Polityka i pandemia

0
180

Wybory nie zając, nie uciekną. Władza jest organiczna jak pandemia. W przeciwieństwie do pandemii jednakowoż nie wygasa i wciąż mutuje; co prawda – raz lepiej, raz gorzej. Chociaż raczej – raz gorzej, raz jeszcze gorzej. To jest powód, że szaleńcom nie należy przeszkadzać i wchodzić z nimi w konfidencje. Obserwacja tak, rozmowa raczej nie. Nawet nie należy źle im życzyć. Nie tylko ze względu na powinności chrześcijanina, ale dla własnego zdrowia psychicznego. Przecież takie złe życzenia mogą się nie spełnić i kac onego niespełnienia będzie suszył kilka dni.

Z polityką jak z głupotą, nie mamy na nią wpływu. Nie mamy wpływu na głupotę innych i również – na swoją. Polityka oddzieliła się od ludzi jak naskórek, złuszczyła. Skóra węża jest wspomnieniem po wężu, a naskórek polityczny rzeczywistością. Nie znika, nie rozkłada się. Nie wnika w ziemię i jej nie użyźnia. Czas rozkładu tego „naskórka” jest dłuższy niż foliowych torebek.

Między polityką a społeczeństwem ma miejsce rozwarstwienie. Nawet suweren, Wielki Mammamuszi Demokracji nie ma wpływu na PIS, bo inaczej już dawno władza zapełniłaby stadiony, ponad przewidzianą prawem pojemność. Wracając do głupoty, nawet ograniczony wpływ własny na własną głupotę jest cenny. Powinniśmy go zwiększać.

Normalna rozmowa z człowiekiem, który uważa, że gdyby lekarze nie byli zwolennikami tej a nie innej formacji politycznej, to wirus tak szybko by się nie rozprzestrzenił, taka rozmowa jest zbędna. A drugi twierdzi, że to opozycja jest winna chaosowi wyborczemu. I to mówi przedstawiciel rządu, który to rząd zdemolował system sprawiedliwości, i ten dzielny rząd ma problem z głupimi wyborami. A rozpłakany Jacek Sasin narzeka na Nitrasa, chociaż jest od niego większy i cięższy. Przecież rząd ma większość.

Pierwszy przypadek „hiszpanki” został odnotowany w hrabstwie Haskell w stanie Kansas w USA w styczniu 1918 roku. Niewielka liczba mieszkańców hrabstwa Haskell została wcielona do wojska w Fort Riley w Kansas, gdzie 4 marca 1918 kucharz Albert Gitchell zgłosił się do lekarza z temperaturą 39,5 °C. Wkrótce dołączyli do niego kapral Lee Drake i sierżant Adolph Hurby. W ciągu dwóch dni u 522 mężczyzn w obozie zaobserwowano objawy infekcji. Komendant Fortu nie zgodził się na objęcie obozu kwarantanną. Każdy nowy zaciąg był natychmiast zarażany zwłaszcza, że kucharz był pacjentem „zero”.

Ratownicy pamiętają co mówili o nich politycy podczas protestów kilka lat temu. Pamiętają, że nikt nie chciał wierzyć, że trzeba zmienić system. Niestety mieli rację. Politycy lekceważąc problem doprowadzili do lekceważenia ratowników czasu pandemii.

Głupota komendanta Fortu Riley spowodowała śmierć milionów ludzi. Kolejna głupota, już nie komendanta fortu, a większych od niego generałów amerykańskich, to wysłanie tych zarażonych żołnierzy do Europy.
Władza nie jest sztuczna, władza jest organiczna. Analogie co do działających algorytmów, biotechnologii, między pandemią wywołaną przez wirusa cowid a pandemią polityczną można są uprawnione; porównanie polityki i pandemii ma pokazać mechanizm powstawania obu zjawisk oraz niebezpieczeństwo z tym związane. W obu przypadkach zawsze istnieje pacjent 0. W obu przypadkach wirus przekracza barierę międzygatunkową.

Nie możemy liczyć na żadną władzę. Tylko ta świadomość nas ratuje. Siostra Małgorzata Chmielewska Wspólnota Chleb Życia FpF 12 kwietnia 2020, Wielkanoc. Nie możemy na nikogo liczyć ale nie znaczy, że przegrywamy.

Nowogrodzka przez lata będzie się ludziom źle kojarzyć. Podobnie jak aleja Szucha. Kto zdenerwuje pana Kaczyńskiego na tyle żeby pokazał swoją właściwą twarz, tę której ludzie nie znają, a nawet takiej się nie spodziewają. Trzeba się zapytać Kwiatkowskiego, co zrobić, jak sprowokować rząd do szczerości. Żeby podał nogę zamiast ręki. I żeby jeszcze to się nie spodobało szerokiej publiczności. Przyjść za wcześnie czy za późno.

Wyciszenie, apatia ograniczenie, czas się rozciąga czy kurczy, Zastępczość, erzac, zabrali nam nawet spokój w kościele. Idziemy po zastanowienie ale dostajemy gotową receptą. Nakaz wiary. Msza jest obok, najważniejsze są wyhodowane po drodze racje. Gnuśność. Ratuje nas polityka pompując adrenalinę w nasze żyły. Ale to puste kalorie.

Konstytucja Majowa została uchwalona po pierwszym rozbiorze Polski. I co – i nic. Coś nam zostało z tamtych czasów. Minęło prawie 250 lat. I co – i nic. Kolejnym rozbiorom nie zapobiegła. I to ma być sukces polskiej myśli państwowej? Mamy słuszne idee bez dalszego ciągu. Szczęśliwego dalszego ciągu. 

Najbardziej niebezpieczne jest uznanie przez opozycję PISu, za jedyne źródło wszelkiego zła w Polsce. Za dwa lata wybory do samorządów, za trzy do Sejmu i Senatu. Na zwycięstwo będziemy musieli zapracować.
Polityka opozycji do tej przypominała politykę Francji związaną z tzw. Linię Maginota. Linia obronna Maginota była najlepsza na świecie. Niczym nie zniechęceni i niespecjalnie atakowani, Niemcy poszli bokiem. Podobnie rzecz ma się z iluzyjnym charakterem moralizatorskiej fortyfikacji wybudowanej przez opozycję, a pieniądze poszły w ruchome piaski gdzie nikogo nie było.

Senat ustawę odrzucił – i co – i nic. Czyli wciąż za mało. Bezstratna pomoc udzielona panu Gowinowi.

JaiJa się dogadali już wcześniej. Zadowolenie pana Gowina przypomina schizofreniczne zadowolenie piromana, który podpalił, a następnie brał udział w gaszeniu pożaru. Nie pozwól nigdy żeby dobry kryzys się zmarnował “never let a crisis go to waste” The Guardian 

Wszystko jest możliwe, nawet porozumienie wszystkich sił politycznych co do wyborów. Jedna partia nie może ustalać zasad demokracji. Ale ustala, bo nic jej nie przeszkadza. 

Pytanie, które the day after, opozycja do znudzenia powinna zadawać PIS-owi i panu Jackowi Sasinowi brzmi: dlaczego nie zorganizowali wyborów 10 maja 2020, wbrew większości Sejmowej?

Polityka i pandemia – w skrócie Polip.

Wojciech Hawryszuk 5-8 maja 2020

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here