Ile solidarności w „Solidarności”

1
488

NSZZ „Solidarność” żąda od Jerzego Janiszewskiego, twórcy znaku „Solidarność” przeprosin za to, że zmodyfikował swoje dzieło dla potrzeb kampanii zachęcającej do walki z koronawirusem.

Żądania związku są nie tylko kuriozalne, ale i kompromitujące NSZZ Solidarność i stanowią brutalne zaprzeczenie idei solidarności społecznej w obliczu społecznych wyzwań, która była źródłem i siłą ruchu społecznego pod szyldem „Solidarność” w latach 80. ubiegłego wieku – powiedział portalowi Wirtualnemedia.pl Jerzy Janiszewski.

Zdumiewająca sytuacja. Jerzy Janiszewski wymyślił nazwę „Solidarność” podczas strajku w Stoczni Gdańskiej, po rozmowach w kręgu znajomych poetów. „Encyklopedia Gdańska” podaje, że by wśród nich m.in. Krzysztof Kasprzyk.

„W swoim mieszkaniu w Pieckach-Migowie, przy ul. Marusarzówny, na białej kartce formatu A5 namalował czerwoną farbą słowo „Solidarność”. Pomysłem żony Krystyny (autorki znanego znaku Grudnia ’70) było wyprowadzenie z litery „n” biało-czerwonej flagi. Projekt natychmiast zaakceptowano, pierwszych 100 plakatów wydrukowano zaraz po akceptacji i rozklejono w sali obrad. Do końca strajku wydrukowano około 4 tysięcy egzemplarzy” – czytamy.

Po powołaniu związku zawodowego napis stał się jego oficjalnym logo. Wkrótce stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków graficznych na świecie. Jego autor otrzymał legitymację nr 1 i honorowe członkostwo „Solidarności”.

W 1992 r. Jerzy Janiszewski zrzekł się praw majątkowych do znaku. Formalnie – na rzecz związku, ale faktycznie zrobił to dla nas wszystkich. Znak graficzny miał stać się elementem naszej nowej narodowej tożsamości, tak to rozumiem. Dziś wyłączne prawa do niego rości sobie prorządowy związek zawodowy z pierwszą „Solidarnością” nie mający nic wspólnego. Znam wielu ludzi, którzy tę pierwszą „Solidarność” współtworzyli, a którzy z tą obecną nie chcą mieć nic wspólnego.

Jerzy Janiszewski przekazał prawa do swego dzieła po to, by tak ważny dla polskiej historii znak mógł być chroniony. Przywołana wcześniej „Encyklopedia Gdańska” przypomina, że wykorzystywano go również w produkcji wódki „Solidarność”, papierosów „Solidarność”, ręczników „Solidarność”… Chroniony dla nas wszystkich, nie tylko dla grupy etatowych polityków funkcjonujących dziś pod tym właśnie szyldem na rzecz jednej tylko partii politycznej.

Teraz Jerzy Janiszewski wykorzystał „solidarycę” – bo tak nazwano charakterystyczne litery, do wzoru których twórca zachował wszelkie prawa – do utworzenia napisu, mającego zjednoczyć nas wszystkich w walce z pandemią koronawirusa. Odwołał się do solidarności, tej między nami, tej rozumianej jako sprawa wspólna, wspólna odpowiedzialność, wspólne działania na rzecz wspólnego dobra – w tym przypadku naszego zdrowia i życia. Przypomniał po raz kolejny, że tylko działając razem, wspólnie, zjednoczeni i solidarni właśnie – mamy szansę wygrać. Piękny, jednoznaczny, czytelny na pierwszy rzut oka przekaz. I ten właśnie przekaz zakwestionował związek zawodowy.

W piśmie skierowanym do Janiszewskiego, a opublikowanym na jego profilu Facebook, związkowi działacze piszą: „Związek żąda, aby w ciągu siedmiu dni od otrzymania pisma Jerzy Janiszewski na Facebooku oraz Twitterze wydał oświadczenie o treści: „Oświadczam, iż po raz kolejny bez wiedzy i zgody NSZZ ‚Solidarność’ wykorzystałem logo Związku, za co przepraszam, zobowiązując się jednocześnie do zaprzestania takich działań i przestrzegania łączącej nas umowy o przeniesienie praw autorskich. Jerzy Janiszewski”.

To zdumiewające nie tylko dlatego, że nie ma ku temu podstaw formalnych. „Znak „Solidarność” to nie ”logo, znak towarowy” związku zawodowego i mam wątpliwość, czy NSZZ to rozumie. Jestem przekonany, ze Polacy nie tak czują i odbierają jego przesłanie – takie stanowisko nie ma nic wspólnego z prawdziwą Solidarnością – jaką ludzie mają w sercu, jaką ten znak symbolizuje” – komentuje całe zamieszania Jerzy Janiszewski na Facebook.

Prawnik twórcy legendarnego logo, mec. Bartłomiej Witucki, wyjaśnia rzec od strony formalnej: „Trudno mi ocenić czy jest to przejaw nieznajomości prawa, czy, po prostu, zła wola. W świetle prawa autorskiego znak „„S o l i d a r n o ś ć – zachowaj odległość” jest tzw. utworem zależnym w stosunku do utworu pierwotnego, czyli znaku Solidarność. Utwór zależny to opracowanie, modyfikacja, przeróbka utworu pierwotnego” . Poza tym „NSZZ może korzystać z charakterystycznego liternictwa, tzw. solidarycy. I nic więcej, prawa autorskie do solidarycy przysługują tylko i wyłącznie panu J. Janiszewskiemu. NSZZ zatem zdaje się sobie uzurpować prawa, których nie posiada”. Podsumowuje to tak: „w obliczu aktualnego światowego dramatycznego kryzysu epidemiologicznego i zagrożenia życia setek tysięcy ludzi na całym świecie, nie zawaham się powiedzieć, iż żądania NSZZ są nie tylko kuriozalne, ale i kompromitujące NSZZ Solidarność, skoro stanowią brutalne zaprzeczenie idei solidarności społecznej w obliczu społecznych wyzwań, która była źródłem i siłą ruchu społecznego pod szyldem Solidarność w latach 80-tych ubiegłego wieku”.

Nic dodać, nic ująć. Może poza jednym. Byłoby dobrze, gdyby „Solidarność” przypomniała sobie, na czym polega solidarność.

Rafał Jesswein.

Żródła:
wirtualnemedia.pl
Encyklopedia Gdańska

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here