Po co komu żołnierze wyklęci?

0
442

Do przeciwników żołnierzy wyklętych. To prawda zabijali
oni niewinnych. To źle, ale bilans ofiar komunizmu jest o
wiele większy. Policzcie, ile niewinnych dzieci
zamordowali sowieci czy milicjanci? Ile kobiet zgwałcili?
Ilu patriotów zamordowali? Ostatni ginęli w latach 80.

Tomasz Terlikowski na Twitterze, 1 marca 2018 r.

XXI wiek, a ty „walczysz” z komuną? Dzie-ci-na-da.
Anarchistyczne graffiti na murze w Szczecinie

Żołnierze wyklęci to dla mnie sztuczny wytwór zideologizowanej, historycznej narracji. Nieudany stop romantycznych fantazji z mniej lub bardziej rzetelną pracą historyków. Pod hasłem „żołnierze wyklęci”
państwowe instytucje realizują programowe wytyczne rządzącej partii. Żołnierze wyklęci to nowy panteon prawicowych świętych, którzy zza grobu błogosławią aktom terroru na wszelkich odszczepieńcach.
Żołnierze wyklęci to bolesny anachronizm. Fantazmat duchowej niedojrzałości. Mit, który oddala nas od wyzwań współczesności.

Takie mam myśli co roku 1 marca, po wejściu w życie błędnej decyzji prezydenta Bronisława Komorowskiego. Okazuje się jednak, że nie tylko ja, co napawa nadzieją. Ideologiczna ofensywa polskiej prawicy, gdzie IPN idzie pod rękę ze wszystkimi partiami na prawo od nonkonformistycznej lewicy, zatrzymuje się i jest przełamywana przez opór opinii publicznej. Ludzie coraz częściej mają dość bzdur, które wmawia im się w żywe oczy.

Szkoda, że nie dostrzegają tego partie, które bezrefleksyjnie poparły inicjatywę prezydenta w 2011 r. Za narzuceniem nam czczenia żołnierzy wyklętych były wtedy PiS, PO, PSL i SLD. Szczególny to wstyd dla
tej ostatniej, która w tak oczywistej sprawie nie potrafiła zachować kręgosłupa. Mniejsza z tym.

Po co zatem nam ten sztuczny wytwór zwany żołnierzami wyklętymi? Już dawno przestało przecież chodzić o nadrobienie przemilczeń, manipulacji i kłamstw oficjalnej historiografii czasów PRL-u. Celem nie jest rzetelność naukowa i przywrócenie pewnej równowagi czasom powojennej Polski, gdzie dokonania środowisk antykomunistycznych są przywołane obok opisu moszczenia się komunistów w siodle władzy. Ten etap już dawno mamy za sobą. Ironicznie brzmią dziś nawet słowa Zbigniewa
Herberta: Ponieważ żyli prawem wilka / Historia o nich głucho milczy. W Polsce roku 2020, oficjalna, wspierana przez rządzących wersja historii, wrzeszczy o „wyklętych”, każąc nam bezrefleksyjnie czcić wiele postaci o wątpliwym czy wręcz ohydnym morale.

Służyć ma to ukształtowaniu tożsamościowego mitu, w którym nie chodzi o walkę z fizycznie istniejącym wrogiem, lecz o stworzenie takiej kategorii, która zdyscyplinuje grupową tożsamość, zamknie ją w ideologicznych karbach, kontrolowanych przez władzę. Czcisz bezkrytycznie „żołnierzy wyklętych” czyli jesteś taki jak oni: bezkompromisowo walczysz z wrogami narodu (imigrantami, LGBT+, liberałami, lewakami). Masz przyzwolenie, aby łatwo sięgać po przemoc i nie zwracać uwagi na ramy prawne. Prawo narodu stawiamy wyżej nad prawem uczonych. W „żołnierzach wyklętych” czcisz militarny etos – ślepe posłuszeństwo dowódcy i nacjonalistycznej idei narodu. Nie oczekujemy od ciebie cienia refleksji nad tym, co naprawdę jest korzystne dla państwa, w którym żyjesz. Odrzucasz humanistyczne skrupuły, jako przejaw słabości. Odrzucasz moralne wątpliwości, bo Bóg jest po stronie Polski (przypomnę, że nasi hitlerowscy oprawcy też mówili Gott ist mit uns). Odrzucasz wszelkie wątpliwości. Wątpliwości wzbudzają dyskusję, a w boju nie ma czasu dyskusję i wątpliwości. Dla Polski,
jako wyklęty, zawieszasz etykę. Jesteś katem po słusznej stronie, więc ludzi, których czynisz ofiarami, z założenia uznajesz gorszymi. Z Polski tworzysz ideę podobną do Boga. Staje się ona przedmiotem wiary i poświęcenia, a nie krytycznego namysłu. O ojczyźnie masz nie myśleć krytycznie, bo stała się dogmatem. Nie masz dla niej tworzyć. Nie masz dla niej żyć w zgodzie. Masz zabijać i ginąć.

Takie jest przesłanie mitu „żołnierzy wyklętych”.

Jak wygląda to w praktyce publicystycznej, widać w przywołanych jako motto słowach arcykatolika, Tomasza Terlikowskiego. Walczący z relatywizmem, sięga po niego, by wybielić „słusznych”, polskich
oprawców. Ja, która na katolicyzm z Terlikowskim równać się nie mogę, płaczę nad każdą ofiarą politycznej przemocy, niezależnie, czy jej katem jest hitlerowski Niemiec, komunistyczny funkcjonariusz czy polski żołnierz wyklęty. Staję po stronie życia. Każdego.

Tak naprawdę w kulcie „żołnierzy wyklętych” już dawno nie chodzi o prawdę i sprawiedliwość dla bojowników przegranej po 1945 r. wolnej Polski. Romantyczny kult zawziętych wojaków, oderwanych od rzeczywistości, walczących do końca, mimo świadomości niechybnej porażki, to konstrukcja anachronicznego mitu tożsamościowego. Wartości, które ten mit przynosi są groźne dla młodych pokoleń. Współczesna Polska potrzebuje mężczyzn tolerancyjnych, otwartych i twórczych. By zrozumieć
oczekiwania dzisiejszych młodych Polek, młodzi chłopcy powinni nauczyć się empatii i myślenia w kategoriach partnerstwa. Powinni szanować dialog i współpracę. Tylko wtedy będą tworzyć dobre związki. Bezkompromisowość i przemoc prowadzą ich na margines życia.

Dlatego twierdzę, że kult wyklętych jest niepedagogiczny. Chciałabym, byśmy kształtowali pokolenie mojego 15-letniego syna i młodsze generacje nie według wzorców „żołnierzy wyklętych”. Nie przykład odrealnionych żołnierzy-morderców, lecz wpojenie uznania, że wojna i walka zbrojna, zabijanie ludzi w imię politycznych ideologii to najgorsza rzecz, do jakiej można dopuścić. To jest prawdziwa porażka. Po to jest demokracja, aby nie dopuszczać do domowej walki, tylko zamieniać ją na polityczną dyskusję.
Chciałabym, byśmy nauczyli młodzież szacunku dla mniejszości religijnych i narodowych, współczucia dla ofiar, uznania pokoju za najwyższą wartość. Wyposażajmy w umiejętności prowadzenia dialogu, a nie kształtujmy wrogich i konfrontacyjnych postaw. Skończmy wreszcie z tym kultem militarności, który przenosi nas do dziewiętnastowiecznych Prus.
Kultywujmy wiedzę, rozumienie, współczucie i tworzenie, a nie zabijanie ludzi.

Edyta Łongiewska Wijas

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here