Katastrofa systemu emerytalnego. Czy zdołamy go uratować?

0
157

Mogłoby się wydawać, że z perspektywy zwykłego siedemnastolatka, ucznia liceum ogólnokształcącego, własna starość zakrawa na absurd, fikcję, a przynajmniej nie powinna mnie zajmować w najlepszych latach mojego życia. Po co wybiegać myślami 50 lat do przodu! Komu, zamiast imprezować, szaleć, wydawać pieniądze na przyjemności, chciałoby się myśleć o swojej emeryturze, tracić czas i nerwy na martwienie się, czy za pół wieku będę miał z czego żyć. Jasne, że nie mam na to ochoty, ale co, jeśli za 30 lat ocknę się bez oszczędności, rodziny, dobrej pracy? Czy wtedy znacząca część mojego życia upłynie na harówce na dwa etaty, bez szans na jakiekolwiek przyjemności? Przecież będę musiał się utrzymać i zgromadzić oszczędności na jakiekolwiek funkcjonowanie przez kolejnych 20 lat.

Niestety, każdy nastolatek powinien już dziś zdać sobie sprawę, że oszczędzać trzeba od młodych lat. Zmusza nas do tego obecny system naliczania składek emerytalnych. Oczywiście przy okazji uczymy się nie marnotrawić pieniędzy, zbierać je na większy zakup, ale przede wszystkim dowiadujemy się, że bez własnych oszczędności na starość będziemy skazani na życie w ubóstwie. A przecież wtedy powinniśmy odpoczywać w dostatku po przepracowanych latach.

Polski system emerytalny wali się od dawna i wie to każdy, kto rozumie podstawowe mechanizmy ekonomiczne i demograficzne. Dla jasności przypomnijmy jego fundamentalne zasady. Mechanizm repartycyjny w naszym kraju opiera się na zasadach umowy międzypokoleniowej. Obecnie składają się na niego trzy filary: I – ZUS; II – OFE; III – IKE, IKZE, PPK, PPE. Pierwszy jest obowiązkowy dla każdego pracownika do 60. (kobiety) albo 65. roku życia (mężczyźni). Składki za pracowników przedsiębiorstw opłaca właściciel firmy; we własnym zakresie robią to osoby prowadzące własną działalność gospodarczą. Ten filar jest de facto podstawą działania systemu emerytalnego – z pieniędzy, które do niego wpływają, ZUS wypłaca emerytom bieżące świadczenia. Gwarantuje także (choć jedynie na papierze) świadczenia emerytalne dla jego płatników, na zasadzie „ile uzbierasz, tyle dostaniesz”. Pieniądze te są wypłacane w comiesięcznych transzach i nie podlegają dziedziczeniu.

Drugi filar zostanie w najbliższych miesiącach prawdopodobnie zlikwidowany. Media rozpisują się ostatnio o tej decyzji. Dlaczego ją podjęto? W zasadzie rząd nie podał sensownego powodu. Cel może być tylko jeden: fiskalny, bo przy operacji przeniesienia środków do IKE państwo zamierza pobrać aż 15% środków z konta każdego użytkownika OFE i zasilić nimi dziurę w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (to z niego wypłacane są emerytury). To zwykły haracz, inaczej nie można tego nazwać. Użytkownik OFE ma także możliwość przeniesienia swoich pieniędzy do ZUS-u, jednak tam, jak wspomniałem, pieniądze nie są dziedziczone.

Pozostaje III filar, nieobowiązkowy. Pieniądze w nim zgromadzone należą do posiadacza konta. Dodatkowo państwo dopłaca do nich co roku określoną kwotę, a po osiągnięciu wieku emerytalnego wypłaca je w comiesięcznych ratach jako dodatek do podstawowej emerytury z I filaru. Mogą być dziedziczone.

