Kościół w kryzysie i zadowolony z siebie… Bezradny

0
331

Siedzi sobie człowiek przy biurku. W klimatyzowanym pomieszczeniu. Przy dobrze wypasionym komputerze. Układa korespondencję, która przyszła do jego szefa i urzędu. Denerwuje się, że ludzie piszą listy i wsadzają do kopert o różnych formatach, nie można ich właściwie uporządkować, a w zasadzie przyporządkować do szufladek, które sobie zrobił. Odpowiednia koperta do odpowiedniej przegródki. Aby dobrze pasowały rozmiarami. Aby był w sekretariacie porządek. Czasami wysyła zirytowany pouczenia, jakie pisma mają być pisane na jakim formacie papieru i w jakim formacie koperty, aby był porządek. Aby on nie miał trudności z zaszeregowaniem. I tak, dzień idzie za dniem.

autor: Stanisław Kogucik

A mówią wkoło nas, że Kościół jest w kryzysie. Ale listy przychodzą. Ludziska piszą do szefa. My im odpowiadamy. I o co chodzi? Co się wokół nas dzieje nie tak? No może trochę mniej teraz listów przychodzi. Bo są przecież maile.

To, że Kościół jest w kryzysie, każdy widzi. Mniej ludzi chodzi do Kościoła. Mniej ślubów, chrztów, jeszcze pogrzeby się trzymają. Seminaria się likwiduje i łączy kilka w jedno. Powołań za chwilę będzie dramatycznie mało. Język komunikacji i przekazywania ewangelii jak z XIX wieku. Przemądrzałość młodych duchownych jaka była, taka jest. My wiemy, bo nas uczyli. Zawsze to nazywałem od lat: maksimum pewności siebie przy minimum kompetencji. Tak wykształcenie i stan intelektualnego zaangażowania, rozbudzenia wiele by sobie można życzyć.

Ale polska teologia? Cóż, można pomarzyć. Samym entuzjazmem się niewiele wskóra.

Także kryzys wiary, gdyż to ona jest fundamentem chrześcijaństwa. Wiara żywa, osobistego wyboru. Taka, która jest osobistą odpowiedzią daną Panu Bogu, przez indywidualnego człowieka.

Młodzież odpływa od Kościoła całymi falami. To już potop zalewający świątynie obojętnością.

Przychodzi czas nowej szansy dla ewangelii. Tylko czy zza biurka owego sekretarza, proboszcza, biskupa widać człowieka? Coraz bardziej zaczynam powątpiewać. Trzeba wstać i iść w świat. Wstać z wygodnej kanapy, jak mawia papież Franciszek. Ale któż zajmie się tymi ostatkami, które do nas co niedzielę zaglądają.

Skąd ja to znam. Widziałem to już 30 lat temu w Czechosłowacji, na zachodzie Europy. No ale czego oni nas polskich katolików mogą nauczyć…

Tomasz Dostatni OP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here