Lobby niemieckie i feministki – czyli lęki szeregowego posła.

0
267

Ojojojoj… aż chciałoby się powiedzieć: „Słychać wycie? Znakomicie”.

Gdybym była polityczką napuszyłabym się teraz i zwołała konferencję prasową. Przez moment zastanawiałam się nad jakąś drogą działań prawnych, bo panowie propagandyści – Dobrzyński i Duklanowski – zanadto postanowili sobie poużywać. Po ponownym przeczytaniu owego „dziennikarskiego” wywiadu w niszowym obecnie Radiu Szczecin muszę stwierdzić, że nie ma powodu łamać formuły. Skoro panowie uprawiają propagandowy kabaret to nie ma co traktować poważnie tej twórczości. A zatem…. po kolei zajmijmy się manipulacją.

Jestem osobą wielu społecznych i zawodowych ról. I radzę sobie dość dobrze z ich rozgraniczeniem. Wiem kiedy jestem pełnomocniczką Kongresu Kobiet, a kiedy pełnomocniczką Marszałka, albo kiedy koordynuję ruch społeczny Dziewuch. Jak mówiła moja babcia; człowiek inteligentny mówi po polsku wieloma językami; inaczej na wiecu, inaczej na konferencji naukowej, a jeszcze inaczej na spotkaniu towarzyskim. Tym różnym naszym językom, przypisane są nasze różne role społeczne. Przywołując Gombrowicza – mamy różne gęby. I jakiekolwiek by one nie były, to zawsze bardzo dbam o to, żeby były one moje własne. Dlatego przykładanie mi gęby osoby realizującej w imieniu polskich polityków interesy niemieckie niemieckich polityków jest słabe.

Ja naprawdę doceniam, że panowie bardzo się starają, bo w tej wypowiedzi jest wszystko – można powiedzieć SAMO ZŁO; niemieckie interesy niemieckich polityków, feministki, totalna opozycja, urząd marszałkowski, lewicowa posłanka i posłowie PO. Rozumiem, że w następnym odcinku będzie gender, LGBT i uchodźcy? i wegetarianie broniący puszczy.

Pan Dobrzyński z troską o nasze morale mówił, iż jest to polityka uprawiana dla partyjnej korzyści. Serio? A czyjej dokładnie? Ja jestem konsekwentnie bezpartyjna. Katarzyna Kotula też, aczkolwiek w Sejmie reprezentuje Lewicę, a posłowie Marchewka i Nitras są z PO. Panie pośle, gdyby miał Pan podjąć trud ogarnięcia tego – to jakby Pan sobie poradził?

Cała wypowiedź jest na wysokim C, bo oto – wg pana Dobrzyńskiego – lobby niemieckie wespół z feministkami i totalną opozycją domaga się, ojojoj – zniesienia kwarantanny dla WSZYSTKICH pracowników i uczniów transgranicznych. No dramat po prostu. Szkoda tylko, że partyjni koledzy posła Dobrzyńskiego tak bezmyślnie tę granicę wcześniej zamknęli. A rzecz dotyczy nie kilkudziesięciu czy kilkuset pracowników medycznych i socjalnych pracujących w Niemczech, a mających rodziny i meldunek w Polsce. Rzecz dotyczy dziesiątek tysięcy pacjentów tych lekarzy. W Polsce i Niemczech.

Pan Dobrzyński jak widzę nie ma zielonego pojęcia o realiach Pogranicza i służby zdrowia. Więc pokrótce… w szpitalach i prywatnych gabinetach w przygranicznych miasteczkach po niemieckiej stronie pracują lekarze z Polski. Niektórzy mieszkają tam na stałe część dojeżdża ze Szczecina i okolic. W miasteczkach i wioskach niemieckiego pogranicza mieszka już kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy Polaków i polskich dzieci. To ja się dramatycznie Pana Posła zapytam… kogo chce Pan pozbawić dostępu do lekarza? pacjentów po polskiej czy po niemieckiej stronie granicy? dlaczego karze Pan lekarzowi wybierać, których pacjentów ma zostawić? Dlaczego mieszkanki i mieszkańcy Szczecina mają się obawiać, że przez działania Pana partii, a także takie szczucie jakie Pan tu uprawia – polscy lekarze wybiorą pracę po niemieckiej stronie i tam będą leczyć polskie i niemieckie dzieci i dorosłych, a my tutaj zostaniemy bez anastezjologów czy ginekologów? Ludzie podejmują racjonalne decyzje i jeżeli mogą pracować za dobre pieniądze w spokoju, w poszanowaniu ze strony władz, szpitali i pacjentów, w o niebo lepiej zorganizowanych ośrodkach i o kilka nieb lepiej finansowanej służbie zdrowia – to jaki wybór by Pan im doradził? Kto będzie wówczas leczył Pana dzieci? Jest Pan zawodowym rodzicem wielu dzieci. Dlaczego Pan o nich nie myśli?

I odpowiadając na Pana dramatyczne pytanie – kto weźmie odpowiedzialność za negatywne skutki takiego otwarcia – śmiało i ochoczo Panu odpowiem. Niemcy wezmą. Serio. Niemiecka izba lekarska, niemieccy samorządowcy i politycy, setki mieszkanek i mieszkańców Pogranicza, którzy co tydzień stają na protestach po niemieckiej i polskiej stronie granicy w Lubieszynie, Rosówku, Świnoujściu, Krajniku Dolnym i na całej granicy. Biorą tą odpowiedzialność, pomimo tego, że w Polsce nadal rośnie krzywa zachorowań, pomimo tego, że liczba zachorowań na Pomorzu Zachodnim i w sąsiednich landach niestety wypada mocno niekorzystnie po naszej stronie, pomimo tego, że u nas nie testuje się medyków – w odróżnieniu do cyklicznego testowania personelu medycznego w niemieckich szpitalach oraz pomimo tego, że w szpitalach niemieckiego Pogranicza nie ma ANI JEDNEGO przypadku zachorowania personelu medycznego, w odróżnieniu do skandalicznie wysokiego odsetka zachorowań personelu medycznego i socjalnego po stronie polskiej. No i pomimo tego, że obecnie nie ma ANI JEDNEGO pacjenta z koronawirusem w szpitalach w Prenzlau i Schwedt. Tak – to niemieccy samorządowcy i politycy biorą za to odpowiedzialność. Mało tego – zabiegają o otwarcie granicy dla medyków dla dobra pacjentów, tych polskich i niemieckich. Po polskiej i niemieckiej stronie. A wie Pan dlaczego to robią? bo ich obchodzi rzeczywiste dobro tych ludzi. No i panują nad sytuacją. W odróżnieniu od rządu Pana partii, który skutecznie zarządza tylko propagandą, a w kwestiach radzenia sobie z sytuacją pandemii co najwyżej zarządza chaosem.

Więc Panie Pośle może da Pan radę wytłumaczyć kolegom, że czasami warto pochylić się nad ludźmi, tymi po polskiej i po niemieckiej stronie. Bo po każdej żyją polscy obywatele i obywatelki.

Bogna Czałczyńska

PS. Przed chwilą zadzwonił do mnie redaktor Duklanowski. Z tego wszystkiego zapomniałam, że wypowiedzi dla partyjnej telewizji i radia można udzielać wyłącznie na żywo, bo w przeciwnym razie będą zmanipulowane. Nie spodziewam się niczego dobrego. Ale zawsze można się rozczarować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here