Czy w Szczecinie jest bezpiecznie?

0
1102
FOTO Stanisław Kaup

Zanim podejmiemy dyskusję, czy w naszym mieście jest bezpiecznie, należy rozważyć, co to znaczy bezpieczeństwo w mieście? To sprawa kradzieży, napadów, rozbojów, czy zabójstw. To również pewność, że wychodząc z domu nie zostaniemy potrąceni przez samochód lub nie wpadniemy w zapadniętą studzienkę w chodniku. Jako współuczestnik ruchu drogowego codziennie spotykam się z niebezpieczeństwem. Będąc pieszym muszę uważać na nierówne chodniki, natomiast będąc kierowcą – wyrwy w jezdni, czy skomplikowane skrzyżowania, które wyostrzają moją czujność. To jest coś, co występuje w każdym większym, czy mniejszym mieście. Lokalna społeczność powinna walczyć z poprawą bezpieczeństwa na drodze, czy chodnikach zgłaszając zagrożenia do odpowiednich służb. Pytając, czy w Szczecinie jest bezpiecznie, mam na myśli jednak zagrożenia, na które nie mamy wpływu stając się ofiarami kradzieży lub pobicia. Każda dzielnica Szczecina ma swoje niebezpieczne miejsca, czy zaułki. Gocław lub Skolwin to tereny, gdzie przestępczość według danych policji jest największa. Statystyki bezpieczeństwa publicznego wskazują, że wykrywalność przez policję przestępstw rośnie, a same dopuszczanie się działań niezgodnych z prawem z roku na rok maleje, średnio o 1,5 tysiąca rocznie. Te pozytywne dane z urzędu statystycznego nie odpowiadają jednak na postawione w tytule pytanie. O ile idąc w dzień przez centrum Szczecina nie mam obaw, że ktoś mnie zaatakuje, o tyle nocą czuję się już mniej pewnie. Media donoszą o różnych pobiciach nawet w spokojnych dzielnicach, jak Pogodno, czy Gumieńce. Tam również wielu mieszkańców, z którymi rozmawiałem, otwarcie przyznaje o problemie włamań do domów i mieszkań. Nie raz zauważyli, że podejrzane osoby kręciły się pod ich oknami. Do tego dochodzą akty wandalizmu na autach przy osiedlowych parkingach, których kilka miesięcy temu sam stałem się ofiarą. W nocy zostało wyrwane lusterko boczne z mojego samochodu. Te drobne sprawy, o których się słyszy, lub czyta poddają w wątpliwość bezpieczeństwo nie tylko w centrum, ale na pozornie spojonych peryferiach naszego miasta. Dodając do tego sprawy poważniejsze, jak ostatnie zabójstwo przy Głębokim o których słyszał prawie cały Szczecin, lub prawdopodobne zepchnięcie dwóch kobiet do Odry klaruje nam obraz dość niebezpiecznego miasta.
A jak wyglądamy na tle innych polskich aglomeracji? Statystyki pokazują, iż wskaźnik przestępczości na tysiąc mieszkańców w latach 2015-2017 w Szczecinie utrzymuje się na poziomie 27,5. Oznacza to, że znajdujemy się na początku drugiej dziesiątki w rankingu najbezpieczniejszych miast wojewódzkich. Za Białymstokiem i Gdańskiem, przed Warszawą lub Krakowem. Najgorszy wskaźnik przestępczości ma Wrocław – 38,7 przestępstw na tysiąc mieszkańców. Wynik Szczecina nie jest dobry, ale też nie najgorszy. Można podsumować to słowami: jest średnio i tak się czuję w Szczecinie. Średnio bezpiecznie.

Stanisław Kaup

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here