Gwarantem wypłat bieżących emerytur są obecni płatnicy ZUS-u. A co, jeśli jest ich zbyt mało, aby pieniędzy wystarczyło dla każdego emeryta? Tu zaczyna się problem i wchodzimy w sferę demografii. Dane ZUS-u wskazują, że w 2080 roku liczba ludności Polski zmniejszy się aż o 8,2 mln osób w porównaniu z rokiem 2020; będzie nas wtedy nieco ponad 30 mln. O blisko 8 mln spadnie również liczba osób w wieku produkcyjnym, a w przedprodukcyjnym – o 1,6 mln. Wzrośnie za to grupa emerytów – z 8,6 mln do aż 10,2 mln[1]. Jeśli dołożymy do tych danych ogromną dziurę demograficzną, którą spowodowała pandemia COVID-19 (najniższy współczynnik przyrostu naturalnego od czasów II wojny światowej), okaże się, że mamy do czynienia z najpoważniejszym kryzysem ludnościowym od lat. Wysokość emerytury zależy od kwoty zwaloryzowanych składek na koncie ubezpieczonego, zwaloryzowanego kapitału początkowego, środków zapisanych na subkoncie, średniego dalszego trwania życia i stażu pracy, ale te wszystkie warunki tracą znaczenie, gdy na emerytury nie ma kto pracować. Demografia odgrywa kluczową rolę w systemie emerytalnym i to od niej głównie zależy wysokość świadczeń określona stopą zastąpienia, czyli stosunkiem przeciętnego wynagrodzenia przed przejściem na emeryturę do nowo przyznanego świadczenia emerytalnego.

Badania ZUS-u i GUS-u pokazują, że od 2014 roku stopa zastąpienia spadła o ponad 10%; obecnie wynosi zaledwie 42,4% średniego wynagrodzenia. Jeśli nic się nie zmieni, będzie tylko gorzej.

Prezes ZUS-u alarmuje, że w 2040 roku stopa zastąpienia spadnie poniżej 40%, a w 2060 roku poniżej 30%, czyli poniżej standardów Międzynarodowej Organizacji Pracy[2]. Przy takim scenariuszu oraz inflacji przeżycie za 30% zarobków będzie abstrakcją. Niestety, przy obecnym systemie takiego scenariusza nie da się wykluczyć.

Czy mieliśmy szansę uniknąć katastrofy? Tak. W 2012 roku rząd Donalda Tuska wziął na siebie przeprowadzenie kontrowersyjnej, ale niezbędnej reformy emerytalnej, w tym głównie podniesienia wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do 67. roku życia. Nowelizacja ustawy zakładała, że wiek emerytalny będzie wzrastał od 2013 roku i wyniesie docelowe 67 lat w 2020 roku dla mężczyzn i w 2040 roku dla kobiet. Reforma rządu PO-PSL dała też możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę w wysokości 50% pełnej kwoty – przysługiwała kobietom w wieku 62 lat mających co najmniej 35 lat stażu ubezpieczeniowego oraz mężczyznom, którzy ukończyli 65 lat i mieli co najmniej 40 lat stażu ubezpieczeniowego[3].

Ówczesny minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz uzasadniał tę decyzję następująco: „Brak szybkiej i zdecydowanej reakcji na zmiany, odwlekanie wprowadzenia skutecznych rozwiązań […] grozi poważnym kryzysem systemu emerytalnego. […] Brak reformy oznacza niskie emerytury dla przyszłych pokoleń, niższy wzrost gospodarczyspowodowany ubytkiem osób w wieku produkcyjnym oraz wysoki deficyt systemu emerytalnego, ograniczający wydatki na rozwój”[4].

Prezes Rady Ministrów dodawał: „Alternatywą dla podniesienia i zrównania wieku emerytalnego musiałoby być radykalne i trwałe podniesienie składki emerytalnej”[5].

Prawda jest taka, że rząd Platformy Obywatelskiej podjął jedyną właściwą w tamtym okresie decyzję. Nie da się jednocześnie pracować krócej i dostawać godnej emerytury. Oburzenie dużej części społeczeństwa wynikało wyłącznie z nieznajomości systemu emerytalnego w Polsce – trzeba to powiedzieć wprost. Wykorzystało ją, niestety, Prawo i Sprawiedliwość. W 2015 roku razem z nowym prezydentem Andrzejem Dudą dokonało zamachu na świadczenia polskich emerytów. Obniżając wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, PiS doprowadził do rekordowego spadku stopy zastąpienia – w 2017 roku aż o 3,7%[6]. W 2014 roku, jeszcze za rządów PO-PSL, wynosiła ona 52,5%[7]. Według danych ZUS-u obecna polityka rządu Zjednoczonej Prawicy doprowadziła do tego, że 3,7 mln emerytów pobiera emeryturę niższą lub równą 2505 zł brutto; aż o 18,8%, do 310 tys. wzrosła liczba osób pobierających świadczenia niższe niż 1250 zł brutto![8] Przeżycie miesiąca za takie pieniądze jest nierealne. Nie zmieni tego 1100 zł brutto trzynastej emerytury, bo w skali miesięcznej, po odliczeniu podatku, beneficjent ZUS-u zyskuje zaledwie 75 zł.

