Moje prawosławie. Cerkiew szczecińska

0
371

Kiedy pod koniec lata 2020 roku przeprowadzałem się z Lublina do Szczecina, władyka Abel opowiadał mi o nowej cerkwi w Szczecinie. Potem wpadliśmy w mocne zamknięcie kraju w związku z pandemią. Wielokrotnie w czasie długich spacerów, często chodząc jakże pustym miastem, mijałem cerkiew. Betonową ze złocistą kopułą. I wreszcie kiedy pojawił się tutaj na moje zaproszenie Michał Klinger, stary, jeszcze z czasów praskich, druh, pojawiłem się w domu ojca Pawła i jego małżonki. I wtedy doznałem olśnienia. Wchodząc do cerkwi zaniemówiłem, znalazłszy się w przestrzeni, która jakby dosłownie była niebem zstępującym na ziemię. Freski współczesne, z jakże wielką ilością błękitów na wszystkich ścianach, w kopułach, na suficie.

Ojciec Paweł, gospodarz prawdziwy, duchowy i budowniczy tej świątyni, opowiedział o powstawaniu tych świętych wizerunków autorstwa Jarosława Wiszenko z Mielnik nad Bugiem. O jego pracy, o jego zamyśle i o jego pobożności. Polichromie w prezbiterium, nawie głównej, w kopule, na chórze. Sceny biblijne i postacie apostołów, proroków, świętych. Jest ich około 200.

Widziałem wiele cerkwi, dawnych i współczesnych. Od Hajnówki poczynając a na Lourdes z pracami Jerzego Nowosielskiego kończąc. W Kijowie, Rzymie, w wielu miejscach w Ukrainie: w Drohobyczu, we Lwowie, w okolicach Jazłowca, na Białostocczyźnie, Podkarpaciu, Galicji, Słowacji, Rumunii, z jej monastyrami żeńskimi i męskimi, Sibiu. Lecz ta cerkiew szczecińska z twarzami postaci, gdzie każda jest inna, wyrażająca indywidualny rys przedstawianego świętego, jak unosi człowieka ku górom.

Moje prawosławie się poszerzyło. Mam jego osobiste doświadczenie od ponad 40 lat, gdy moja siostra po wyjeździe z Poznania zamieszkała w Białowieży. Pamiętam te pierwsze wędrowania wokoło Puszczy Białowieskiej. Narewka, Narew, Dubicze Cerkiewne, Orla. I trochę dalej: Zabłudów, Michałowo, Jałówka, Siemiatycze, Góra Garbarka. Ileż wspólnych projektów z władyką Ablem, Michałem Klingerem i Ewą, ich dziećmi, rozmowy. Iluż to duchownych i mnichów prawosławnych gościłem na Debatach Dwóch Ambon i w klasztorze w Lublinie. Książki wydane W drodze, Sylwana z Góry Atos, czy Opowieści Pielgrzyma. A teraz te polichromie szczecińskie. Jeszcze potrzebuję trochę czasu, aby się z nimi bliżej zapoznać, aby móc się przed nimi modlić.

Ikony, które mam w swojej celi zakonnej, są inne niż te polichromie. Chociaż może ta od Michała Boguckiego jest tej tradycji najbliższa. Odwiedzajcie tę cerkiew, módlcie się tam. Ojciec Paweł jest życzliwy, zawsze wam otworzy.

Tomasz Dostatni OP

foto: Zygmunt Piotr Cywiński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here