Buciki przed kościołem. Kościelna agresja bucikowa.

0
525

Jeszcze nie tak dawno ludzie gromadnie chodzili do kościołów. Potem zaczęli z nich wychodzić. A teraz przychodzą pod kościoły.

W niedzielę w wielu miastach w Polsce na kościelnych płotach pojawiły się dziecięce buciki. To symboliczne wsparcie dla ofiar kościelnych pedofili. To jednocześnie apel do Kościoła katolickiego, żeby zgodnie z prawem, zgodnie z przyzwoitością i deklarowanymi przez siebie zasadami etycznymi przestał chronić przestępców seksualnych w sutannach.

Bo wbrew temu, co mówił na mszy ksiądz parafii Jana Chrzciciela w Szczecinie, to nie jest tak, że osoby niewinne są w kościele, a te z poczuciem winy stoją przed nim… Grzech ujawniony siedzi sobie jeszcze całkiem wygodnie na ołtarzu. Ale jest też coraz bardziej widoczny zza zasłony społecznego przyzwolenia chronionego wstydem ofiar. I zmowa milczenia systemu kościelnego wsparcia dla przestępstw seksualnych w gronie Swojaków w sutannach już nie wystarczy. Zaczęło się odliczanie do tego, co w języku kazań nazywa się przywoływaniem do „stanięcia w prawdzie”. Panowie księża i kościelni hierarchowie otwórzcie oczy na własny grzech, otwórzcie serca na los okaleczonych psychicznie dzieciaków – ofiar przestępców seksualnych w sutannach – i stańcie w prawdzie. I przeproście. Bo koloratka przestała być już immunitetem.

Najpierw zaczęli do nas dzwonić ludzie. Czy Szczecin dołączy, w którym miejscu? Rozdzwoniły się telefony pomiędzy miastami. Kto jeszcze robi? Okazało się, że chętnych jest wielu.

Miało być spokojnie, w milczeniu, z godnością dla pamięci dzieciaków – ofiar systemu kościelnej przemocy seksualnej wobec najmłodszych. Bez banerów, bez wykrzykiwanych haseł i bez przemówień. W wydarzeniu zaznaczałyśmy, że to akcja KAŻDEGO przed KAŻDYM kościołem. I trwa cały dzień. Umówiłyśmy się, że nasza grupka wiesza buciki na kościele przy ul. Bogurodzicy – tym, który dla tej akcji ma szczególne znaczenie. Miałyśmy tam być obecne przez godzinę.

I w zasadzie, kiedy już buciki zostały powieszone, a później zdarte przez kościelnego i wrzucone do wora na śmieci, kiedy większość osób się rozeszła – wówczas pojawił się ksiądz. Co powinien zrobić ksiądz w ramach światowej akcji upamiętnienia dzieci – ofiar przemocy seksualnej księży-pedofilów? W moim przekonaniu powinien razem z wiernymi powiesić buciki na kościelnym płocie. Mógł też powiedzieć, podobnie jak papież Franciszek, że Kościół przeprasza, że będzie bardziej wrażliwy na los ofiar i skuteczniejszy w zapobieganiu seksualnej przemocy we własnym gronie. Tak się nie stało. Ksiądz najpierw wycelował swój drogocenny aparat fotograficzny prosto w moją twarz, potem złapał mnie za ramię i naprawdę MOCNO ścisnął. To takie dyscyplinujące uszczypnięcie. Potem rzucił się na kolegę, który nagrywał szarpaninę komórką i próbował mu ją wyrwać. Ksiądz -agresor zwrócił się do dziennikarki TVN24 i zaczął wykręcać jej nadgarstek w ręce, w której trzymała mikrofon. Potem zrobił to jeszcze raz – tym razem skutecznie. Usłyszałyśmy, że mamy opuścić chodnik przed kościołem. Możemy sobie stać przed bankiem po drugiej stronie ulicy 🙂

Wiele innych rzeczy usłyszałyśmy. Agresywnych i pełnych pogardy chociaż wypowiadanych z uśmiechem na ustach. I nie chodzi o moje, czy moich koleżanek urażone ego i wywołane poczucie zagrożenia, jakie towarzyszy agresywnym zachowaniom. Chodzi o to, że polski Kościół katolicki nadal chce chronić swoich przestępców, z dzieci czynić grzesznych prowokatorów, zaś wszystko chować pod kołdrą. Mam niekomfortową wiadomość – ta kołdra staje się coraz bardziej krótka, Wasze grzechy coraz bardziej widoczne, a ludzie coraz odważniej o nich mówią. Chowanie głowy w piach nic nie pomoże. Lepiej i godniej jest stanąć ramię w ramię z tymi, którzy stoją po stronie ofiar. I symbolicznie zawiesić swoje buciki, zamiast zrywać te, co już tam wiszą.

Bogna Czałczyńska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here