Szczecin mówi po ukraińsku i jest niebiesko – żółty

0
194

Jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie często słyszałem w Szczecinie język ukraiński i rosyjski. W Galaxy, dosłownie na ulicy w centrum, gdzie mieszkam. W sklepach, na poczcie.

Tego pamiętnego 24 lutego rano jechałem autem na mszę do sióstr karmelitanek klauzurowych. Około godziny 6 odczytałem w smartfonie, że Rosja zaatakowała Ukrainę. Byłem wstrząśnięty. Przekazałem te hiobowe wieści siostrom jako pierwszy. Mszę odprawiałem z dużym emocjonalnym przejęciem.

autor: Michal Ploski

Minął prawie miesiąc tego barbarzyńskiego rosyjskiego działania. Są w Polsce już prawie dwa miliony uciekinierów wojennych. Docierają do Szczecina. Wprost naprzeciwko wejścia do naszego dominikańskiego klasztoru, na ulicy Wielkopolskiej, powstał jeden z ośrodków dla uchodźców z Ukrainy. Mieszka tam wiele osób. Takich miejsc jest w mieście więcej. Każdej chwili na dworzec przyjeżdżają pociągi, z których wysiadają głównie matki z dziećmi, jak w całej Polsce. Ludzie się organizują, miasto się organizuje, organizacje pozarządowe się organizują. Samorząd, państwo.

Musimy mieć myślenie i działanie długodystansowe. Gdy opadną pierwsze pozytywne emocje, gdy entuzjazm się po prostu zmęczy, pojawia się potrzeba uruchomienia rozumu. I potrzeba zmian i działań ustrojowych, prawnych, logistycznie zorganizowanych. W wielu dziedzinach. Edukacyjnej dla dzieci i młodzieży, lekarskiej dla dzieci i starszych, seniorów, socjalnej dla wszystkich. Ludzkiej dla każdego.

Potrzebny jest uśmiech na twarzy i serce na ręku dla mówiących po ukraińsku, ale i zwykła ludzka sympatia. Pomoc na co dzień i systematyczna, gdy jest organizowana. Szczecin mówi po ukraińsku, a i my możemy paru słów się nauczyć.

Tomasz Dostatni

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here