Jakiś suweren, nie wiadomo co

0
119

W miniony weekend zawodowi politycy okazali się protestującym kobietom do niczego niepotrzebni. To dla mnie najważniejsza nauka wynikająca z tego, co dzieje się od piątku na ulicach.

Ci, którzy uważają się za przywódców opozycji, okazali się nie być przywódcami. Pozostało im pójść za ludźmi, nie ludzie za nimi. Pozostali sami z okrzykami wypełnionymi „dobrem Polski i Polaków” – w piątek, sobotę i niedzielę nikt ich nie słuchał. Tłum na ulicach nie wykrzykiwał wycieranych przez nich banałów, wymyślił swoje własne hasła. Rozbudowane struktury partyjne okazały się zbędne – protesty zorganizowały się same: ktoś rzucił hasło, ktoś inny wskazał miejsce i godzinę zbiórki, tysiące haseł wymalowanych zostało spontanicznie na tysiącach kartek, kartonów, płachtach płócien. Nie są to hasła z partyjnych biuletynów. „Bunt jest językiem niewysłuchanych.” – Martin Luther King. „Jakże aktualne i dziś…” – napisał w sobotę na Twitter Borys Budka, szef największej partii opozycyjnej.

No jakże…. Poczułem się tym wpisem zmieszany, choć zupełnie nie wstrząśnięty. Inni wielcy przywódcy opozycji ograniczyli się do publikowania wyrazów oburzenia oraz selfie ze wzburzonym tłumem w tle. Taki tłum to świetna scenografia. Będą mieli pamiątkę.

Po raz pierwszy od czasu protestów przeciw ACTA na ulice wyszli tłumnie ludzie młodzi. Naprawdę młodzi. Pomiędzy sobą odnajdą liderów, skoro dotychczasowi okazali się nieprzydatni. Zbyt zajęci sporami o wysokość uposażeń poselskich i zasady finansowania partii politycznych pieniędzmi tych, którzy kazali im w sobotę ***. Przełomu lat osiemdziesiątych dokonali w Polsce ludzie, o których większość z nas wcześniej nie słyszała. Najświeższa rewolucja jeszcze swoich liderów nie wyłoniła.

Słowa nabrały nowych znaczeń. Zaskoczyło to panią Krystynę Pawłowicz. „Oni są bezkarni, ciągle mówią, że mają jakąś wolność, że im wolno chodzić, pytać, jakiś suweren, nie wiadomo co, no bandyterka zwykła, no.” – żaliła się pani Krystyna Pawłowicz redaktor Danucie Holeckiej po tym, gdy dziennikarze OKO.press próbowali przed jej domem spytać o to, dlaczego zagłosowała tak, jak zagłosowała. Rzeczownik SUWEREN wypełnia się nową treścią. Treścią pani Pawłowicz nieznaną.

Zaskoczonych jest więcej. Zniknęli liderzy Prawa i Sprawiedliwości. Porzucili swoje biura, zastawione płonącymi świeczkami. Odezwą się, kiedy w poniedziałek dostaną partyjne przekazy dnia – przy tak mało przewidywalnym rozwoju wydarzeń samodzielne myślenie jest zbyt ryzykowne. Nie miałem poczucia straty.

Rafał Jesswein.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here