Licealiści z szóstki nie chcą być kolejną cegłą w murze

1
306
Konrad Kowalewski organizator protestu

Ponad 90 % uczniów VI Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie podpisało się pod apelem skierowanym do dyrektor szkoły, by ta powstrzymała nauczycieli przed „ćwiczeniem” uczniów za pomocą sprawdzianów i klasówek.  Choć przez pierwszy tydzień. Nie o niechęć do nauki tu idzie a o zrozumienie, że pandemia zostawiła w nich bliznę, która będzie im towarzyszyła, być może do końca życia.

Już w kwietniu kiedy to zapadła decyzja o powrocie uczniów do szkół, specjaliści ostrzegali przed „sprawdzianozą”, która ogarnie wielu nauczycieli. Będzie to masowe zjawisko, bo egzaminy próbne wypadły słabo. Po powrocie do szkół zostanie więc dzieciom dokręcona śruba, zwłaszcza że sami nauczyciele przyznają, że tylko w połowie zrealizowali materiał – ostrzegał Adam Mazurek z Ogólnopolskiego Strajku „Dzieci do szkół!”. I się nie pomylił. W szóstce, uczniowie po powrocie do szkół zostali przywitani kartkówkami z matematyki i fizyki. Efekt mrożący miał okazać się skuteczny. Na nic apele psychologów i pedagogów, by powstrzymać się od „piłowania w polskim stylu”. Na nic akcja Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego pod hasłem Tydzień Ulgi. Na nic apel prof. Aleksandry Gruszki – Gosiewskiej z Instytutu Psychologii UJ: Pandemia i społeczna izolacja to szczególnie trudny czas dla uczniów i uczennic szkół podstawowych i średnich. Dlatego zwracamy się z gorącą prośbą do dyrektorów i dyrektorek, nauczycieli i nauczycielek – podarujmy młodzieży tydzień bez sprawdzianów i zadań domowych. Wszystko to po to, aby obniżyć stres towarzyszący dzieciom na co dzień i zadbać o dobrostan psychiczny uczniów, uczennic, nauczycieli i nauczycielek – wyjaśnia

Uczniowie szóstki nie odpuścili. Zwrócili się do Rady Pięciu. Samorządu Uczniowskiego w swoim liceum, by coś z tym zrobić. Messenger i WhatsApp przewodniczącego szkoły zalewały propozycje i prośby o reakcję. Zdecydowali, ze napiszą list do pani dyrektor. Zaapelują o powstrzymanie się przed zalewem sprawdzianów i kartkówek a tak naprawdę przed strachem, który mrozi i nie pozwala wyjść do szkoły. Przez ostatnie siedem miesięcy siedzieli zamknięci w swoich czterech ścianach. Lekcje na monitorze były inne niż prawdziwe życie szkolne. Najczęściej słyszeli tylko monotonne głosy swoich nauczycieli. Nie widzieli nawet ich twarzy, bo ci nie włączali kamerek. Nie widzieli ich gestów, wyrazu twarzy. Dlatego psychologowie i pedagodzy apelowali. Wyluzujcie! Dajcie dzieciom przyzwyczaić się do siebie. Nie straszcie ich!

Od lat polski system edukacji opiera się na szczególnym uwielbieniu dla testowania i sprawdzania „wykutego” materiału. Do pruskiego drygu. Filozofii oceniania i karania. Wiele krajów już ma to za sobą. Niestety w wielu polskich szkołach kartkówka, sprawdzian, klasówka to jedyny sposób na wypełnienie dziennika ocenami. Inaczej po prostu nie potrafią.

Skonsultowałem list ze wszystkimi gospodarzami klasmówi Konrad Kowalewski Przewodniczący Samorządu Uczniowskiego w VI Liceum Baliśmy się. W końcu za rok czeka nas matura. Nikt nie chce zadzierać z nauczycielami. Jednak trzeba było coś z tym zrobić. Nie można było tej sprawy tak zostawić. Apel jest wyważony. Nie mamy pretensji. Prosimy o zrozumienie.

Zanim wystąpili z apelem konsultowali się ze swoimi rówieśnikami z innych liceów. Na grupie przewodniczących Liceów odbyła się swoista debata, jak należy podejść do tematu. Okazało się, że w Szczecinie są szkoły w których nauczyciele powstrzymali się przed aplikowaniem „klasówek na wejście”. Tak było w XI i XVI LO. W tych szkołach nauczyciele wykazali się empatią i zrozumieniem. W innych jest „ostra jazda”, ale uczniowie boją się „ruszać” temat.