Warto również podkreślić, że w ciągu ostatniej dekady żaden inny kraj w Europie nie zdecydował się obniżyć wieku emerytalnego. Podwyższyły go natomiast między innymi Irlandia (do 68 lat, ma zacząć obowiązywać w 2028 roku), Niemcy (do 67 lat w 2031 roku), Francja (do 62 lat do 2018 roku) i Wielka Brytania (do 67 lat w 2028 roku). W krajach Europy Zachodniej wysoki wiek emerytalny nie jest niczym nadzwyczajnym. W Grecji, Norwegii, na Islandii i we Włoszech wiek emerytalny już teraz wynosi 67 lat, w Szwecji, Hiszpanii i Słowenii jest to 65 lat. Część krajów dopuszcza wcześniejsze przejście na emeryturę, ale po przepracowaniu odpowiednio dużej liczby lat[9].

Czy obywatelom tych krajów opłaca się dłuższa praca? Weźmy Niemców. W przeliczeniu na złotówki najniższa niemiecka emerytura wynosi 2143 zł brutto wobec polskich 1027 zł brutto. Z porównania średnich emerytur wynika, że Polacy otrzymują aż o 1544 zł brutto mniej od Niemców! Oczywiście u naszych zachodnich sąsiadów koszty życia są wyższe, ale nawet gdyby Polacy wydawali na zakupy o 30% więcej, za niemiecką emeryturę żyliby godnie[10].

Mimo przygnębiających danych postaram się teraz wlać w czytelników trochę optymizmu. Czy pokolenie nasze i naszych rodziców jest skazane na głodowe emerytury? Nie, ale naprawienie wszystkich błędów obecnej władzy wymaga szeregu reform. Najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby oczywiście podwyższenie wieku emerytalnego do poziomu, który zaproponował rząd PO-PSL, jednak w obecnej sytuacji nie da się go wprowadzić bez fali protestów. Potrzeba miesięcy, a nawet lat, by dzięki gruntownej kampanii informacyjnej uświadomić wszystkim Polkom i Polakom, że nie da się jednocześnie pracować krócej i dostawać wyższej emerytury. Myślę, że przy obecnych nastrojach w naszym kraju żadna władza nie ośmieli się na tak odważny krok.

Co więc nam pozostaje? Oczywiście zachęcenie jak największej ilości Polek i Polaków do pracy, która musi się opłacać. W 2019 roku Koalicja Obywatelska zaproponowała program „Niższe podatki, wyższa płaca”, a w nim niższe składki ZUS dla małych przedsiębiorców, dodatkowe kształcenie dla dorosłych, stypendia na podnoszenie kwalifikacji. Oprócz tego płaca minimalna automatycznie wynosiłaby 50% przeciętnego wynagrodzenia, a składki na ZUS i NFZ nie przekroczyłyby 35% tej kwoty. Dla młodych zaproponowano zwolnienie ze składek przy zakładaniu firm, a także podwyższenie ich dochodów nawet o 40%[11]. Priorytetem jest pozostanie na rynku osób, które przekroczyły wiek emerytalny, dlatego propozycje KO zakładają również zwolnienie z podatku emerytury będącej dodatkiem do pensji czy premiowanie długiej pracy udziałami w spółkach Skarbu Państwa. Niezwykle ważne jest całkowite wyeliminowanie bezrobocia i zachęcenie pracodawców do zatrudniania kobiet. W tym celu zaproponowano dofinansowanie z państwowych środków przeprowadzki do nowego miejsca pracy oraz zasiłek dla kobiet w ciąży przez 33 dni[12].

Niesłychanie istotną kwestią powinna być dla nas poprawa sytuacji demograficznej w Polsce. Program 500+ zawiódł, dlatego potrzebne są rozwiązania, które wreszcie zapewnią kobietom bezpieczeństwo i zachęcą je do zachodzenia w ciążę. Przede wszystkim trzeba zlikwidować wszystkie wprowadzone przez PiS represje ideologiczne, między innymi ograniczenie prawa do aborcji, wycofanie się z finansowania programu in vitro, wypowiadanie konwencji antyprzemocowych. Należy także rozpocząć ogólnopolski program budowy żłobków, a zamiast rozdawać kolejne bony – podwyższyć kwotę wolną od podatku, która zagwarantuje godne zarobki i zachęci panie do powrotu do pracy, a panów do zakładania rodzin.

