Czytać, jak to łatwo powiedzieć…

0
328
Yannick Leider

Podczas debaty w TVN24, która bardziej przypomniała sondę uliczną niż poważną refleksję, uznano, że obarczanie młodego umysłu przeczytaniem 40 książek w ciągu roku to jest wręcz niehigieniczne. Debata dotyczyła edukacji, oświaty, kształcenia, wysokości zarobków nauczycieli. Postanowiłem sprawdzić stan swojego umysłu i znaleźć w pamięci tych 40 grzebietów, które trzymam na półkach.
Czym przekonać młode osoby do intensywnych lektur?
Pozostaję pod wrażeniem „Innego świata” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego (rzecz warta Nobla, co to za nagroda o przyznaniu której decyduje polityka); pamiętam reprint połączony z drukiem pamietnika Dawida Rubinowicza, „Nędzników” Wiktora Hugo, którą to książkę należy przeczytać przed obejrzeniem którejkolwiek wersji kinowej, nawet tej z Jeanem Gabin’em. „Mistrz i Małgorzata”, opowiadania Guy de Moupassanta, publicystyka Hamiltona, literatura obozowa, którą odnajdowałem w bibliotece swojego Dziadka Henryka.
„Paragraf 22″czytałem kilkakrotnie, zawsze ze skrajnymi emocjami, śmiechem i przerażeniem. Nie wiem, jakiego bohatera mają młodzi ludzie, czego mogą się dowiedzieć przy okazji lektury opowieści o nim; miałem w podstawówce takiego bohatera, a cykl fabuł o kolejnych przygodach przynosił wiedzę o kolejnych kontynentach i kolejnych cywilizacjach; bohaterem tym był Tomasz Wilmowski czyli Tomek. Idea serialu niewykorzystana. Lema Stanisława polecam w całości, jeżeli zaś zacznie opowiadać to trzeba to pominąć. I szukać dalej. Niestety Wielki Kurdel fantastyki nie ustrzegł się tego, z czego się naśmiewał, a mianowicie tworzenia co i rusz ogólnej teorii wszystkiego. Awruk! Sienkiewicz jest niezbędny, historyczny – konieczny, a nie należy, nie wolno zapomnieć zapomnieć o „Szkicach węglem”.
„Ania z Zielonego Wzgórza” – rzecz o tym, że nie należy nigdy ranić uczuć innych.
Juliusz Verne, Strugaccy, Newerly i „Wzgórze z błękitnego snu” (szkoda, że tak mało napisał o Syberii strasznej i pieknej, książka, której nie spotkałem od 1990, kiedy to Matka Stanisława Hawryszuka czytała to przed jego urodzeniem. A jak skończyła to urodziła. Adam Mickiewicz i „Dziady”. Wykłady na Sorbonie.
Ważna jest nie tylko tzw. literatura klasyczna opatrzona podpisem Powieść, Opowiadania, Wiersze. Ważne są dzienniki, biografie równie wciągające jak powieści sensacyjne. Polecam biografię Talleyranda. Chciałbym przeczytać jego historię Rewolucji Francuskiej. Wańkowicz. Trudna sprawa. Zacznijcie poszukiwania swojej ścieżki od „Szczecięcych lat” i/lub „Monte Cassino”. Miron Białoszewski – dzieła i koniecznie biografia.
Przestrzenie wokół Harrego Pottera i drużyny pierścienia, także Gry o tron, to niezwykłe łatwe do opowiedzenia i zwiedzania światy. Są opowieści Dana Browna ale wolę film „Pasja” Mela Gibsona. Swego czasu wielką radość sprawiło mi wejście do świata, którego już nie ma i przeczytanie „Lata leśnych ludzi” Marii Rodziewiczównej. Trójka przyjaciół – Rosomak, Pantera i Żuraw – spędza lato w leśnej głuszy. Sprawdziłem – to napisała pani Maria. Była jeszcze „Kocia Mama”, nie zapomniałem, autorstwa Maria Buyno-Arctowej. To tak zupełnie na marginesie marginesu.
