„Dowody potwierdzające winy księdza Dymera istnieją”

0
383
plakat - Szymon Szymankiewicz www.szszymankiewicz.pl

Arcybiskup Zygmunt Kamiński kłamał w sprawie Dymera. Wiedział jaki zapadł wyrok w procesie kanonicznym, ale publicznie „nie mówił prawdy” – to kolejne ustalenia redaktora naczelnego „Więzi”.

„Analizując wnikliwie od wielu miesięcy tę sprawę – pisze Zbigniew Nosowski, mogę odpowiedzialnie stwierdzić, że dowody potwierdzające winy ks. Dymera istnieją – i nie ulega dla mnie wątpliwości, że krzywdy są tak duże, że należy go usunąć z kapłaństwa, czego usilnie oczekują skrzywdzeni przez niego mężczyźni. To byłby ten – nawet jeśli tylko symboliczny – wyczekiwany akt kościelnej sprawiedliwości„. 

Zbigniew Nosowski opublikował czwartą (ale nie ostatnią) część swojego dziennikarskiego śledztwa w sprawie księdza Andrzeja Dymera. Znany w Szczecinie przyjaciel polityków wszystkich opcji, pełni ważne funkcje i nie poniósł żadnych konsekwencji. Chroniony przez kolejnych biskupów prowadzi biznesy przynoszące Kościołowi dużo kasy.

Poniżej kilka fragmentów – cytatów tekstu Zbigniewa Nosowskiego:

„Gdyby to miało zależeć od instytucji kościelnych, to do dziś o werdykcie szczecińskiego trybunału wiedziałoby zaledwie bardzo wąskie grono osób. Nie zakomunikowano tego wyroku nawet mężczyznom, którzy przed kilkunastu laty byli molestowani seksualnie przez ks. Dymera (trybunał potwierdził fakty ich wykorzystania), ani osobom, które wniosły oskarżenie”.

„Przypomnijmy więc najpierw najistotniejsze elementy wyroku, jaki zapadł 28 kwietnia 2008 r. w pierwszej instancji procesu kanonicznego „w sprawie karnej przeciwko ks. Andrzejowi Dymerowi”, oskarżonemu „o przestępstwo określone w kanonie 1395.2” Kodeksu prawa kanonicznego. Przepis ten dotyczy dokonywania aktu seksualnego „z użyciem przymusu lub gróźb, albo publicznie lub z osobą małoletnią”. W przypadku tego procesu zarzuty dotyczyły zarówno wykorzystania seksualnego osoby małoletniej, jak i użycia przemocy lub gróźb wobec nieco starszego wychowanka”.

„Wyrok trybunału zawiera religijną inwokację: „Po sumiennym rozważeniu i osądzeniu tego wszystkiego, co w motywach prawnych i faktycznych zostało przedstawione, niżej podpisani członkowie Trybunału Kolegialnego, kierując się tylko wolą Boga Najwyższego, w odpowiedzi na wątpliwość stanowiącą przedmiot postępowania karnego ustalony w dekrecie oskarżenia, odpowiadają pozytywnie”. Odpowiedź „pozytywna” oznacza w kanonicznym języku potwierdzenie, że zarzucane czyny przestępcze miały miejsce”.

„Skłonności ks. Dymera były doskonale znane wychowawcom szczecińskiego seminarium duchownego. Rozmawiałem z trzema absolwentami tego seminarium, którzy – niezależnie od siebie – opowiadali identycznie brzmiące wspomnienia o tym, że na przełomie XX/XXI wieku jako klerycy słyszeli od rektora ostrzeżenia, a wręcz polecenia, aby nie utrzymywali żadnych kontaktów z ks. Dymerem lub dwoma innymi duchownymi, bliskimi jego przyjaciółmi. Co ciekawe, w każdym przypadku polecenie pozbawione było uzasadnienia. Rektor odpowiadał retorycznie: „Jak to? Chyba nie muszę ci tłumaczyć dlaczego. Nie wiesz?”.”

„Wiedzieli o zarzutach i uznawali je za wiarygodne również inni szczecińscy duchowni, którzy jednak od lat – aż do dziś – odmawiają wypowiedzi w tej sprawie. Ich nazwiska i opinie przekazywane są z ust do ust w kręgu osób interesujących się i zajmujących tą sprawą. Oni sami jednak milczą. Znajomy jednego z tych milczących księży przekazał mi jego odpowiedź: „To i tak nic nie da. On jest nietykalny”. Inny odparł: „On jest zbyt potężny. Będzie mi szkodził. A ja chcę nadal być proboszczem”.  Niektórzy zapewne mają wyrzuty sumienia, że zachowali w tej sprawie bierność – a przecież mogli i powinni byli reagować”.

„Można więc powiedzieć, że wśród szczecińskiego duchowieństwa tajemnicą poliszynela była wiedza o homoseksualnych zachowaniach ks. Andrzeja Dymera, przed którymi należy innych ostrzegać. Nie sposób dziś ocenić, na ile rozpowszechniona była wiedza, że obiektem jego seksualnych napaści bywają także chłopcy niepełnoletni, co prawo kościelne uznaje za ciężkie przestępstwo duchownego”. 

wit

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here