MÓJ PAPIEŻ JEST LEPSZY NIŻ TWÓJ

1
406

Stanowiskomania szczecińskich radnych
Rada Miasta Szczecin przyjęła wczoraj stanowisko z okazji 100-lecia urodzin Karola Wojtyły. Okolicznościowy tekst składa hołdy religijnemu przywódcy, którego pozycja historyczna jest niekwestionowana. Przyjęty został w atmosferze karczemnej kłótni dwóch klubów radnych: KO i PiS.
Nie powinien w ogóle być poddawany głosowaniu, w jakimkolwiek kształcie, z co najmniej dwóch powodów.

Pierwszy z nich to czas i postać Jana Pawła II. Polityczne zasługi Papieża Polaka, choć różnie definiowane, są jednak powszechnie uznawane. Niezaprzeczalny był wpływ Karola Wojtyły na nastroje społeczne i polityczne w Polsce, co ujawniały entuzjastycznie przyjmowane pielgrzymki w ciągu pierwszych dekad pontyfikatu. Co do osiągnięć na polu reformy samego kościoła, dostosowywania jego nauk do wyzwań współczesności istnieje już spór, nie tylko krytyków kościoła, ale i profesjonalnych teologów. Jakieś jego echa czasem do mnie trafiały, ale nie jestem specjalistką w tym zakresie.

Natomiast tą sferą pontyfikatu Jana Pawła II, którą czas najboleśniej weryfikuje, jest odpowiedzialność za zarządzanie kościołem i nadzór nad jego funkcjonariuszami. Lata władania kościołem przez naszego
rodaka to długie okresy krzywdzenia seksualnie dzieci przez hierarchów kościelnych, tolerowanie i ukrywanie tych praktyk, chronienie księży-przestępców. Ciągle trwa spór, na ile Jan Paweł II być świadomy gnilnych zjawisk, które toczyły jego kościół.

W Polsce ta dyskusja, toczona w kontekście rządów, które za wszelką cenę będą bronić kościoła, ma szczególnie dramatyczny przebieg. Zarówno piszący o tym dziennikarze, nagrywający filmy, jak i same ofiary nie mogą liczyć na pomoc i zaangażowanie państwa. Przyjmowanie w tym momencie, i to głównie głosami Koalicji Obywatelskiej (!), stanowiska ubóstwiającego Jana Pawła II i przemilczającego w ten sposób los ofiar, jest grubym nietaktem politycznym. Brzmi wręcz jak szyderstwo.

Drugim powodem, dlaczego stanowisko nie powinno być w ogóle umieszczone w porządku obrad, jest wpisanie go w praktykę „stanowiskomanii”. Przypomnę, że Rada Miasta Szczecin to nie jest Rada
Regionalna PiSu ani Platformy Obywatelskiej, to nie zebranie koła parafialnego czy świeckiego stowarzyszenia. To organ stanowiący prawo lokalne, uchwalający budżet i kontrolujący samorządową władzę wykonawczą czyli prezydenta. To są nasze zadania.

Zdaje się, że obecna Rada Miasta Szczecina kompletnie o tym zapomniała. Obecnemu prezydentowi Szczecina, Piotrowi Krzystkowi, udało się w pełni ją zwasalizować. Jest ona tak mentalnie i politycznie
zależna od gabinetu na I. piętrze, że pragnie przekazać prezydentowi kompetencje przypisane radzie gminy ustawą i generalnie zajmuje się „przyklepywaniem” każdej, nawet błędnej propozycji prezydenta.
Uśpiona komisja rewizyjna, komisje pozbawione konstruktywnych wniosków, lęk przed jakąkolwiek sensowną krytyką i kontrolą prezydenta ze strony – zaznaczam – wszystkich klubów. Tak wygląda krajobraz naszego samorządu.