Czarny kryminał amerykański czyli Dashiell Hammet, Raymond Chandler i inni. Poezja Stachury i jego piosenki, ale wyłącznie w jego wykonaniu; w szczególności ta o Potęgowej. Skoro znaleźliśmy się nagle przy piosence, to wspomnę o moich fascynacjach, miłościach lat młodości; były nimi piosenki Jacka Kleyffa, Janka Wołka, Nataszy Czarmińskiej, Magdy Umer, Eli Wojnowskiej, Teresy Iwaniszewskiej, Jolanty Marciniak, Nie kręcą mnie gwiazdy współczesne, może poza Edytą Bartosiewicz. Polski Rock’n’roll o ile jest „takie coś”, nie spotkał się ze mną w odpowiednim czasie. Lubię drapieżne młode formacje, wiele kapel poznałem podczas organizowania 6 edycji Festiwalu Młodych Talentów „Gramy”. Blues, Tadeusz Nalepa, tego słucham, w tym tekstów członka PZPR Bogdana Loebla. Bolesław Prus „Faraon”, „Lalka”, „Kroniki Tygodniowe”, nowele (czytałem zaledwie kilka ale dobrze się zapowiadają); „Chłopi”, wersji czytanej „Ziemi obiecanej” Władysława Reymonta – niestety nie znam, warto tam zajrzeć – tylko kiedy?
Zwiedzam stos książek rozpoczętych, czego od nich chcę, czego się spodziewam? Jaszcza – „Kadencja”. Do publicystyki filmowej ważnej dodałbym pisanie Zygmunta Kałużyńskiego i Marii Malatyńskiej. Na czubku leżą „Listy Nikodema” Jana Dobraczyńskiego napisane w 1956 roku a może jeszcze wcześniej. Jest „Odra” 1982 z tekstami Canettiego, Rozmówki Niemieckie, Fryderyk Nietzsche „Wola Mocy” (zajrzałem, niebezpieczna sprawa), wspomniany „Hamilton”, Lem i Stanisław Brzozowski. Czy ja to wszystko ułożyłem na stosiku po to żeby przeczytać? Zdecydowanie nie przeczytam. Zbyt dużo odniesień, onieśmielających odwołań, dygresji, skoro tak to oceniam, to znaczy, że zbyt mało przeczytałem. Pozostanę przy tym co rozumiem.
Gdym się zawziął i jednak przeczytał, to co? Nic. Po prostu przeczytałbym. Jak już to zrobię, to chwalić się nie będę. Jednym „przeczytaniem” jednak muszę. Przeczytałem Vasariego „Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów” i krytyczną książkę o Vasarim zamieszczoną w tym kilkutomowym wydaniu. To ważne uzupełnienie danych.
Wracamy – Karol Irzykowski. Trzeba przebrnąć przez nieco archaiczny język Mistrza polskiej krytyki, ale napotkamy ciekawe recenzje filmowe i teatralne. Tłumaczenia Boya literatury francuskiej, trzeba wyobraźni Lema, żeby tak to wszystko ułożyć. Dostojewski – zacznijcie od „Łagodnej” i „Wspomnień z domu umarłych”. Na siłę przeczytałm Lermontowa „Bohater naszych czasów” i nic. Podobno dobre, miało znaczenie. „Pani Bovary” – też „zima”, nic. Poezja. Lubię ale nie czytam. To nie „szybka” publicystyka; trzeba znaleźć taki czas, taki spokój, taką wreszcie gotowość żeby czytać między wierszami – wersami. Cokidyś do dzienność nie jest łaskawa dla poezji. Zabrałem się kiedyś do poezji Jonasza Kofty. W niczym nie przypomninało to czytanie jego świetnych piosenek.
„Przygody Mikołajka”, „Księga dżungli”, Albert Camus „Eseje”, James Curwood, Jack London, Aleksander Dumas, Ryszard Kapuściński, Krzysztof Kąkolewski, Norman Mailer. Umberto Eco – „Biblioteka”, „Inwazja jaszczurów”, „Krakatit” Karela Čapka. Żeby odnowić znajomość przeczytałem „Dzielnego wojaka Szwejka” i z zaskoczeniem stwierdzam, że nudnawe, powtarzalne. Ale to znać trzeba. Najlepsza jest cześć „praska”.
Po co czytamy? Żeby nie być głąbem w towarzystwie, żeby rozumieć konteksty, żeby rozumieć słowa, żeby zaliczyć, żeby napisać klasówkę lub wypracowanie, żeby poznać coś nowego, po emocje. Tam odkrywa się słowa.
Ciąg dalszy tej opowieści dotyczy tych książek, które jeszcze czekają na swoją kolej. Wolałbym napisać o nowych lekturach ze starych półek. Na szczęście „Gra o tron” to tylko sześć nowych odcinków, a właściwie pięć, bo pierwszy z ostatniej serii już obejrzeliśmy.

Karol Bunsch i „Dzikowy Skarb”, o Dziku i Mieszku I. Kurt Vonnegut, Hans Hass, zamierzam się dobrać do Oskara Kolberga, głownie po to żeby wyśledzić zwroty i powiedzonka. Jacek Dukaj.

Wojciech Hawryszuk, 15 – 18 kwietnia 2019

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here