Jak rząd „ratuje” PGZ Stocznię Wojenną.

0
688

PGZ Stocznia Wojenna traci obiecane zlecenia, port chce wykupić stoczniowe tereny, 300 mln zł od rządu może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną. Związkowcy „Solidarności” proszę o pomoc premiera Mateusza Morawieckiego – obawiają się, że niezrozumiałe dla nich decyzje rządowe doprowadzą do pogłębienia się poważnych już problemów finansowych przedsiębiorstwa, zwolnień grupowych w IV kwartale 2020 r. a nawet fizycznej likwidację stoczni.

Zakres planowanych projektów ze strony wojska wcześniej potwierdzonych, uległ drastycznemu okrojeniu – napisali w liście skierowanym 15 maja br. do premiera Mateusza Morawieckiego przedstawiciele Międzyzakładowej Komisji NSZZ Solidarność PGZ Stocznia Wojenna. Informacje o liście przekazał dziś Portal Stoczniowy.

Kilka lat temu rząd postanowił uratować upadłą Stocznię Marynarki Wojennej. Na wykup od syndyka majątku przedsiębiorstwa i niezbędne inwestycje rząd przeznaczył rząd przeznaczył 300 mln zł. Były to środki niezbędne dla odtworzenia lub utrzymania potencjału produkcyjnego i remontowego o charakterze obronnym. Nakłady niezbędne wobec spodziewanych zleceń na remonty i budowę okrętów polskiej Marynarki Wojennej. Tyle, że obiecanych zamówień nie ma – już na starcie, z braku zleceń właśnie, nowa firma musiała zwolnić ponad stu pracowników. Kolejne, potwierdzone już zdaniem związkowców uległy „drastycznemu okrojeniu” – pomimo podpisanej umowy MON wycofał się z programu „Miecznik” i „Czapla” oraz z modernizacji trzech okrętów rakietowych „Orkan” i trzech trałowców typu 207. Na dodatek Zarząd Morskiego Portu Gdynia ogłosił zamiar wykupienia całości terenu stoczni „w celu tworzenia morskich farm wiatrowych”, co – zdaniem związkowców z NSZZ „Solidarność” – „spowoduje fizyczną likwidację Stoczni i masowe zwolnienia pracowników”. Jeśli tak się stanie – przekazane przez rząd 300 mln zł może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną. Będzie to ostateczny upadek tego przedsiębiorstwa.

Przy okazji informujemy o niezrozumiałej dla nas decyzji, że w dobie kryzysu patrolowiec dla Morskiego Oddziału Straży granicznej będzie budowała stocznia francuska (a o ten projekt zabiegała Stocznia Wojenna – piszą przedstawiciele stoczniowej „Solidarności” do premiera. O utraconym przez PGZ Stocznię Wojenną kontrakcie pisaliśmy kilkanaście dni temu. Przypomnijmy. Nowy statek patrolowy dla polskiej Straży Granicznej wybuduje stocznia Socarenam z Boulogne-sur-Mer. Oferta złożona przez PGZ Stocznię Wojenną była droższa o 36 mln zł. – to o jedną czwartą więcej od kwoty, jaką miał do dyspozycji zamawiający (Morski Oddział Straży Granicznej). Francuzi nie tylko zaoferowali wyraźnie niższą cenę, ale też dłuższą (36 miesięcy) gwarancję i wyższe kary umowne w przypadku ewentualnych opóźnień.

„Przykry jest fakt, że za granicą zamówiona ma zostać jednostka, którą bez większych problemów mogłyby wybudować stocznie polskie, w których powstają obecnie jednostki podobnych gabarytów (niszczyciele min Kormoran), a nawet większe (patrolowiec Ślązak). Szczególnie, że wyboru dokonano w dobie światowej epidemii równolegle z deklaracjami o ratowaniu rodzimego przemysłu poprzez składanie w nim dodatkowych zamówień” – ocenił tę sytuację specjalistyczny portal InfoSecurity24.pl.

Na dodatek nie bardzo wiadomo, kto miałby się podjąć odbudowy ponownie upadającej firmy. Właśnie trwa postępowanie kwalifikacyjne, mające wyłonić nowy zarząd spółki: prezesa, wiceprezesa i członka zarządu ds. ekonomiczno-finansowych. Kandydaci mogą się zgłaszać do piątku 22 maja br. do godz. 16.00.

Rafał Jesswein.

Na zdjęciu: ORP Ślązak – polska korweta patrolowa zwodowana 2 lipca 2015 w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. Fot. PGZ SA.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here