Ballada o Bajtku

0
93

Raz mały Bajtek ganiał bez majtek.

Krzyczała mama: gdzie twa piżama?!

Złościła babcia, wściekał się tata:

Nie będziesz mi tu bez gaci latał!

Wpadł zatem Bajtek na pomysł nowy,

Aby spróbować posad państwowych.

A że był młody, a że był mały –

Różne osoby mu pomagały.

Pomagał wujek, siostry i bracia,

By móc zobaczyć gówniarza w gaciach.

A on był spryciarz, uczył się szybko,

Jak tu na dudka wuja wystrychnąć.

Po wuju przyszła kolej na innych

Rósł w siłę Bajtek, kosztem naiwnych.

I tak się trudził, tak kombinował –

Jedno sprzedawał, drugie kupował.

Wuj, co za niego pięć groszy dawał,

O mało co by skonał na zawał.

Kto by pomyślał, że z tego Bajtka

Nie będzie wcale taka ciamajdka.

Wyrósł, a wraz z nim – jego fortuna.

Wille i działki, konta i fura.

Cieszą się wraz z nim nasi rodacy

Widząc owoce tej ciężkiej pracy.

Nikt go nie ściga, nikt go nie zgani,

Wszystkie kontrole były do bani.

Chronią koleżkę jego kamraci;

Żaden z nich biedny – wszyscy bogaci.

Krzyczą złe media: Bajtek łobuzie!

A on się śmieje, nadyma buzię.

W kraju pandemia, niczym cholera;

Polska nowego ma bohatera.

Był Wielki Gatsby gdzieś w Ameryce,

My mamy swoje światowe życie;

Kto by pamiętał te jego majty?

Dziś mały Bajtek – to Wielki Bajty!

JAR

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here