Recepta na kryzys emerytalny w Polsce nie jest prosta do realizacji, ale niezbędna, by każdy obywatel naszego kraju miał zapewnioną godną jesień życia. Jej filarami są długa i uczciwa praca oraz dodatni przyrost naturalny. Pamiętajmy jednak także o oszczędzaniu i nie polegajmy wyłącznie na świadczeniach z ZUS-u – niech każdy z nas zawsze liczy przede wszystkim na siebie. Ekspertyzy Instytutu Emerytalnego pokazują, że tylko odpowiednio długi staż pracy oraz gromadzenie pieniędzy w III filarze zagwarantują nam bezpieczeństwo emerytalne. Inaczej nasze pokolenie może skończyć z emeryturą na poziomie zaledwie 20% pensji[13].

Chciałbym, aby nikt nie był przeciążony pracą, a jednocześnie wszyscy dużo zarabiali i mieli czas na realizację swoich marzeń. Niestety, dla większości z nas nie jest to możliwe. Pozostaje jedna droga: wykształcenie i praca. Tylko one zagwarantują nam dotarcie do wytyczonych w życiu celów i spokojną, dostatnią starość.

Maksymilian Ciszkowski – uczeń II klasy liceum i aktywista społeczny. Współpracownik kolejno posłów: Rafała Trzaskowskiego, Cezarego Tomczyka, Aleksandry Gajewskiej. Członek Zarządu warszawskich Młodych Demokratów. Przewodniczący Młodzieżowej Rady Dzielnicy Bemowo oraz młodzieżowy radny m.st. Warszawy.

https://instytutobywatelski.pl/

[1] Antoni Kolek, Oskar Sobolewski, Demografia – największe wyzwanie tej dekady. Ekspertyza Instytutu Emerytalnego, Instytut Emerytalny, Warszawa, styczeń 2021, s. 7, http://www.instytutemerytalny.pl/wp-content/uploads/2021/01/Demografia-najwi%C4%99ksze-wyzwanie-dekady-w-PL.pdf (dostęp 21 kwietnia 2021).

[2] Antoni Kolek, Oskar Sobolewski, Stopa zastąpienia – czy Polska spełnia standardy Międzynarodowej Organizacji Pracy? Ekspertyza Instytutu Emerytalnego, Instytut Emerytalny, Warszawa, luty 2021, s. 5,

http://www.instytutemerytalny.pl/wp-content/uploads/2021/02/Stopa-zast%C4%85pienia-Ekspertyza-IE-9.02.2021.pdf (dostęp 21 kwietnia 2021).

[3] Marta Bellon, Polska, obniżając wiek emerytalny, była wyjątkiem. Najważniejsze fakty, które warto znać, Business Insider, 24 czerwca 2020, https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/obnizenie-podwyzszenie-wieku-emerytalnego-najwazniejsze-fakty-o-emeryturach/7m3lx6j (dostęp 21 kwietnia 2021).

[4] Cyt. za: tamże.

[5] Cyt. za: tamże.

[6] Antoni Kolek, Oskar Sobolewski, Stopa zastąpienia…, dz. cyt., s. 5.

[7] Tamże, s. 4.

[8] Wysokość emerytur w Polsce. Oto dane ZUS, TVN24 Biznes, 19 marca 2021, https://tvn24.pl/biznes/z-kraju/emerytury-z-zus-2020-przecietna-minimalna-ile-osob-dane-zus-5045764 (dostęp 21 kwietnia 2021).

[9] Marta Bellon, Polska…, dz. cyt.

[10] Paweł Orlikowski, Emerytura polska kontra niemiecka. Różnica jest kolosalna, Money.pl, 7 lutego 20202, https://www.money.pl/emerytury/emerytura-polska-kontra-niemiecka-roznica-jest-kolosalna-6474999388010625a.html (dostęp 21 kwietnia 2021).

[11] Przy założeniu, że najniższy dochód netto młodego pracownika to około 1500 zł, zrównanie płacy minimalnej do poziomu 50% przeciętnego wynagrodzenia podniosłoby ją w przybliżeniu o 40%.

[12] Twoja Polska. Program Koalicji Obywatelskiej, wrzesień 2019,

https://platforma.org/upload/document/86/attachments/121/KO%20Program.pdf, s. 59–61 (dostęp 21 kwietnia 2021).

[13] Antoni Kolek, Oskar Sobolewski, Przyszłość emerytalna. Ekspertyza Instytutu Emerytalnego, Instytut Emerytalny, Warszawa, sierpień 2020, s. 8, http://www.instytutemerytalny.pl/wp-content/uploads/2020/08/Przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87-emerytalna_-Ekspertyza-Instytutu-Emerytalnego_-sierpie%C5%84-2020.pdf (dostęp 21 kwietnia 2021).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here