Murzynek Bambo z pedałem w narodowej poczekalni

0
592

Kilka dni temu światowe media obiegła informacja, że Red Skins, jeden z największych klubów futbolowych zrezygnował z symboliki indiańskiej. Washington Football Team zabronił również swoim fanom przychodzić na stadion w pióropuszach i z pomalowanymi na czerwono twarzami. Ogłoszono też, że nowa maskotka klubu nie będzie miała żadnych odniesień do kultury tubylczych Amerykanów. Stało się to po tym gdy największy sprzedawca świata Amazon, największa sieć supermarketów w USA Walmart i największy w USA internetowy detalista Target zdecydowały się wyrzucić ze swoich e-sklepów wszystkie produkty z logo Redskins. To Indianie od lat postulowali, aby rdzenny Amerykanin nie był maskotką białego. Dla polskiego odbiorcy może nie jest to news dnia, jednak w Stanach Zjednoczonych wybuchła dyskusja o granicach tzw. political correctness.

W Polsce, jakiś czas temu, opinia publiczna żyła sporem wokół „Murzynka Bambo”. Dyskusję wywołał poseł Lewicy Maciej Gdula. Polityk stwierdził że, utrzymywanie wiersza Juliana Tuwima o „Murzynku” w kanonie lektur to „przyzwolenie na rasizm”. „Moim zdaniem utrzymywanie w kanonie »Murzynka Bambo«, udawanie, że nie ma tam rasistowskich treści i to zarówno na poziomie używania słowa »Murzyn«, jak i także na poziomie takim, że Bambo nie chce pić białego mleka, bo się go boi, nie chce się myć, »bo się wybieli«, jest jednak przyzwoleniem na rasizm, taki »codzienny, radosny, naiwny«” – powiedział.

Amerykanie słowo Murzyn, Nigger, wyłączyli z oficjalnego obiegu już dwadzieścia lat temu. Jego wypowiadanie jest powszechnie postrzegane jako poważne naruszenie norm i naraża autora wypowiedzi na posądzenie o rasizm.  Dziś nie jest to temat do dyskusji. Amerykanie uznali, że  słowo Nigger krzywdzi cześć społeczeństwa i po prostu je wykluczyli z oficjalnego języka. W Polsce po kilkudziesięciu latach od tego wydarzenia rozpoczynamy dyskusję,  czy słowo Murzyn powinno funkcjonować w społecznym obiegu. Niezależnie od efektów tej dyskusji i jej dość „lekkiego” gatunkowo problemu warto przyjrzeć się naszym słowom – „murzynom”, jak my sobie radzimy z dyskryminacją  w języku polskim?

A może jednak rację mają, ci którzy twierdzą, że wykluczanie z języka określonych słów jest zbyt daleko posuniętą ingerencją w tradycję, historię, jest przejawem „lewicowości języka”?

Okazuje się, że nie jest to problem niszowy. Miałem okazję uczestniczyć w dyskusji towarzyskiej na ten temat. Przedsiębiorcy, absolwenci wyższych uczelni, kadra kierownicza. Nie jacyś narodowi kaznodzieje. Ludzie środka. Większość z moich kulturalnych rozmówców była zdania, że ta cała ingerencja w język jest przejawem dziwnej mody, która przyszła do nas z Zachodu. Cygan jest Cyganem i to że każą go nam nazywać Romem, nie zmieni tego że nadal jest Cyganem. Kawały o Żydach? To jest tylko żart, zabawna historyjka. Przecież wiemy jak jest, po tym kawale nie będziemy przecież budowali komór gazowych. Ciapaty? No przecież zobacz jak oni wyglądają. Ciota? No ciota to może to przesada, ale pedał jak w kawale:  

Przychodzi syn do ojca i postanawia odbyć z nim poważną rozmowę:

-Tato, jestem gejem.

-Masz willę z basenem?

-Nie…

-Masz czerwone Ferrari?

-Nie…

-Zarabiasz mnóstwo kasy?

-Nie…

-To Ty zwykły pedał jesteś, a nie gej!

Generalnie. Kawały nikogo nie krzywdzą. Ot zabawne konstrukcje słowne. Przywołam zatem inną historię. Osobistą. Jako dziewiętnastolatek wyjechałem do Stanów Zjednoczonych. Pracowałem w amerykańskiej firmie. Moja współpracowniczka, Amerykanka, nigdy nie słyszała o Polsce, nie wiedziała nawet gdzie ten kraj leży. Kojarzyła Basię (Trzetrzelewską), którą lubiła słuchać wieczorami oraz…polish jokes. Kawały o Polakach, w których występujemy jako troglodyci, ludzie o poziomie IQ szympansa.  Zdziwiło ją, że mówię po angielsku i wiem dlaczego Amerykanie przegrali w Wietnamie. Dlaczego ją zdziwiło? Właściwie nie potrafiła wyjaśnić.

I tak jest z językiem dyskryminacji. Nie wiemy kiedy zaczyna działać. Nie wiemy dlaczego w naszym kraju jest tak wielu antysemitów, którzy nigdy  na oczy Żyda nie widzieli. Nie potrafimy wytłumaczyć dlaczego to całe LGBT, to nie ludzie tylko ideologia. Zła myśl, która przyszła z Zachodu, by zniszczyć nasz świat. Dlaczego boimy się zalewu uchodźców, bo nie wiemy co te brudasy i ciapaci za choroby przywloką do naszego kraju jak sugerował Kaczyński…

Ile jeszcze musimy usłyszeć kawałów z Żydami, pedałami i ciapatymi, by zrozumieć, że właśnie na tym poziomie zaczyna się rasizm. Nasz swojski, oswojony, narodowy rasizm przesiąknięty stereotypami i polany homofobicznym sosem.  

Może zatem spoglądajmy na Amerykanów i uczmy się jak rozmawiać o narodowych demonach ukrytych w słowach. Oni właśnie przeprowadzają operację na żywym organizmie.

Przemek Kowalewski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here