„Szczur” pana Jarosława

0
303

„Trzeba się liczyć z opinią publiczną.” JK
Z jedną opinią trzeba się liczyć z inną wręcz przeciwnie. A gdyby tak opinia publiczna nic nie wiedziała o powietrznych wyprawach pana marszałka, w imię ideologicznej dbałości o rodzinę? Nie trzeba sięgać w głąb historycznej sakwy, żeby – no właśnie, żeby co? Żeby się jeszcze bardziej oburzyć, zniesmaczyć, pozazdrościć sprytu, wyzłośliwić?

Owoż, pan marszałek nie zapraszał nigdy dziennikarzy na pokład samolotu, nawet braci Karnowskich, ani braci ostatnio popularnych czyli Sekielskich. Przecież podróżom gospodarskim, politycznym (niech tam), samorządowym pomazańców wszelkiego pomazania, zawsze przeważnie towarzyszą media. Po to organizuje się te podróże. Pomazaniec mógłby powiedzieć coś miłego, ocieplić wizerunek, pochwalić się sukcesami i ściągnąć gromy na opozycję.

Głupie gadanie, ilość miejsc jest przecież ograniczona, tytułów prasowych co nie miara, a i rodzina duża.
Wycieczki „na sucho”? Chyba na to nas nie stać. Ale pana marszałka stać na wiele. Są liczne dowody, gdyby jednak tak sięgnąć do wspomnianej historycznej sakwy.
Wracając do opinii publicznej, na której (na której?) zależy przecież panu Jarosławowi, to dlaczego tak hamuje swój gniew wobec Kancelarii Sejmu i prezesa UODO i puszcza mimo uszu głos opinii publicznej od roku prawie. W KRS-u sprawie. Może poseł Nitras jest bardziej sugestywny od pani posłanki Pihowicz i trzeba się bardziej bać pana Sławka?

Kuriozalna jest wpłata na cele społeczne, świadcząca o nieprzyzwoitości tych lotniczych praktyk. Uznaniu prze pana marszałka niestosowności postępowania. Niezależnie od tych „charytatywnych” 15 000 zł (na miejscu pani Błaszczyk tych cuchnących pieniędzy bym nie przyjął, hic pecunia tamen olet) trzeba oddać nam kasę za przelot.

Takie to dziwne, że zaczyna wyglądać na klasyczną wrzutkę, „szczura”, którego wpuścił w przestrzeń publiczną pan Jarosław. Ujawni czy nie ujawni tych list, mniejsza, ale po raz kolejny udowodni, że „naszego płaszcza w szatni nie ma” i nikt mu nic nie zrobi. „Płaszcz być może znajduje się na zapleczu ale go nie damy. Mamy tylko marynarkę.”

Nic bez niego się nie zdarza.

Ale jednak mówi [JK], że trzeba się liczyć z opinią publiczną. Którą; może są różne opinie – sezonowe, przypadkowe? „Szczur” pana Jarosława po raz kolejny ośmiesza opozycję w oczach elektoratu zwanego suwerenem. Dla innych nie jest to wszystko wcale śmieszne.
I ma taki plan [JK] żeby uczulić instytucje państwowe na latanie urzędników państwowych. Ale po co ten plan? Te samoloty służą do latania w ważnych sprawach. I nic więcej nie trzeba ustalać. Ważne to ważne, trzeba lecieć.
A może pan Jarosław ma jakiś inny niewielki plan wymuszenia zwyczajnej przyzwoitości. Gdyby tak było, to wreszcie będzie miała miejsce porażka pana prezesa. Trudno z takiej akurat porażki się cieszyć. Mimo sprytu, geniuszu i kolorytu, panie Jarosławie drogi, przegra pan. Nie nauczy pan tych ludzi przyzwoitości. Becia bezkarnie woziła swój zadek w eskorcie plutonu SOP, jak nie samochodami, to Casą, do której wchodzą cztery czołgi i polowa kuchnia. I tyle razy woziła, ile chciała. I nikt o tym przy Nowogrodzkiej nie wiedział, takie to było tajne? A Ruskie tylko zgrzytały złotymi zębami, że się dały Beci przechytrzyć. I wreszcie ten głupi wypadek w Oświęcimiu (?) to wszystko ujawnił światu.

Tajne listy poparcia członków KRS; jak się czują „poparci”, przez nie wiadomo kogo? Może im to lotto. Może wspierali się nawzajem, bo nikt inny nie chciał? Okazało się nawet, że popierali sami siebie, uznając takie postępowanie za wręcz niezbędne.
Żadnych dziwnych osób wśród popierających nie ma. To tylko wodzenie opozycji za nos.

Ale czy to nie ma tam w tej sejmowej kancelarii żadnych portierów, kelnerów, sprzątaczek, uczciwych do szpiku kości patriotów i patriotek, którzy wynieśliby te listy na niewielkie, patriotyczne pieniądze?
A nawet za nieco większe. Nie ma co żałować i opowiadać o moralności, przyzwoitości, kiedy władza wymyka się z rąk.

E tam, opozycja pewnie już ma te listy i czeka spokojnie do 10 października. Jeżeli tak, to bardzo dobrze. I to jest ten drugi „szczur”, opozycyjny. A przecież pan Jarosław nic złego wam powiedzieć nie może. „Kupił ośmiorniczki” od pana F., to wy kupcie też od pana F. „listę zakapturzonych” albo od pana „Stefana”, który tylko na to czeka. Tylko „Stefanów” proszę nie pomylić.

„Prezes UODO twierdzi, że jest ponad prawomocnymi wyrokami i może zablokować ujawnienie informacji” (http://www.tvn24.pl) 

Z ostatniej chwili: Pan Kaczyński dopuszcza loty rodzin rządowymi maszynami po średnich cenach rejsowych. Których linii? Ale należy się oprzeć o stawki LOT. Przecież nie jest to zwykła klasa turystyczna.

I jeszcze ta druga opinia publiczna, bo jak czytamy w komunikacie Sejmu, „celem prowadzonego przed prezesem UODO postępowania jest wyjaśnienie, czy ujawnienie danych osobowych sędziów jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej chroniącym dane osobowe, do którego przestrzegania Polska jest zobowiązana”.

W ostatniej chwili zdążył.
Dzielny chłopina, bo przecież Sejm, NSA, no i ta cała Pihowicz mogliby naruszyć nienaruszalne prawo Unii Europejskiej. I co wtedy, jeszcze jeden Strasburg?

Jakie prawo ma obywatel do uzyskania informacji na temat wyborów do KRS? Czy może zaskarżyć do sądu Kancelarię Sejmu, że takiej informacji nie udziela na żądanie obywatelskie lub z własnej, nieprzymuszonej woli?
Numer ze „szczurem” – pełna jasność, ale w końcu, czego i kogo tu się bać?

Wojciech Hawryszuk, Szczecin 30,31 lipca 2019

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here