Radni wyprzedzają się w dogadzaniu prezydentowi jak monarsze i milkną szybko, kiedy zmarszczy brew. W sprawach relacji samorząd – kościół widać to jak na dłoni. Przypomnę tylko sprawę postulatu umieszczenia religii na końcu lekcji, o którą tak walczyli rok temu radni KO (tacy malowani pseudoklerykałowie) i tak posłusznie zamilkli, kiedy prezydent burknął z niezadowoleniem. Czy coś w tej sprawie się dzieje? Ależ nic. Pełnego obrazu dopełnia, że radni od wieszania bucików na ogrodzeniach nie sprzeciwili się wychwalaniu Jana Pawła II ani w dyskusji na sesji, ani w głosowaniu. W milczeniu przyzwolili na przyjęcie stanowiska.

Tak pozbawiona suwerennej politycznej pozycji Rada Miasta Szczecina, z braku zajęcia zaczęła parać się publicystyką. Coś, co kiedyś, w poprzednich kadencjach samorządu, było okolicznościowym dodatkiem, zamieniło się w nużącą praktykę. Wcześniejsze rady miasta przyjmowały jedno stanowisko raz na kilka sesji, i to naprawdę z ważnych powodów. Były one adresowane do mieszkańców lub rządu i naprawdę miały polityczną wagę. Teraz na każdej sesji przyjmujemy po kilka publicystycznych stanowisk. Obecna
Rada Miasta Szczecin dała się sprowadzić do roli petenta, tak jakby skarlała i czasem myślę, że znaczy mniej niż pojedyncza rada osiedla.

Nasze stanowiska nic nie zmieniają, prezydent i inne podmioty je ignorują, tym mocniej, im więcej tej publicystyki powstaje. Takie teksty powinny wychodzić spod pióra polityków czy publicystów, aby być publikowane w mediach (np. takich, jak Monitor Szczeciński), uruchamiając dyskusję w obiegu politycznym. Głosy, które pojawią się w debacie publicznej mogą się przełożyć na konkretne decyzje samorządu, ale nie w formie pustych obwieszczeń, lecz konkretnych zmian prawa lokalnego czy praktyk
zarządzania. Stanowiskomania radnych tylko oddala samorząd od istotnych zadań, do których jest powołany. To bezproduktywne bicie piany.

I tym razem w takie bicie piany wplątany został Papież Jan Paweł II. Że chciał tego stanowiska PiS, to potrafię zrozumieć. W końcu Andrzej Duda w kursie dzieła nie jest, elektorat powoli topnieje, trudno wykrzesać entuzjazm. Takie symboliczne akty mają dla elektoratu tej partii znaczenie. W jakim celu zaangażowała się w to Koalicja Obywatelska, a przede wszystkim politycy PO, trudno powiedzieć. Uwidocznił się mentalny rozziew między oczekiwaniami elektoratu KO, elektoratem Rafała Trzaskowskiego, a zachowaniem radnych KO. Na sesji zaczęli się oni wykłócać, w bardzo złym stylu, kto ma większe prawo do Papieża Polaka. Był to żenujący spektakl, zaprzeczający wartościom, które wszyscy przypisywali papieżowi: dialogowi, uszanowaniu godności, ekumenizmowi, budowaniu wspólnoty. Dwa plemiona zajadle podzieliły się z powodu papieża, zamiast jednoczyć się w jego cieniu. Cała prawda o żałości i hipokryzji polityki.

Z poziomu praktyki politycznej, KO najsensowniej zrobiłaby podtrzymując swoją pierwotną decyzję – niewpuszczania stanowiska PiS-u pod obrady i jednocześnie nieprzedstawiania swojego pod koniec sesji.
Lepiej było zrezygnować z wyścigu o papieża i zapowiedzieć PiS-owi, że stanowisko zostanie podjęte, kiedy rzeczywiście zaczną postępować zgodnie z zaleceniami Jana Pawła II. Wybrano ośmieszenie siebie
i historycznej postaci. Został niesmak.

Edyta Łongiewska-Wijas 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here