Pociąg nr SP 7551 East

0
502
fragment obrazu Yannicka Leidera "Słoń wpadł do studni"

Piętnaście lat temu napisałem kilka tekstów poświęconych oświacie. Jako radny pracowałem w komisji edukacji Rady Miasta Szczecin. Jednocześnie przeprowadziłem kilkanaście rozmów z nauczycielami szczecińskiej Trzynastki oraz 20 godzinnych sesji z dyrektorem panem Cezarym Urbanem. Nie będę poprawiał tych tekstów, co najwyżej skrócę. Celem tych rozmów było napisanie książki o Trzynastce. !5 lat temu powstały te teksty i 15 lat temu weszliśmy do Unii. Trzydzieści lat temu odzyskiwaliśmy niepodległość. Upłynęło niezauważalnie dużo czasu i mamy strajk nauczycieli. Przez trzydzieści lat nie znaleźliśmy czasu, nie znaleźli czasu wielcy politycy wywodzący się z polskiej opozycji lat 60 – 90. Czas musi znaleźć PIS, PO, Wiosna, PSL, SLD, Razem ale chyba nie maja ochoty; wszystko na to wskazuje. Zapraszam do lektury.

12 maja 1989 roku pociąg kompanii Southern Pacific SP 7551 East przewożący ładunek sody wykoleił się w miasteczku kalifornijskim San Bernardino. W wypadku zginęło czterech ludzi, uległo zniszczeniu siedem domów. Zniszczeniu uległo 6 lokomotyw, tory, ładunek oraz 100 wagonów. W wybuchu rurociągu przebiegającego wzdłuż linii kolejowej, który nastąpił w dwa tygodnie później zginęli kolejni ludzie i zniszczone zostały kolejne domy. Prowadzący ten pociąg nie wiedział dokładnie ile ważył przewożony ładunek. A na domiar złego został wprowadzony w błąd przez dyspozytora, który wpisał do dokumentów zaniżoną wagę ładunku. Przy zjeździe ze stromej przełęczy 6 lokomotyw, w tym dwie z niesprawnymi hamulcami, nie było w stanie zatrzymać pociągu pędzącego na San Bernardino z prędkością 170 km/h. Pozostałe hamulce przestały działać, bo się po prostu stopiły, awaryjne nie zadziałały. Katastrofa tak naprawdę rozpoczęła się w momencie, gdy obsługa źle zinterpretowała zachowanie się hamulców i nie odczytała wskazań przyrządów, polegając wyłącznie na swoim słuchu; włączeniu hamulców towarzyszył charakterystyczny dźwięk, który w tym przypadku wcale nie oznaczał tego, że w ogóle pracują. Tym razem nie zadziałały. Wybuch, który nastąpił w 2 tygodnie później spowodowało rozszczelnienie rurociągu pompującego ropę pod dużym ciśnieniem; zęby koparki usuwającej ładunek sody z rozbitych wagonów zarysowały rurę na długości zaledwie 2 metrów. Mimo że rurociąg był oznaczony palikami to i tak któryś ze śpieszących się operatorów wbił czerpak koparki o metr za głęboko. Nie ustalono nigdy kto to był. Trzeba było jak najszybciej uruchomić trasę kolejową i rurociąg. Sprawdzono tylko niektóre odcinki. Trzeba było się bardzo śpieszyć, ponieważ rurociąg zasilał m.in. Las Vegas. Show must go on. Pod presją kar za brak dostaw paliwa, popędzano pracujących operatorów. Nie wiadomo kto osobiście ma sumieniu kolejne ofiary tych dwóch wypadków. Pewnie o tym nie wie ale przecież ma. Szkoła jest w sytuacji kierownika pociągu SP 7551 East. Nikt mu nie powiedział całej prawdy, a miał doprowadzić bezpiecznie pociąg do stacji. Szkoła jest w pewnym sensie oszukiwana z pełną świadomością przez społeczeństwo, które nie przekazuje informacji o stanie hamulców oraz rzeczywistej wadze składu. Rozszczelnione nie wiadomo przez kogo rury z benzyną pod dużym ciśnieniem zostają zasypane i wszyscy żyją w błogiej nieświadomości zbliżającej się tragedii.

Rozumiemy potrzebę wydawania dodatkowych pieniędzy na ronda i pomniki ale już poza wszelkim pojęciem jest potrzeba wydawania pieniędzy na indywidualną pracę z uczniem trudnym i zagrożonym. Troska tylko dla olimpijczyków. Jednych nie można tracić, a drugich można.

Dwaj dyrektorzy gimnazjów, których uczniowie osiągnęli wyniki na poziomie przeraźliwie niskim, wprowadzili zgodnie z zaleceniem kuratorium programy naprawcze. Oba gimnazja znajdują się na peryferiach miasta, w dzielnicach ubogich, zaniedbanych, dokąd swego czasu kierowano skazanych do mieszkań socjalnych. Jeden z nich pieniądze przeznaczył na dodatkowe lekcje, drugi na zajęcia integrujące to szkolne społeczeństwo. Pierwszy miał gorsze wyniki niż przed rokiem, a drugi utrzymał się na tym samym poziomie. Pierwszy nie zrozumiał przyczyn sytuacji, a drugi postąpił racjonalnie. W szkole problemy lokalne dzielnicy monitoruje i rejestruje codziennie dziennik z ocenami. Dlaczego kuratorium nie pomogło temu pierwszemu dyrektorowi w ocenie sytuacji i zaakceptowało nieskuteczny program naprawczy?

Gminny fundusz zwalczania problemów alkoholowych nie przewiduje pomocy stypendialnej zarówno dla uczniów trudnych, dla uzdolnionych i dla tych, którzy byliby zdolniejsi, gdyby ktoś na nich raz spojrzał ze zrozumieniem. Są rodziny, które domagają się uznania swoich dzieci za upośledzone, co daje możliwość otrzymania stałej renty. Miliony idą na indywidualne nauczanie w domu, ponieważ rodzice mają obiekcje wobec szkoły lub wprost wstydzą się swoich „gorszych” dzieci. Chcą je chronić przed tłumem. I w wielu wypadkach postępują absolutnie słusznie. Ale nic w procesie wychowania, edukacji nie jest w stanie zastąpić kontaktu z rówieśnikami, nawet jeżeli są to doświadczenia bolesne.

Kierownik tego pociągu, który cudem przeżył katastrofę, nigdy nie poprowadzi pociągu przez San Bernardino i nigdy tam nie przyjedzie. To zbyt trudne raz jeszcze przeżyć tamtą podróż. Ale nauczyciel 1 września wchodzi do klasy i sam musi dać sobie radę. I nie wie, czy jego wysiłki będą docenione. Rok w rok, aż do emerytury jest na łasce i niełasce okoliczności, wsiada do pociągu, o którym nic nie wie i nie zawsze może liczyć na pomoc.

Wojciech Hawryszuk Szczecin 2005

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here