Nie ma świętych krów tam, gdzie ukrywa się katów

0
267

Kilka dni temu miała miejsce rzecz ważna, która, z oczywistych powodów, w małym stopniu została odnotowana przez media i obserwatorów życia publicznego. Zakończyła się ostatecznie walka Kasi, ofiary księdza pedofila, o sprawiedliwość. Sąd Najwyższy utrzymał rozstrzygnięcie obciążające odpowiedzialnością za wyrządzoną, niewyrażalną krzywdę, cały zakon Towarzystwa Chrystusowego. To ważne rozstrzygnięcie.

Kasia w swojej walce mogła liczyć na obecność wielu wspierających ją ludzi. Wsparcie wyrażaliśmy publiczne także w Szczecinie. Domagaliśmy się sprawiedliwości i ochrony przed agresją ze strony skrajnie prawicowego publicysty. Na symbolicznej, szczecińskiej manifestacji pół roku temu, opowiadającej się po stronie ofiary, brakowało znanych polityków, którym słowa o sprawiedliwości i prawach obywatelskich nie schodzą z ust i sztandarów (były tylko polityczki i aktywiści lewicy). Ujmowanie się za ofiarą i stawanie przeciwko instytucji tak pożytecznej politycznie, jak polski kościół katolicki, jest uważane za nieopłacalne.

Fotograf: Sebastian Bednarski

Nie jest to najlepszy moment na refleksje, ale nie można tracić z oczu wagi tego rozstrzygnięcia. Mówi ono wiele i kościołowi, i członkom innych organizacji. Kończy się czas bezkarnego przymykania oczu i tolerancji dla wyskoków kolegi ze wspólnego towarzystwa czy kościelnego brata. Akceptująca i tuszująca przestępstwa instytucja może być pociągnięta do odpowiedzialności za przestępstwa i krzywdy wyrządzone także przez swojego pracownika czy działacza.

Mam nadzieję, że zasługująca na podziw siła i determinacja Kasi, ofiary gwałtu przechodzącego pojęcie, będzie inspiracją dla innych osób, które doświadczyły przemocy i upokorzenia. Naszym obowiązkiem – ludzi aktywnych w sferze publicznej – jest wspieranie wszystkich, którzy walczą o sprawiedliwość i wynagrodzenie krzywd. Ich odwaga musi się spotkać z naszą pomocą i solidarnością. I to niezależnie, z jak mocnych podmiotów czy instytucji wywodzą się oprawcy. Nie ma świętych krów tam, gdzie ukrywa się katów.

Chciałabym, by to rozstrzygnięcie polskich sądów, łącznie z Sądem Najwyższym, stało się wykładnią dla wielu innych spraw. A przede wszystkim, by skończyło się tolerowanie tuszowania pedofilii w kościelnych organizacjach. Państwo musi stawać po stronie ofiar.

Dziękuję wszystkim, z którymi mogłam stanąć #MuremZaKasia.

Edyta Łongiewska Wijas

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here