Szczecin? W dalszej kolejności

1
773

Lubimy, kiedy politycy mówią nam to, co chcemy usłyszeć.

  • Jest szansa, że w porcie w Świnoujściu lub w Szczecinie powstanie terminal instalacyjny potrzebny przy budowie i eksploatacji polskich morskich elektrowni wiatrowych – poinformowało Polskie Radio Szczecin po wizycie (1 grudnia br.) na Pomorzu Zachodnim Ireneusza Zyski, wiceministra środowiska i pełnomocnika rządu ds. odnawialnych źródeł energii. „Kurier Szczeciński” podał, że szansa jest „jeszcze”. – Analizowaliśmy możliwości jego budowy we wszystkich portach, w Gdyni i w Gdańsku, ale również w Szczecinie i Świnoujściu, no i sprawa jest w dalszym ciągu otwarta – cytuje ministra dziennik.

Naprawdę otwarta?

3 czerwca ten sam Ireneusz Zyska skierował do Marszałek Sejmu Elżbiety Witek pismo, będące odpowiedzią na interpelację posłanek i posłów Lewicy. Stwierdził m.in.: „trwają analizy dotyczące tzw. portu instalacyjnego, którego zadaniem będzie obsługa najważniejszych zamówień związanych z budową morskich farm wiatrowych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Wstępne wyniki wskazują na port w Gdyni, który posiada doświadczenie w przeładunkach lądowych konstrukcji farm wiatrowych, realizowanych na terenach terminalów kontenerowych. Lokalizacja ta charakteryzuje się również najkrótszą odległością od strony wschodniej względem obszarów przewidzianych na lokalizację morskich farm wiatrowych . Co więcej, w przyszłości możliwe jest zaangażowanie także portu w Gdańsku, a w dalszej kolejności portów w Szczecinie i Świnoujściu, które stanowiłyby uzupełnienie do przeprowadzanych prac w porcie instalacyjnym”.

Nie zdefiniowano pojęcia „dalsza kolejność”.

Trzy miesiące przed grudniową wizytą min. Zyski w Szczecinie, dokładnie 24 sierpnia br., pełnomocnik rządu ds. morskiej energetyki wiatrowej Zbigniew Gryglas poinformował podczas konferencji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, że trwają już prace nad specjalną uchwałą rządu, wskazującą Gdynię jako miejsce lokalizacji terminalu instalacyjnego na potrzeby budowy polskich farm wiatrowych na morzu. Jak powiedział – projekt jest już na etapie komitetu stałego Rady Ministrów. Gdynię uznano za port dysponujący odpowiednim zapleczem logistycznym, technicznym, kadrowym, naukowo-technicznym i położony najbliżej miejsc, w który na dnie Bałtyku stawiane będą polskie elektrownie wiatrowe. W komunikacie portu Gdynia stwierdzono też, że jako jedyny w Polsce prowadzi on badania służące rozwojowi sektora offshore, w szczególności utworzeniu zaplecza obsługi elementów morskich farm wiatrowych.

Na 8 września br. datowana jest opinia Biura Analiz Sejmowych autorstwa dr Danuty Adamiec. Czytamy w niej: „Jak zwraca uwagę Zarząd Morskiego Portu Gdańsk obecnie nie ma w polskich portach podmiotów, które mogą zapewnić usługi związane ze składowaniem i przeładunkiem tak dużych elementów jak te wykorzystywane przy budowie i utrzymaniu morskich farm wiatrowych. Ocenia on, że nakłady na kompleksową infrastrukturę portową dla morskiej energetyki wiatrowej to setki milionów a nawet miliardy złotych. Na razie wiadomo, że portem instalacyjnym polskich farm wiatrowych ma być Port Gdynia. Według wstępnych szacunków terminal ma być gotowy w 2024 r., tak by mógł obsłużyć pierwsze inwestycje związane z posadowieniem farm wiatrowych na morzu. Sposób finansowania prac nad terminalem ma zostać określony w uchwale rządu, wskazującej Port Gdynia jako port instalacyjny.”

„Miasto Szczecin ma ogromny potencjał w zakresie stoczniowym i portowym” – zapewnił Ireneusz Zyska w komentarzu opublikowanym przez portalmorski.pl. Nie wiadomo, skąd wiceminister środowiska czerpie swą wiedzę na temat potencjału stoczniowego i portowego naszego miasta, skoro w „Kurierze Szczecińskim” przyznał: „Chciałbym zobaczyć ten potencjał z bliska, porozmawiać z ludźmi, usłyszeć bezpośrednio od samych zainteresowanych, co moglibyśmy wspólnie zrobić przy udziale mądrego wsparcia”.

