Stolperstein – czas na decyzję

0
719

13 lutego 2020 roku może być tym dniem, w którym prezydent Piotr Krzystek podejmie decyzję o wmurowaniu w szczecińskie chodniki niewielkich kamieni upamiętniających zagładę szczecińskich Żydów.


Nikt nie powiedział wprost, że nie chce Stolpersteinów w Szczecinie. Zgłaszane są wątpliwości, obawy, propozycje, wyrażany niepokój, wyszukiwane są argumenty pozwalające na odsunięcie decyzji w bliżej nieokreśloną przyszłość. Wyrażana jest troska o to, czy taka forma upamiętnienia ofiar nazizmu jest wystarczająco godna, bo symboliczne kamienie o wymiarach 10×10 centymetrów wmurowane są w bruk chodnika, po którym będą biegać psy, będą chodzić ludzie, a przecież jest w języku polskim zwrot mówiący o deptaniu godności.

Więc jakże to tak. – Deptanie pamięci nie jest stosowne – powiedział radny Marek Chabior 29 stycznia br., podczas specjalnego, poświęconego tej sprawie posiedzenia Komisji Kultury i Promocji Rady Miasta. Zgłaszane są zastrzeżenia, choć najbliżsi ofiar zagłady, potomkowie wymordowanych, ich najbliżsi, uznają tę formę za wystarczająco godną, a nawet bardzo pożądaną. – Treść i forma proponowanej formy upamiętnienia uniemożliwia wyeksponowanie tekstu precyzyjnie akcentującego fakt, kto by sprawcą tej zbrodni. A to bardzo ważne, bo poziom wiedzy na ten temat jest bardzo niski – argumentował Krzysztof Męciński, Naczelnik Biura Upamiętniania Walki i Męczeństwa w Szczecinie, reprezentujący podczas obrad szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Trzeba było siedmiu miesięcy, by w Szczecinie podjęto formalną dyskusję na ten temat. Skierowane do rady miasta pismo pani Gudrun Netter, pragnącej wmurować kamień pamięci w chodnik przy ul. Żupańskiego, przed kamienicą, w której mieszkał jej ojciec, wpłynęło do kancelarii urzędu miejskiego 15 czerwca 2019 r. Dopiero 29 stycznia 2020 r. wniosek ten stał się tematem obrad Komisji Kultury i Promocji RM. I choć adresatem pisma Gudrun Netter była Rada Miasta, to w październiku 2019 r. architekt miasta Jarosław Bondar wysłał do wnioskodawczyni odpowiedź z informacją, że Szczecin nie widzi przeciwskazań dla upamiętnienia, ale proponuje inną jego formę, ogólnie przyjętą w naszym kraju. Nie kamień w chodniku a tablica na ścianie budynku. „Wśród informacji, które, zdaniem IPN, powinny być umieszczone [na kamieniu], nie może zabraknąć kluczowego komunikatu, kto odpowiada za śmierć danej osoby, czyli w tym przypadku expressis verbis Rzesza Niemiecka” – stwierdził również.

– To nie jest decyzja administracyjna – zastrzegał podczas obrad komisji Jarosław Bondar sugerując, że sprawa jest otwarta. – To pismo jest sformułowane w taki sposób, że de facto nie pozostawia wnioskującej innego rozwiązania niż to, jakie proponuje Miasto. Rozwiązania zgodnego z opinią IPN – polemizowała radna Dominika Jackowski.

Kontekst dyskusji próbował zmienić radny Paweł Bartnik. Istotą problemu nie są problemy formalno-prawne, ale kultura pamięci. Stolperstein to artystyczna forma oddania hołdu zaakceptowana przez środowiska żydowskie. Dyskutowanie o tym, w jakiej formie potomkowie ofiar Holocaustu mogą upamiętnić swoich bliskich, to bardzo niedobry pomysł. To trochę tak, jakby ktoś nam chciał narzucić formę upamiętnienia Polaków we Lwowie. Kompromis – to jest w tym przypadku dobre słowo. Porozumienie – to drugie dobre słowo.

Powinniśmy uszanować wolę potomków szczecińskich Żydów. Zamordowanych tylko dlatego, że byli Żydami. Po to, by to się już nigdy nie wydarzyło. By wszyscy wiedzieli, że nienawiść może prowadzić do śmierci. Temu służą te kamienie. Dlatego z potomkami ofiar Zagłady powinniśmy poważnie rozmawiać a nie tylko przekonywać, że my mamy inną kulturę pamięci albo że mamy jakieś administracyjne procedury uniemożliwiające realizację tej idei.

