List otwarty – aborcja

0
130

List otwarty do członków Platformy Obywatelskiej (i nie tylko).

Szanowni Państwo, jestem zwykłym członkiem PO od kilkunastu lat, nie piastuję żadnych funkcji, lecz czasem zabieram głos w sprawach publicznych. Tak jest i tym razem. Z pewnym zażenowaniem obserwuję „chocholi taniec” wokół tematu aborcji. Nikt nic nie wie, każdy boi się zabrać publicznie głos. Podwładny ogląda się na swojego szefa. Nie ma chęci dyskusji i wymiany poglądów. Zgadza się, pracuje zespół Małgorzaty Kidawy – Błońskiej, konserwatyści skupieni wokół Rasia i Sowy wyrazili swoje zdanie. Ale jakie jest zdanie innych posłów, radnych miejskich, powiatowych czy wojewódzkich? Nie wiem. Tzn. niektórzy prywatnie je wyrażają, ale raczej w swoich gabinetach, czy podczas prywatnych rozmów. Nie pamiętam dyskusji na kołach, czy spotkaniach. Oczywiście pandemia, covid. Rozumiem.

Kiedy kobiety protestowały na ulicach widziałem różne flagi, głównie ugrupowań lewicowych, flag PO było mało lub wcale. To prawda, że niektórzy działacze uczestniczyli w protestach. Nawet robili sobie selfie. Parlamentarzyści włączyli się w pomoc, również prawną dla zatrzymywanych, czy pacyfikowanych przez Policję. Ale jakie jest nasze zdanie w sprawie aborcji?

Demonstracje kobiet po decyzji Trybunału Konstytucyjnego trochę osłabły, straciły swój impet. Zima, mrozy… Idzie jednak odwilż, będzie cieplej i kobiety powrócą na ulice polskich miast protestować. Co im powiemy? Wsłuchując się w głos protestujących wiadomo jedno: nie ma powrotu do tzw. kompromisu aborcyjnego! Musimy sobie to uświadomić. Kompromis zniszczył Jarosław Kaczyński i Episkopat. Nastroje wśród młodzieży są w tej sprawie radykalne, strajkujące kobiety mówią wprost – nas kompromis nie interesuje.

Jakie jest wasze zdanie? Koledzy radni, parlamentarzyści, szefowie kół, zwykli członkowie? Podyskutujmy, wymieńmy poglądy, poszukajmy wspólnej płaszczyzny.

Mam swoje zdanie. Aborcja jest złem. Wydaje mi się jednak, że dla osób wierzących nie powinien to być problem. Znają nauczanie Kościoła, wychowują swoje dzieci w poczuciu respektu dla przykazań i nauczania Kościoła. Nie chcesz aborcji, to jej nie rób. Zakazuje ci tego twój Kościół, to nie dokonuj aborcji. Jak Kościół wychowuje swoje owieczki? Tłumaczy, przekonuje, daje przykład. Jeśli owieczki robią inaczej, to jest coś nie tak z tym nauczaniem i przykładem. Niestety jak biskupi, księża nie potrafią „zarazić” przykładem to uciekają się do rozwiązań prawnych. Obecny sojusz „tronu i ołtarza” sprzyja temu, że PiS robi wszystko, czego Episkopat sobie życzy. Źle się to skończy dla Kościoła, ale to inny temat.

Prawo jest w znacznym stopniu po to, aby łagodzić społeczne niepokoje. W tym przypadku prawo roznieca niepokoje. Wyobraźcie sobie kolejną propozycję Episkopatu zleconą do realizacji – zakaz rozwodów, całkowity zakaz aborcji, zakaz jedzenia mięsa w piątek, nakaz obecności w niedzielę w kościele… Możemy jeszcze jedno z przykazań kościelnych wrzucić do polskiego systemu prawnego – nie cudzołóż, ale wtedy nie wiem, czy bogobojni, dwulicowi posłowie Zjednoczonej Prawicy nie podniosą buntu. Wszak w ich szeregach cudzołóstwo, czy rozwody są dość popularne…

Weźmy również pod uwagę fakt, że w Polsce nie żyją tylko katolicy. Ci prawdziwie praktykujący to zaledwie 30-40 procent. Zresztą polska Konstytucja dość jasno to podkreśla w Preambule: „my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego”.  Wielu ludzi, wielu Polaków nie podziela wiary katolickiej. Po ostatnich skandalach w polskim Kościele, jest ich zresztą coraz więcej… Cechą demokracji jest szanowanie mniejszości przez większość. Szanowanie wszelkich mniejszości. Nie wolno więc wymagać od ludzi niewierzących, przestrzegania prawa religijnego transponowanego do prawa powszechnego. To typowe na Bliskim Wschodzie: za cudzołóstwo – trzysta batów, za kradzież – obcięcie ręki itd. Żyjemy jednak w XXI wiecznej Europie, póki co, jeszcze w Unii Europejskiej. Przeżyliśmy historycznie epokę Oświecenia, choć w Polsce raczej nie przepracowaliśmy oświeceniowych idei.

Wracając do głównego pytania. Mamy z żoną czwórkę dzieci i nigdy nie zdecydowaliśmy się na aborcję. Nie jestem za aborcją, uważam, że jest to jedna z najtrudniejszych decyzji. Jestem jednak za tym, że to kobiety powinny decydować. Dla mnie akceptowalna jest regulacja prawna, która dopuszcza aborcję do 12 tygodnia, po konsultacji z lekarzem, czy psychologiem. To sprawa przede wszystkim kobiet, często też jej partnera czy męża. Kobiety są mądre i odpowiedzialne. To nie jest decyzja podejmowana ad hoc. To decyzje przemyślane, dyskutowane i pozostające w każdym człowieku. A nauczanie Kościoła? Niech Kościół tak naucza, aby członkowie kościoła nie robili aborcji. Osoba wierząca nie musi robić aborcji, nikt takiej osoby nie zmusza. Ta zasada powinna jednak działać w dwie strony. Pamiętajmy, że jeśli biskupi i księża roszczą sobie prawo do dysponowania swoimi owieczkami, to w Polsce nie powinno być z tym problemu… Niestety, problem jest i uważam, że to kobiety powinny decydować.

Wracając do początku listu. Jeszcze raz – jako członek PO, jeszcze wierzący, nie akceptuję aborcji, ale zgadzam się na regulacje w polskim prawie, które dopuszczają aborcję do 12 tygodnia, po konsultacji z lekarzem i psychologiem.

Chciałbym poznać zdanie innych członków PO w tej sprawie – europosłów, parlamentarzystów, radnych i tych, którzy chcą na temat aborcji publicznie się wypowiedzieć. Jestem przekonany, że Monitor Szczeciński udostępni swoje łamy na wyrażenie opinii w tej sprawie.

redakcja@monitorszczecinski.pl

Witold Jabłoński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here