O solidarności

0
58

Solidarność to współodpowiedzialność, zaangażowanie, troska, gotowość do dźwigania człowieczeństwa wraz innymi, gdyż wszystkich łączy nas podatność na zranienie. Początkowo był to termin prawniczy i oznaczał współodpowiedzialność każdego z dłużników lub poręczycieli za całość zobowiązania. Pierwotnie solidarność oznaczała solidum, w prawie rzymskim zobowiązanie, jakie ciąży na dłużnikach. Być może analogiczne znaczenie ma biblijne zobowiązanie „Jeden drugiego brzemiona noście” (Gal 6,2), na którym swoją ideę solidarności oparł ks. Józef Tischner. Dopiero w wieku XVIII solidum zaczęło oznaczać człowieka, na którego można liczyć (człowiek solidny). Solidarność oznacza gotowość do realizacji wspólnych celów, więź społeczną, zaangażowane, stanięcie po stronie pokrzywdzonych, wspieranie się w walce przeciw zagrożeniom, przede wszystkim przeciw bezprawiu. Dlatego najczęściej uświadamiamy ją sobie w czasach wojen i kryzysów(…)

Dla Jana Patočki, czeskiego fenomenologa związanego z antykomunistycznym ruchem, solidarność jest tożsama z człowieczeństwem. To on jest autorem związku słów: „solidarność zachwianych”. Do takiej solidarności zdolni są według niego tylko ludzie duchowi. Jest to „solidarność tych, którzy potrafią zrozumieć, o co chodzi w życiu i śmierci, a tym samym w dziejach. Że dzieje są konfliktem samego gołego życia, spętanego strachem (…) Tylko ten, kto może to zrozumieć, kto jest zdolny do nawrócenia, do metanoia, jest człowiekiem duchowym”. Ta duchowa solidarność ukazuje się szczególnie w czasach gdy wrogie nam siły zaczynają nie tylko zagrażać, ale i władać: „Solidarność zachwianych rodzi się w prześladowaniu i niepewnościach: to jest jej front, cichy i pozbawiony reklamy i sensacji (…) Nie lęka się niepopularności, lecz wzywa ją i woła – cicho, bez słów”. Każdy kto jest obojętny karmi tę niszczącą siłę i pozwala się jej jeszcze bardziej panoszyć. „Kto zdradza tę solidarność, ten musi sobie uświadomić, że żywi wojnę i jest owym pasożytem na tyłach, który żyje krwią innych. Świadomość tę silnie wspierają ofiary frontu zachwianych. Doprowadzić aż do tego, aby każdy, kto jest zdolny rozumieć, poczuł wewnętrzną uciążliwość swojej wygodnej pozycji – oto sens, jaki można osiągnąć ponad owym ludzkim szczytem oporu wobec Siły i jej przezwyciężenia”. Tylko ludzie rozumni, czyli dobromyślni, zdolni są do solidarności. A rozumienie jest czymś głębszym niż tylko rozumieniem faktów, obiektywną wiedzą. „Solidarność zachwianych jest solidarnością tych, którzy rozumieją” (…)

Dzisiaj widzimy jak nasza solidarność stała się wybiórcza i wykluczająca. Proroczo brzmią ostatnie słowo ks. Tischnera z jego „Etyki solidarności”: „Solidarność, ta zrodzona z kart i ducha Ewangelii, nie potrzebuje wroga lub przeciwnika, aby się umacniać i rozwijać. Ona się zwraca do wszystkich, a nie przeciwko komukolwiek. (…) Przeżywamy dziś niezwykłe chwile. Ludzie odrzucają maski z twarzy, wychodzą z kryjówek, ukazują prawdziwe twarze. Spod prochu i zapomnienia wydobywają się na jaw ich sumienia. Jesteśmy dziś tacy, jacy na prawdę jesteśmy”. Jedynym pozytywnym skutkiem polskiej zdrady solidarności jest to, że opadły maski.

prof. dr hab. Tadeusz Gadacz

Z „Etyki dobromyślności” fragment rozdziału „O solidarności”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here