Nasza Rada

0
471

SZCZECIN Radny osiedlowy Arek Lisiński napisał: „Konsultacje były tylko etapem do odhaczenia w ścieżce. Nikt na Sesji nawet nie zapytał o ich wynik. Projekty Uchwał wprowadzono do porządku na długo przed opublikowaniem raportu z konsultacji, co oznacza, że była to farsa. Jak teraz szanować prawo lokalne i naszych reprezentantów?”

No żesz… uczestniczyłam aktywnie w konsultacjach na temat rad osiedli czyli zmarnowałam kilka godzin swojego życia czytając dokumenty, dyskutując i później siedząc w sali sesyjnej Urzędu Miasta? Podobnie jak Alina Czyżewska aktywistka ruchów miejskich z Gorzowa i obserwatorka Watchdog Polska, która zamiast podziwiać widoki na bulwarach lub spędzić uroczy wieczór z przyjaciółmi czytała szczecińskie dokumenty, analizowała projekty i zabierała głos podczas „konsultacji”? Dodam jeszcze, że na owych „konsultacjach” z 570 radnych było obecnych aż… 10 radnych…

No to pięknie. Nie dość że radni miejscy zaraz po wyborach ponadpartyjnie chorują na niedemokrację wybierając głosowanie blokowe do rad osiedlowych to jeszcze konsultacje na temat owych wyborów okazują się zwykłą farsą. Który to już raz? z tego co pamiętam zaczęło się od projektu o regulaminie konsultacji, które Urząd Miasta przygotował … bez konsultacji. Kilka ładnych lat temu, ale jak widać ustanowiono tym piekną szczecińską tradycję.

Jeżeli dodać do tego że za trybem głosowania 1 głos – 1 kandydat, a zatem przeciwko blokowemu wybieraniu rad osiedlowych głosował mój nie-ulubiony radny narodowiec wraz z dwoma innymi radnymi PIS przeciwko Zjednoczonej Opozycji to można powiedzieć że odczuwam głęboki absmak do całości tego działania. Wybraliśmy sobie fasadowych reprezentantów dla papierowej demokracji?

To już któryś raz to samo… że DEMOKRACJA to się ładnie pisze na sztandarach. DE-MO-KRA-CJA dobrze się też skanduje pod Sejmem, Sądem czy na Marszu. I pięknie potem szeruje się na fejsbukowych sfitfociach. I ona jest dobra, żeby wsadzać nią palec w oko przeciwnikowi. Ale kiedy liczy się „wyższa” racja… NASZA RACJA, NASZE WYŻSZE DOBRO…. to my w obronie tego naszego dobra możemy chwilowo ową demokrację zawiesić na haku. Niech poczeka, aż my naprawimy świat/pokonamy politycznego przeciwnika/ułatwimy sobie zdobycie większości w radzie osiedla/przejmiemy władzę najbardziej demokratycznego komitetu obrony itd… no żesz… nie. Oczywiście, że wszystko można wytłumaczyć wyższą koniecznością i racją naszego dobra co to jest wyższym dobrem niż to ichnie dobro… no własnie tak robi PIS, Kaczyński, Orban, Erdogan i wielu innych. Że za wysoko? gdzie Rzym a gdzie Krym? gdzie Rady Osiedlowe a gdzie … no właśnie. Gdzie leży granica, która pozwala nam mówić, że od teraz będę już praktykować standardy demokratyczne wbrew własnym politycznym potrzebom? Bo tak się powinno robić. Wielki szacunek dla radnej Urszula Pańka, że potrafi to zrozumieć i praktykować niezależnie od koniunktury i od tego, gdzie leżą konfitury.

I jeszcze jedno… rozumiem, że 8 radnych osiedlowych, w tym również przewodniczący kilku rad nie zrzekną się mandatu radnych na kilka miesięcy przed zakończeniem kadencji w osiedlach. Rozumiem. Ale też jestem przekonana, że zgodnie z wcześniejszą dobrą praktyką – skoro zostali radnymi miasta, to nie będa na wiosnę kandydować ponownie do rad osiedlowych. Prawda, że odpuścicie i nie będzie łączenia mandatów?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here