Minister nie wie, zarobiony jest

0
240

Wygląda na to, że nikt nie chce przyznać się do stępki, zalegającej w przedsiębiorstwie bezprawnie posługującym się nazwą Stocznia Szczecińska (https://monitorszczecinski.pl/stocznia-to-juz-nie-stocznia/). Jest stępka, a jakoby jej nie było. Nie udaje się ustalić, skąd się wzięła, jakiej konstrukcji jest elementem i ile kosztowały zarówno sama konstrukcja, jak i słynna już uroczystość młoteczkowania z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Nie wiadomo też, czy to w ogóle jest stępka, bo może ona tylko symboliczna jest.

Marek Gróbarczyk, dla przykładu, nie wie ile kosztowało jej zaprojektowanie i wykonanie. Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej „nie dysponuje wzmiankowanymi informacjami” – napisano w odpowiedzi (23 września br.) na pytania zadane (11 września br.) przez Krzysztofa Brejzę. Senator PO dociekał, z jakiego projektu pochodzi stępka pod budowę nowego promu położona w czerwcu 2017 r., dopytywał czy i jak będzie wykorzystana i czy w ogóle jest ona „elementem statku morskiego, czy też stanowi inny element konstrukcyjny?”. Korespondencję w tej sprawie senator Brejza opublikował dziś na Twitterze.

Nie od tego jest minister, by dysponować wzmiankowanymi informacjami, jak się okazało. Minister „nie pozyskuje i nie agreguje danych w zakresie działalności stricte operacyjnej podmiotów prawa handlowego” – napisano w oficjalnej odpowiedzi.. Kto wie? Otóż „armator zawarł kontrakt w formule zaprojektuj i zbuduj. Zatem ewentualne działania projektowe i wykonawcze były podejmowane w ramach reguł kontraktowych”.


https://www.youtube.com/watch?v=H7wkolbYXnM

To nie ja, to koledzy – zdaje się mówić minister Gróbarczyk. Jak nadzoruje podległe mu spółki Skarbu Państwa nie dysponując danymi na temat ich działalności operacyjnej i nie analizując ich? Jak ta deklaracja ma się, na przykład, do wypowiedzi prezesa Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” S.A. Krzysztofa Zaremby, który w wywiadzie dla „Kuriera Szczecińskiego” powiedział: „decyzję o budowie nowego doku w Szczecinie podjął minister Gróbarczyk i wspiera nas w tym” (https://monitorszczecinski.pl/prezes-zaremba-wszczyna-zbycie/ ). Nowy dok ma kosztować ok. 100 mln zł. W oparciu o jaką wiedzę minister osobiście podjął decyzję o tak kosztowej inwestycji nie pozyskując i nie agregując danych w zakresie działalności operacyjnej podległego mu inwestora? I dlaczego to minister podejmuje decyzje inwestycyjne w podległej mu spółce, a nie organy nią zarządzające?

Są dwa wyjaśnienia takiego stanowiska ministra. Pierwsze – Marek Gróbarczyk wie, ale powiedzieć nie chce, bo trochę mu wstyd. I tu trochę człowieka rozumiem, jest się czego wstydzić. Drugie – ministra nie interesują takie szczegóły, jak koszt realizowanych pod jego nadzorem projektów, bo ważny jest efekt polityczny, nie rachunek zysków i strat. W tym wariancie niech dobry Bóg ma w opiece stoczniowców „Gryfii” i załogi promów eksploatowanych przez Polską Żeglugę Bałtycką. Problem w tym, że w programie budowy w polskich stoczniach nowych jednostek dla polskich armatorów promowych znaleźć można wyłącznie straty, również te polityczne. W odpowiedzi na wcześniejsze (10 sierpnia br.) pismo Krzysztofa Brejzy (dociekliwy ten senator jak rzadko który.. ), dopytującego o stopień zaawansowania projektu budowy pierwszego z dziesięciu zapowiedzianych promów, o zakres wykonanych w ciągu trzech lat prac i poniesionych w związku z tym kosztach, Marek Gróbarczyk odesłał senatora do organów zarządzających spółek (odpowiedź z 4 września br.) zwracając jednak uwagę na fakt, że poniesione nakłady „jako element inwestycji stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa armatora”. Minister przyznał jednocześnie: „ze względu na opóźnienia w tym procesie, spółki biorące udział w projekcie rozważają zakup na rynku gotowego projektu promu, który będzie mógł być wykorzystany przez obu polskich armatorów tj. PŻB S.A i PŻM P.P.”.

Po trzech latach budowania promu minister uznał, że warto byłoby kupić jego projekt. Jakiś postęp to jednak jest, nie ma co marudzić. Tyle, że pojawia się kolejny problem. Ostatni akapit ministerialnych wyjaśnień z 4 września jest już naprawdę niepokojący:
„(…) nie ulega wątpliwości, że koniecznym będzie przeprowadzenie ponownych analiz w tym zakresie [w zakresie realizacji planów strategicznych armatorów wynikających z konieczności wymiany floty – przyp. RJ]. Pandemia odciska znaczy wpływ także na podmioty sektora morskiego; negatywne skutki gospodarcze związane z pogarszającymi się warunkami rynkowymi wpływają na sektor przewozów morskich, który skupia negatywne trendy w innych branżach. Powyższe z pewnością będzie miało kluczowy wpływ na dotychczasowe plany inwestycyjne armatorów. Z poważaniem”.

Jaki wpływ będzie miała pandemia na plany inwestycyjne PŻM i PŻB? Czy stwierdzenie to nie zawiera sugestii poważnego ograniczenia projektu budowy nowych promów? Jaki będzie zakres tej korekty? Albo inaczej – czy program wymiany promów jest nadal aktualny? Minister postawił kropkę po najciekawszym fragmencie swojego listu. Poinformował, ale nadal nic nie wiadomo.

Rafał Jesswein

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here