Kobiecy protest idzie do urn

0
444

Dwa lata temu wyszłyśmy na place i ulice w ponad 150 miastach w Polsce. Wiele z nas po raz pierwszy. Dwa lata temu i rok później powstał Komitet Ratujmy Kobiety i zebrałyśmy na listach poparcia dla projektu liberalizującego ustawę aborcyjną ponad 200.000, a rok później 400.000 podpisów. Zrobiłyśmy to w sieci lokalnych koalicji. Rok temu byłam pewna, że te lokalne partnerstwa to predziałanie wyborcze dla przyszłych samorządowych komitetów lokalnych. Tak się nie stało. Nie jesteśmy na jednej koalicyjnej liście wyborczej, ale #jesteśmy wszędzie.

Z wyjątkiem list PIS i skrajnie katolickonarodowych ugrupowań. Tych co nienawidzą zarówno kobiet, jak i Unii Europejskiej.

Przez te dwa lata zmienił się ruch kobiecy w Polsce. Stało się tak dzięki wszystkim wcześniejszym inicjatywom działaczek na rzecz kobiet – tych działających jeszcze w latach 80., i tych które angażowały się w Komitetach Labudy zbierając w 1993 roku 1,7 miliona podpisów pod inicjatywą referendum przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Dzięki organizatorkom kolejnych Manif, wykładowczyniom na studiach genderowych oraz działaczkom kobiecych organizacji pomocowych. W końcu dzięki działajacemu od 10 lat w całej Polsce Kongresowi Kobiet. I dzięki kobiecym organizacjom pozarządowym, które pomimo odebrania przez obecny rząd dotacji i przekazania ich organizacjom kościelnym nadal wspierają ofiary przemocy domowej.

Iskra zapalna do Wielkiego Buntu Kobiet przyszła oddolnie. Wiosną 2016 roku powstało ok. 50 grup Dziewuch. One podjęły kryterium uliczne organizowane wówczas przez Partię Razem. A potem słowa Krystyny Jandy podchwycone przez Martę Lempart i przekute w działanie. Konsekwentne działanie. W kolejnych miastach powstawały grupy Dziewuch i OSK. Kongres Kobiet zainicjował wspólne rozmowy środowisk. Powstała platforma współpracy czyli Wielka Koalicja na rzecz Równości i Wyboru. Od tego czasu działamy wspólnie – szybko i sprawnie – także w gremiach instytucji międzynarodowych i we współpracy z organizacjami z całego świata. My wspieramy i dostajemy wsparcie. I co najważniejsze – wyszłyśmy nie tylko na ulice, ale także z internetu. Poznałyśmy się osobiście, mamy przyjacielskie relacje i łączy nas wspólny cel oparty na wartościach. To mocna sieć wzajemnych kobiecych powiązań. MOC.

Jeżeli teraz w rocznice Czarnego Protestu i Ogólnopolskiego Strajku Kobiet postanowiłyśmy nie organizować protestów, to dlatego, że nie zajmujemy się rekonstrukcjami historycznymi. Dlatego, że nie da się odtworzyć Wielkiego Buntu. Dlatego, że jesteśmy od dawna w innym miejscu. I dlatego, że czujemy nasze środowiska. A takze dlatego, że cała rzesza kobiet-organizatorek Czarnych Protestów postanowiła startować w wyborach. Po to, żeby mieć wpływ na podejmowane decyzje. Po to, żeby zmieniać styl uprawiania polityki i po to, żeby mieć inicjatywę polityczną, nie tylko w formie kryterium ulicznego.

W Szczecinie znajdziecie organizatorki Czarnych Protestów na listach Koalicji Obywatelskiej – to zarówno niezależne działaczki środowisk kobiecych i obywatelskich, jak i koalicyjne polityczki. Znajdziecie je też na listach Partii Razem. Łączy nas jedno – dążenie do uznania i respektowania praw kobiet w świeckim państwie. Alleluja i do przodu  🙂

Jedno jest pewne – to kobiety będą zmieniać politykę. I jeszcze jedno – liczy się reprezentacja. Nie każda kobieta reprezentuje prawa kobiet. Niektóre to tzw. Strażniczki Systemu – mamy też takie na naszym politycznym podwórku po drugiej Stronie Mocy, a w zasadzie Przemocy Wobec Kobiet. Więc Alert! głosujmy uważnie i rozważnie.

Bogna Czałczyńska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here