Chciałbym, by była to decyzja wywodząca się z potrzeby serca – mówił Albin Majkowski, wiceprzewodniczący Gminy Żydowskiej w Szczecinie przyznając, że idea są również gminy żydowskie, które nie zaakceptowały tej formy upamiętnienia – Chcielibyśmy, by była to idea wywodząca się nie od nas, szczecińskich Żydów, ale od wszystkich mieszkańców miasta.

To nie jest sprawa między Żydami a Niemcami. To jest nasza sprawa – przekonywał Filip Przytulski z Refugees Szczecin.

To Państwo podejmiecie decyzję. Ale proszę mieć na uwadze fakt, że miejsce pamięci nie powinno wzbudzać kontrowersji. Powinno być miejscem zadumy i refleksji. Ta forma artystyczna nie gwarantuje tego. Na chodnikach stawia się ogródki piwne. Chodniki są deptane. Jest w języku polskim określenie o deptaniu godności. Musimy brać to pod uwagę – polemizował przedstawiciel IPN.

Emocji nie krył Zygmunt Piotr Cywiński – nauczyciel, dziennikarz, przewodnik PTTK : – Pani Netter wybrała dla swoich rodziców taką właśnie formę ich upamiętnienia. Słyszy z naszej stronny, że jest to forma niegodna, bo taka jest sentencja stanowiska IPN. Tymczasem za godną uznano ją w 9 miastach Polski, we Wrocławiu, Słubicach, Mińsku Mazowieckim, Białej Podlaskiej, Raczkach, Łomży, Zamościu, Oświęcimiu. W Krakowie Instytut Pamięci Narodowej zgodził się na instalację kamienia pod warunkiem uzupełnienia tekstu o zwrot: „niemiecki nazistowski KL Auschwitz”. Uznano tę formę za godną w miastach 24 państw, w 70 tysiącach miejsc na całym świecie. W Szczecinie – nie.

Gunter Demning, twórca idei Stolpersteinów, wmurowuje kamienie już od trzydziestu lat. Spędza w podróży średnio trzysta dni w roku. W jego fundacji pracują dwie osoby zajmujące się wyłącznie organizacją grafiku nowych wmurowań. Tylko w lutym br. kamienie ułożone zostały lub zostaną w 24 miastach – kalendarium można znaleźć na stronie stolpersteine.eu . Co ważne – Stolpersteiny upamiętniają wszystkie ofiary III Rzeszy, mordowane, doprowadzone do samobójstwa lub prześladowane ze względu na narodowość, rasę, poglądy, wyznanie, orientację seksualną, stan zdrowia. Swoje kamienie pamięci mają nie tylko Żydzi, ale też Romowie, świadkowie Jehowy, osoby niepełnosprawne, homoseksualiści.

Około 1100 szczecińskich żydów deportowanych zostało w mroźną noc z 12 na 13 lutego 1940 roku. Przeżyli nieliczni. Za kilka dni minie 80 lat od tamtych wydarzeń. Ta rocznica to dobry termin na podjęcie decyzji, która pozwoli oddać hołd obywatelom naszego miasta, wymordowanym tylko za to, że byli Żydami. Opinia IPN nie jest dla prezydenta wiążąca a przepisy prawa nie narzucają konkretnej formy upamiętnienia. Być może więc 13 lutego 2020 roku powinien być tym dniem, w którym prezydent Piotr Krzystek rozważy możliwość wyrażenia zgody na wmurowanie w szczecińskie chodniki niewielkich kamieni, przypominających o skutkach, jakie może wywołać wywodzący się ze zdegenerowanej ideologii podział na mniej i bardziej wartościowych obywateli swojego miasta, na ludzi i podludzi. Całą resztę – tekst umieszczony na kamieniach, może specjalne wydawnictwo przypominające o tym, że to Niemcy wydali w Szczecinie wyrok na swoich niemieckich współobywateli narodowości żydowskiej, może współfinansowany przez Miasto film dokumentalny poświęcony tamtym wydarzeniom – wszystko da się uzgodnić, zorganizować w sposób możliwy do zaakceptowania dla wszystkich zainteresowanych. Również dla tych, którzy są dziś sceptyczni.

Byłaby to decyzja, dzięki której Szczecin zyskałby miano miasta „nie tylko dbającego o pamięć, ale też szanującego wartość i sens dzieł sztuki” – jak napisał na Facebook historyk i publicysta dr. Eryk Krasucki. Prezydent Szczecina ma wszystkie formalne możliwości, by taką decyzję podjąć. Już czas.

29 stycznia szczecińscy radni nie podjęli żadnej decyzji. Zapowiedzieli dalszy ciąg dyskusji.

Rafał Jesswein

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here