Ważne jest dla nas to, aby na nowo, bez strachu przed nadmiernym materiałem do przyswojenia, przyzwyczaić się do szkoły, szkolnych ławek, tablicy oraz innego trybu życia, ponieważ dotychczasowy różni się od tego, który był jeszcze przed pandemią. Do ogólnopolskiej akcji powrotu uczniów do szkół Dyrektorzy przekonują, że „ważniejsze jest to, by na nowo budować relacje i społeczność szkolną”- czytamy w apelu.

W ciągu dwóch dni pod apelem podpisali się niemal wszyscy uczniowie Czarnieckiego. 310 licealistów i licealistek.

Dyrektorka w rozmowie z Gazetą Wyborczą wykazała się zrozumieniem dla uczniów:  Cały sercem jestem z uczniami – mówi Bożena Ulchurska-Jackowska, dyrektor VI LO. – Postuluję, żebyśmy teraz skupili się na rozmowach z uczniami i diagnozowaniu ich problemów. We wrześniu wrócimy do nadrabiania zaległości. Jesteśmy w trudnym okresie i nic nie zastąpi życzliwości.

Jest wielu nauczycieli, którzy podeszli do nas z empatią i zrozumieniem. – mówi Konrad Kowalewski – Dotyczy to głownie nauczycieli przedmiotów humanistycznych. Szczególnie języka polskiego. Nie zagnali nas do kieratu a wręcz przeciwnie postarali się stworzyć dobry, przyjazny klimat i dużo z nami rozmawiali. Byli szczerze zainteresowani tym jak radziliśmy sobie w pandemii.

Szkoda, że nie wszyscy  pochylili się nad apelem psychologów.

Zaraz po publikacji materiału w Gazecie Wyborczej, na e-dzienniku pojawiło się pismo od jednej z nauczycielek matematyki skierowane do rodziców. Ma żal do uczniów, że dowiaduje się „bardzo okrężną drogą, od przedstawicieli mediów, że o przeprowadzeniu kartkówki zrobiło się głośno”. Nie podoba jej się, że jej nie powiedzieli, iż nie chcą kartkówki.(sic!) W związku z tym zapowiedziała, że tą sprawę „wyjaśni” z uczniami: „Mam zamiar rozmawiać jutro z uczniami o tym, choć to trudne wyzwanie, skoro oni nie chcą rozmawiać ze mną”.  Wydaje się, że największym problem nauczycielki jest fakt, że „sprawa wyszła”. Nic nie zrozumiała z apelu ani psychologów ani tym bardziej uczniów.

Dariusz Chętkowski, pół roku temu napisał w Polityce: Cała nauka sprowadza się obecnie do wbijania uczniom do głowy, że uczymy się rzeczy wielkich i wszyscy to kochają. Ani to wielkie, ani nikt tego nie kocha. Wychowujemy pokolenie, które będzie nienawidziło uczenia się.

W czasach, gdy totalnie zmienia się świat, gdy upadają ideały i rodzą się nowe, każemy dzieciom zamykać oczy na rzeczywistość, za to siedzieć z maseczką na twarzy i zakuwać litera po literze całą podstawę programową od A do Z. Anachroniczną jak onuce Mieszka I i przestarzałą niczym skarpety Popiela, którego myszy zjadły. Nie, tego się nie robi najgorszym wrogom, a co dopiero dzieciom.

Czy ten apel coś zmieni? To zależy jak zareagują nauczyciele i pedagodzy. Pierwsze reakcje nie napawają optymizmem. Możliwe są zatem dwa scenariusze. Pierwszy, to tradycyjnie „polowanie na czarownice”.  Wyłapać prowodyrów i wytłumaczyć im, jak wielki  popełnili błąd pisząc i podpisując się pod tym listem, który oczernia nauczycieli i stawia w złym świetle szkołę. Drugi, wymagający autorefleksji. Odnalezienia wśród tych młodych ludzi, którzy właśnie usiedli pokornie w ławkach, ludzkich uczuć. Przez ostatnie pół roku byli w innym świecie, więc może potrzebują wsparcia. Zrozumienia, że boją się świata, który oczekuje od nich, by wygrywali każdą rywalizację, by mieli najlepsze oceny. Może warto w tych dzieciakach zauważyć, że rachunek całkowy i różniczkowy nie musi być dla nich latarnią prowadząca przez życie. Nie za wszelką cenę. Może to właśnie jest okazja, by się w nich wsłuchać i chcieć usłyszeć. W końcu to nie są cegły w murze.

Przemek Kowalewski

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here