Minister nie wyjaśnił, jakie miałoby być źródło tego wsparcia i skąd pewność, że będzie ono mądre.

Najważniejsze jest powiedzieć to, co ludzie chcą usłyszeć, i minister Ireneusz Zyska o tym wie. Wie też, że dziennikarze nie będą wnikać w szczegóły, nie spytają, jak się ma deklaracja jednego przedstawiciela polskiego rządu do zapewnień innego. Podobnie było wówczas gdy niegdysiejszy minister Marek Gróbarczyk obwieszczał kolejne „ostateczne” terminy rozpoczęcia palenia blach dla nowego promu, którego projekt dotąd nie powstał (jednemu ze szczecińskich dziennikarzy obiecałem publicznie litr wódki w dniu, w którym entuzjastycznie ogłosi dziesiąty, jubileuszowy taki termin). Podobnie, gdy w 1 lipca 2019 roku powołano „Zakład Recyklingu Statków Szczecin”. „Kurier Szczeciński” informował wówczas, że „do końca 2019 r. potrwają działania organizacyjne i przed inwestycyjne nowej spółki oraz podjęta zostanie ostateczna decyzja o realizacji projektu „Zielona stocznia” w Polsce na podstawie studium wykonalności i innych analiz. Proces inwestycyjny ruszy w kwietniu 2020 i zakończy się w czerwcu 2022 r.”Pierwsze złomowania statków w ramach przedsięwzięcia Zielona Stocznia w Polsce mają odbyć się w ciągu kilku miesięcy – poinformował pod koniec września 2019 r. w Szczecinie minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Wielki entuzjazm wywoływały też zapowiedzi produkowania i serwisowania w Szczecinie nowoczesnych okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej RP. Kiedy pod koniec marca 2017 r. przedstawiciele francuskiego DCNS, niemieckiego ThyssenKrupp Marine Systems i szwedzkiego SAAB-a prezentowali swoje oferty w Szczecinie „za każdym razem usłyszeliśmy, że w naszym mieście można budować czy serwisować okręty podwodne” – informował dziennikarz Polskiego Radia Szczecin. „Do budowy okrętów podwodnych nie jest potrzebne wiele . To jest jedna, dwie hale, podnośnik. My to wszystko już zaprojektowaliśmy” – PRS cytowało Janusza Trelichowskiego z ThyssenKrupp. „Gdyby tylko od nas zależała decyzja o lokalizacji, to byłby to Szczecin – powiedział Andreas Burmester, członek zarządu ThyssenKrupp Marine Systems podczas spotkania z polskimi dziennikarzami w Kilonii, cytowany przez „Gazetę Wyborczą Szczecin”. „Niemcy gotowi są w Szczecinie „wybudować nową stocznię lub adaptować tereny postoczniowe (…) Oni odwiedzili nasz teren. Byli zaciekawieni i zainteresowani. Ich reakcje były pozytywne, czyli byli miło zaskoczeni tym co zobaczyli. Potwierdzam, że nasza infrastruktura szczecińska jest atrakcyjna dla tego typu przedsięwzięć – cytowało PR Szczecin Andrzeja Strzebońskiego, prezesa Szczecińskiego Parku Przemysłowego.

Nie mamy w Szczecinie Zakładu Recyklingu Odpadów ani stoczni produkującej okręty podwodne. Nie próbuje się już nawet ogłaszać nowych terminów rozpoczęcia budowy promów dla PŻB czy PŻM (a szkoda, bo był to coraz śmieszniejszy element szczecińskiego folkloru politycznego). Nie przyjechał do nas zapowiadany tysiąc spawaczy, rurarzy i pracowników obróbki stali z Filipin. „Filipińczycy są znakomitymi spawaczami, gdyż w ich kraju budowane są statki – przekonywała w sierpniu 2019 r. w „Kurierze Szczecińskim” Małgorzata Jacyna-Witt, przewodnicząca rady nadzorczej spółki nazywanej wówczas Stocznią Szczecińską. Nie przyjechali.

Najważniejsze jest powiedzieć to, co ludzie chcą usłyszeć. Fakty nie są w tego typu komunikatach najważniejsze.

Rafał Jesswein.

1 KOMENTARZ

  1. […] Terminal instalacyjny na potrzeby budowy polskich farm wiatrowych powstać ma w Gdyni. „Monitor Szczeciński” informował o tym już wcześniej – z informacji przekazanych przez pełnomocnika rządu ds. morskiej energetyki wiatrowej Zbigniewa Gryglasa wynika, że finalizowane są już prace nad specjalną uchwałą rządu w tej sprawie. (https://monitorszczecinski.pl/szczecin-w-dalszej-kolejnosci/) […]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here