Bogna Czałczyńska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here