Cudowna przemiana spadku we wzrost, albo stępka w inną stronę.

0
347

Warto czytać książki wydawane w niewielkich nakładach. Również takie, które mają ponad pięćset stron, ale wyłożone na kartonie, przykrywającym w ramach prototypowania bruk placu Orła Białego, sprzedawane są za 10 raptem złotych, a więc w cenie jednego, niedużego trzeba z żalem powiedzieć, za to bardzo rozgrzanego letnim słońcem i rozpływającego się nie tylko w ustach sernika domowej produkcji, również stanowiącego element walki o nową przyszłość najpiękniejszego bodaj ze szczecińskich placów.

„Wśród tłumów zalegających wzdłuż Alei Wyzwolenia trasę pochodu pierwszomajowego, przedzierałem się w towarzystwie znajomych stoczniowców. Opowiadają o początkach swojej pracy. Zaklinają (ponoć to prawda) – że pierwszą stępkę ułożono w stoczni szczecińskiej w odwrotną stronę. Miejsce przyszłego dziobu skierowano w kierunku wody. Niewiele osób poznało się wtedy na tej zasadniczej pomyłce” – napisał w „Felietonie poświątecznym” red. Bohdan Czarnocki, podsumowującym święto 1 Maja 1967 roku, wyemitowanym w Polskim Radio Szczecin dzień później.
Stępka! Ułożona w niewłaściwą stronę pierwsza po wojnie szczecińska stępka! Informacja niezwykła. Jakieś fatum! Nieuchronne, nieodwracalne, właśnie nam przypisane, nie wiedzieć czemu akurat nam. Problem w tym, że nie wiadomo – drobiazg – czy to informacja prawdziwa. Zapisane w nawiasie zastrzeżenie jest niepokojące. „Przy najbliższej okazji będę musiał sprawdzić czy opowiedziana historia zrodziła się już później i skora do podchwytywania każdej anegdoty tradycja przyjęła ją bezkrytycznie czy też, jest to tylko ploteczka powtarzana dla ubarwienia wspomnień – jeszcze nie odległych, a już zatartych w lawinie wypadków, które w naszym mieście, w każdym prawie miesiącu miały rangę wydarzenia historycznego”.
Na żadnej z ponad 500 stron publikacji szczecińskiego instytutu Pamięci Narodowej nie znalazłem potwierdzenia tej informacji. A taka smakowita! Postanowiłem sprawdzić.

Okazało się, że pierwszą po zakończeniu wojny stępkę położono w szczecińskiej stoczni 18 sierpnia 1951 roku. Rozpoczęto wówczas budowę pierwszego z serii rudowęglowców typu B-32, zaprojektowanego w gdańskim biurze projektowym na wzór i podobieństwo statku „Kolno” – zbudowanego w 1936 r. w Luebecker Maschinen Gesellschafft w Lubece i pływającego do końca wojny pod nazwami „Nordcoke”, a następnie „Nordlicht”. Dowiedziałem się, że statków tej serii powstało w Szczecinie 41, z czego 22 trafiły do Związku Radzieckiego jako „jeden z towarów rozliczeniowych kredytu udzielonego Polsce przez ZSRR” (za Internetową Encyklopedią Szczecina). Dowiedziałem się nawet, że matką chrzestną została suwnicowa Olga Szewczyk, a statkowi nadano nazwę SS „Czułym” – od nazwy rzeki, syberyjskiej. Okazało się również, że kadłub zwodowano półtora roku po położeniu stępki (16 grudnia 1952 r.) a jednostkę przekazano armatorowi 31 grudnia 1953 roku. Pierwszy wybudowany w Szczecinie statek rozpoczął więc służbę 2,5 roku po położeniu stępki.
Współczesna nam stępka leży już w stoczni 2,5 roku. To mniej więcej tyle samo czasu, choć przebieg wydarzeń jest jednak, trzeba to przyznać, nieco inny, O samej pechowej stępce sprzed blisko 70 lat, nie dowiedziałem się , niestety, niczego pewnego.
Datą graniczą opublikowanych przez szczeciński IPN informacji, felietonów, reportaży i słuchowisk lokalnego radia, jest rok 1989. Szkoda, że historia urwała się tak nagle. Być może przyjęto założenie, że po 1989 roku fikcja nie miesza się już z rzeczywistością. Szkoda – jestem przekonany, że audycje z minionego trzydziestolecia będą nie mniej pasjonujące. Bardzo jestem ciekaw informacji o „inwestorze katarskim”, okrętach podwodnych, które w Szczecinie chcieli budować Niemcy, Duńczycy i Francuzi, o tysiącu Filipińczyków podejmujących pracę w naszej stoczni, o dziesięciu promach zbudowanych dla PŻB i PŻM, o kolejnych terminach cięcia blach na prom prototypowy, ogłaszanych z niezmienną pewnością siebie przez nad wyraz zadowolonego z siebie ministra, o „zielonej stoczni”, która – jeśli tratować poważnie deklaracja tegoż właśnie ministra – już rozpoczęła demontować (jak chcą szydercy – złomować) pierwszy statek w niewielkiej odległości od Wałów Chrobrego, o spektakularnych sukcesach najlepszej w Europie drużyny siatkówki, występującej ze stoczniowym logo na piersiach czy o najnowocześniejszej w naszej części Europy fabryce, produkującej wielkie stalowe fundamenty dla morskich elektrowni wiatrowych, które niebawem zaczniemy stawiać na Bałtyku.
I o rosnących niezmiennie przeładunkach w portach ujścia Odry.

