Propaganda, mity i kłamstwa

0
139

Każdy lekarz wie, że żeby pacjenta zacząć leczyć, to najpierw trzeba postawić właściwą diagnozę. Chorego na nowotwór nie prowadzi się do znajomego znachora a powierza się go profesjonalnemu gronu lekarzy – specjalistów.
Wiadomo także, że jeżeli nawet po takiej „cudownej” metodzie leczenia jego stan się pogorszy i dopiero wtedy zdecyduje się ta osoba jednak skorzystać z profesjonalnej opieki medycznej, to nawet najlepszy lekarz w Polsce czy na świecie, nie uratuje chorego w zaawansowanym, czy już terminalnym stanie.


Morska Stocznia Remontowa Gryfia jest już od 2016 roku w rękach całej zgrai znachorów co to aplikują jej losowo różne leki – jedne są jak placebo niegroźne, a inne szkodliwe, wręcz toksyczne. Niektóre w połączeniu z innymi wchodzą w interakcję i działają wręcz zabójczo. Pacjent zaś już od dawna ma ciężka chorobę nowotworową z przerzutami. Moim zdaniem jest to stan terminalny. Ale oto jest grono fachowców z tzw. zarządu, czy jakiś ministerstw mówią, że nie tylko wyleczą chorego ale, że za tydzień pacjent ten może spokojnie i to bez jakiegokolwiek przygotowania, czy treningu brać udział w maratonie olimpijskim. Ci, co znają stan pacjenta wiedzą, że nawet chodzić nie może, ale nasi „fachowcy” głośnio dopingują – „chłopie dasz radę”. To nic, że od wielu lat pacjent ten jest pod państwowym respiratorem i dostaje ciągle tlen, czyli pomoc państwa udzielaną regularnie bez której dawno przestał by oddychać. Od lat wiadomo jest, że ów pacjent nie jest w stanie samodzielnie oddychać i bez respiratora dawno byłby jego gospodarczy zgon.

Tym maratonem olimpijskim jest owa fejkowa budowa mitycznego doku nr 8. Dok ma mieć 27 tyś DWT, 135 m długości, 47 m szerokości, wagę poniżej 10 000 ton i zanurzenie konstrukcyjne 16 m co odpowiada konieczności zrobienia głębi dokowej na około 18 m głębokości. Koszt takiego doku to około 250 mln zł (+/- 20 mln), a koszt wykonania głębi dokowej i całej towarzyszącej jej infrastruktury i suprastruktury to minimum kolejne 100 mln zł. Razem około 350 mln zł. Dla stoczni która nie jest w stanie od lat zrobić porządnego remontu swojego największego doku – mowa o doku nr 5 – żywicielu, który daje 50% przychodów w Szczecinie, budowa tego nowego kolosa to więcej jak maraton olimpijski dla wyżej opisanego pacjenta. Żeby było jasne uważam, że taki dok jest nie tylko potrzebny, ale wręcz niezbędny w Szczecinie, a drugi taki powinien stanąć w Świnoujściu.


Niestety w ostatnich latach wobec Gryfii zastosowano klasyczną strategię, znaną ze Stadniny Koni w Janowie Podlaskim.
Za to co się tam dzieje (wyniki za 2018, potem 2019 i spodziewane za 2020) powinien natychmiast polecieć cały zarząd i rada nadzorcza.
Zarząd powinien polecieć za brak podstawowych kompetencji i rażące błędy w zarządzaniu (o fakturach z dni świątecznych za wyszynk i picie w oberży „Pod Czerwonym Wieprzem” nie wspomnę), a pełne składy organów nadzorczych, powinny zostać wywalone z hukiem za brak nadzoru.

Co miało oznaczać powołanie na stanowisko prezesa spółki zatrudniającej w dwóch lokalizacjach 700 osób polityka PIS, człowieka bez pojęcia, który nie tylko nie ma żadnego wykształcenia technicznego, nie pracował w branży stoczniowej i nie zna nawet obowiązkowego w branży języka angielskiego, to jeszcze jest to jego pierwsza praca w życiu na jakimkolwiek stanowisku kierowniczym… Osoby stojące za wyborem Krzysztofa Zaremby (bo to o nim mowa) na prezesa Gryfii powinny ponieść odpowiedzialność karną za działanie na szkodę podmiotu nad którym powinny sprawować nadzór.


Niestety wnioski dotyczące pacjenta są takie, że mamy do czynienia ze stanem terminalnym. Sęk w tym, że wciąż nasz chory pacjent jest w rękach znachorów i hochsztaplerów. Niestety rządzący nie chcą by jego złym stanem zdrowia zajęli się lekarze-specjaliści czyli wykwalifikowana kadra menadżerska. Bez wątpienia obecny prezes zarządu MSR Gryfia Pan Krzysztof Zaremba gra tu rolę dyrygenta orkiestry na tonącym Titanic’u…

Rafał Zahorski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here