Gra pozorów

0
210

W Szczecinie walczącym z zarazą można już kupić loda. Na ulicy, w waflu, lub papierowym pojemniczku. Zwłaszcza loda o smaku masła orzechowego lub słonego karmelu na Jasnych Błoniach – kto jadł ten wie, o czym mówię. Ale iść przez Szczecin walczący z zarazą można tylko z maseczką na twarzy – nikt nas, jak dotąd, nie zwolnił z tego obowiązku. Loda można więc kupić, ale nie można go w zgodzie z obowiązujących prawem zjeść. – Dobrze się siorbie przez maseczkę? – spytała sms-em Bratanica Tańcząca, której wysłałem zdjęcie z waflem w dłoni, celem wywołania zawiści. Loda zjadłem metodą na Van Gogh’a – z maseczką czasowo zawieszoną na jednym tylko uchu, lewym. Mijający mnie samochód żandarmerii wojskowej nie zatrzymał się. Nikt już nie reaguje na spacerowiczów jedzących lody, zsuwających maseczki na brody lub tych, którzy z osłaniania ust i nosa zrezygnowali całkowicie. Ci ostatni stanowią już większość. Suweren uznał, że władza nie ma racji i wziął sprawy w swoje ręce.

W pojeździe może przebywać maksymalnie 16 osób – informuje kartka na drzwiach tramwaju. Motorniczemu nie wolno dopuścić do sytuacji, w której liczba ta zostanie przekroczona – informowano w serwisach informacyjnych. Wczoraj jechało nas znacznie więcej. Co powinien zrobić tramwajarz – odliczyć do szesnastu i usunąć pozostałych z wagonu? Użyć siły czy argumentów? Zażądać, byśmy sami zdecydowali, kto wysiądzie a kto pojedzie dalej czy samemu podjąć decyzję? A może wyznaczyć spośród pasażerów kierownika i nakazać mu wskazać szczęśliwców? Władza uznała, że w tramwaju suweren powinien rozstrzygnąć sam z sobą, jak rozwiązać problem.

Kiedy reguły gry nie są jasne, rozpoczyna się gra pozorów. Ze zdumiewającą samodyscypliną przyjęliśmy nakaz pozostania w domach. Podporządkowaliśmy się obowiązkowi noszenia na twarzy masek, od którego nie było wyjątków. Przestrzegaliśmy odstępów w kolejkach do sklepów, zanim jeszcze stały się one obowiązującym wszystkich prawem. Spokojnie przeprosiłem i wyszedłem ze sklepu gdy okazało się, że jestem za młody (ha!) na to, by zrobić zakupy w godzinach zastrzeżonych dla klientów w wieku powyżej 65 lat. Zrezygnowałem z jeżdżenia rowerem po lesie, choć bardzo to lubię i pomimo tego, że uznawałem to ograniczenie za przesadne – skoro takie są reguły, to poczułem się w obowiązku ich przestrzegać. Ale kiedy zobaczyłem lody o smaku masła orzechowego i słonego karmelu, zrzuciłem z twarzy maskę, choć nie wolno, a jedynym źródłem dyskomfortu był fakt, że kupiłem tych lodów za mało.

Acha. Chwilę musiałem poczekać. Kolejka była – nie za wielka, ale jednak.

Rafał Jesswein.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here