28 stycznia br. czytam w serwisie Polskiego Radia Szczecin tytuł: „ Coraz więcej towarów przeładowują porty w Szczecinie i Świnoujściu”. Chwilę później w Gazecie Wyborczej, relacjonującej tę samą konferencję prasową w swoim lokalnym wydaniu czytam, że przeładunki spadają. Między wzrostem a spadkiem dostrzegam pewną różnicę, postanowiłem więc sprawdzić. Wszystkie, poza PRS, media informują o spadku przeładunków w 2019 roku (w porównaniu z rokiem 2018). Również na stronie portu czytam podsumowanie, z którego wynika, że „zespół portów Szczecin-Świnoujście zakończył rok 2019 wynikiem 32 174,8 tys. ton obsłużonych towarów. Dla porównania w rekordowym 2018 roku towarów było o 3,3 procent więcej, tj. 33 257,4 tys. ton”. Mniej o ponad milion ton. Wynik portów, pomimo lekkiego spadku, nadal jest niezły, więc po co taka manipulacja? Jaki był cel takiej cudownej przemiany spadku we wzrost?
Aby być sprawiedliwym. Nie tylko Polskie Radio Szczecin miewa dość swobodne podejście do faktów.

W informacji opublikowanej na internetowej stronie lokalnej „Gazet Wyborczej” czytamy: „W 2019 r. porty obsłużyły ponad 32 mln ton towarów (…) W wypadku obrotu gazem LNG w 2019 r. przeładowano ponad 240 mln ton (30 statków, w tym: 17 statków z Kataru, 10 z USA i trzy z Norwegii)”. Pytanie: ile razy 240 mln ton mieści się w 32 milionach ton? Zajrzyjmy ponownie na stronę Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA: „Na szczycie tabeli wzrostów z dwucyfrowym wynikiem plasują się zboża (+19 proc.) oraz paliwa (+11 proc.), w tym LNG +22 proc. (..) W przypadku obrotów gazem LNG, przeładowano w 2019 roku 2 406,8 tys. ton (30 statkami w tym: 17 statków z Kataru, 10 z USA i 3 z Norwegii). Dla porównania w 2018 roku obsłużono 1 977,4 tys. ton (23 statki w tym: 18 z Kataru, 4 z Norwegii i 1 z USA)”. A więc 2,4, a nie 240. Przecinek w prawo, przecinek w lewo.
Nadal chodzi o miliony to, to akurat się zgadza.
Rafał Jesswein.
„Fikcja czy rzeczywistość. Wybór audycji Polskiego Radia Szczecin z lat 1946 – 1989”
Wybór, wstęp i opracowanie Paweł Szulc.
Instytut Pamięci Narodowej o/Szczecin 2009 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here