Bądź cicho i nie prowokuj

0
377
Bogna Czałczyńska

Kolega z pracy robi zdjęcia krocza swoim koleżankom – bez ich wiedzy oczywiście. Uczniowie recenzują majtki nauczycielek na zdjęciach zrobionych z ukrycia. Taki żarcik, zabawa w korpo czy szczeniacki wybryk – dość egalitarny, bo każda z nas może stanąć w niechcianym konkursie na najciekawsze figi miesiąca. Widzicie tę „komisję konkursową” rechoczącą w kącie lub omawiającą w socialmediowej grupie, która z koleżanek goli sobie krocze, która nosi sexi bieliznę do pracy – hahaha… przecież nie dla męża, co nie? No i która jest w okresie chronionym, bo ma okres,  co widać po podpasce – tej ze skrzydełkami. Urocze prawda? Czy spodziewaną Waszą reakcją byłoby pokorne pochylenie głowy podczas słuchania dobrej rady od przełożonego/ej; noś majty z golfem i zakładaj spodnie! Bo chłopcy tak mają.

Chłopcy tak mają

Widać, że nadal popularny jest pogląd, że chłopcy/faceci nie mają kontroli nad swoim popędem. To posiadacze hormonów, hormony to natura, więc widocznie Bóg tak chciał. To wygodne wytłumaczenie dla przyzwolenia na przekraczanie granic, na molestowanie seksualne i gwałt, no i na wszelkiego rodzaju sztubackie żarciki. Bo wiadomo, że chłopak/facet, jak już zadziała to co natura dała, to nie może przestać, to musi… Więc wina jest po stronie kusicielek, tych co prowokują, tych co same chcą i nawet niektóre mówią „nie”, ale wiadomo – jak mówi „nie” to myśli „tak”, bo kobiety lubią być trochę gwałcone, prawda? poza tym….

Ciesz, się że Cię ktoś zauważa

Ciesz się, że Cię chłopcy już/jeszcze zauważają, bo tylko te atrakcyjne padają ofiarą seksistowskich żartów, a te starsze/mniej atrakcyjne to same by chciały. Bo wiadomo – my kobiety budujemy swoje poczucie wartości na słuchaniu seksistowskich żarcików, a obleśne uwagi traktujemy jak trofea. Uwaga…. Breaking news; to tak nie działa.

Przyzwoitych kobiet się nie gwałci

Wyrastaliśmy w serwowanym nam przez literaturę i otoczenie przekonaniu, że przyzwoitym kobietom nie przydarzają się niefajne rzeczy. Niefajne rzeczy spotykają tylko te, które nie były przyzwoite, które prowokowały, były wyzywające, zbyt wesołe, zbyt beztroskie i jeszcze atrakcyjnie ubrane – same się prosiły, bo to puszczalskie jakieś. To przekonanie było wszechobecne i głoszone przez pokolenia Pani Dobra Rada, przez babcie, mamy i nauczycielki i sędziów w sprawach o gwałt czy molestowanie. Więc… za długi dekolt, za krótka sukienka – prowokujesz, nie patrz prosto w oczy – bo to wyzywające, nie chodź późno ulicą, a już nie daj Boże sama.

Kiedy prowadzę jakieś spotkania na temat kultury gwałtu to zawsze zadaję pytanie, w jaki sposób zabezpieczacie się wychodząc same wieczorem z domu? Z miejsca padają różne sposoby… mam w torebce gaz/dezodorant w spray”u, trzymam kluczyki w dłoni żeby zadać cios, rozmawiam przez telefon, żeby w razie czego wołać o pomoc, wybieram dłuższą trasę, ale oświetloną i uczęszczaną, idę od strony ulicy, żeby nie dać się wciągnąć do bramy – sposobów jest wiele, kartka na flipcharcie z odpowiedziami kobiet/dziewczyn zawsze jest zapisana od góry do dołu. Kiedy pytam o to mężczyzn/chłopaków – nie rozumieją pytania. A my nadal kierujemy swój przekaz do dziewczyn i kobiet, zamiast do mężczyzn i chłopców, do synów, braci, uczniów w szkole, pracowników i kolegów z pracy. To krótki przekaz; nie gwałć i nie molestuj. I nie poniżaj.

Doświadczamy i pamiętamy

Na spotkaniu klasowym wspominaliśmy fajne i niefajne rzeczy, które nam się w szkole przytrafiły. Wszystko było super i bawiliśmy się świetnie. Naprawdę? Zawsze? Opowiedziałam swoją historię; stałam na szkolnym korytarzu oparta o parapet. To była słoneczna wiosna i słońce grzało mnie w plecy. Za chwilę miały zacząć się lekcje i wokół stało więcej osób z naszej klasy. W pewnym momencie otoczyło mnie trzech kolegów z klasy. Podeszli, skierowali wzrok w mój dekolt i jeden z nich bardzo głośno zapytał: „Hej, co robisz, że masz takie duże cycki?”. Widziałam głowy innych uczniów, odwracających się w naszą stronę i wydawało mi się, że wszyscy zaglądają mi teraz w dekolt – który niczym zresztą specjalnym się nie wyróżniał, kształtne piersi siedemnastolatki i już, ani nie odkryte, ani nie prowokujące. Niedowierzanie, zawstydzenie i zmieszanie – to u mnie, bo po kolegach widać było, że świetnie się bawią. Odpowiedziałam coś w rodzaju; „spytaj swojej dziewczyny, ona ma większy” – bez sensu i w zmieszaniu. Po latach tylko ja to pamiętałam. Każdy z kolegów zaprzeczył pomimo, że po 40 latach od matury mam tę scenę wrytą w pamięć. Po latach każdy z tych fajnych facetów – dzisiaj to lekarz z klauzulą sumienia oraz dwóch świetnie prosperujących przedsiębiorców – szczerze przekonywał, że ależ skąd! to nie on i że nic nie pamięta, musiało mi się pomylić, albo sobie wymyślam. I to, że się wówczas nie śmiałam. Pamiętam tę złożoność uczuć i doznań – wstydu, opuszczenia, bezsilności i poczucia, że nie ma dobrej reakcji, bo zaraz przecież mogę usłyszeć; „co na żartach się nie znasz”. Silne doznanie przekroczenia granic, poniżenia i wystawienie na wyśmianie. I świadomości, że w sumie to nie o mnie chodzi, że oni tak dla fejmu i dla poklasku – ale moim kosztem. Ja się wówczas nie śmiałam. Straciłam poczucie bezpieczeństwa we własnej grupie. I do śmiechu zapewne nie było dziewczynom, których majtki/krocze fotografował szkolny kolega z I Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie.

Bo to rzeczy mało ważne – dla sprawcy

Wyśmiać kogoś, poniżyć, zrobić sobie przy tym fejm i poklask kolegów. I zapomnieć. Dziewczyny, te obśmiane i poniżone – pamiętają. Jestem pewna, że uczennice z I LO też zapamiętają kolegę od robienia fotek. Tylko, że teraz stało się coś nieoczekiwanego, nieoczywistego – dziewczyny zamiast czuć się zawstydzone i uciszone – hardo podniosły głowę i zareagowały. Ja nie reagowałam – no właśnie dlatego, że porządnym dziewczynom to się nie przydarza, bo nie chcę się mieć „gęby” tej co nie zna się na żartach, tej co ma chyba jakieś kompleksy i jeszcze donosi. A poza tym – wówczas nie było komu o tym powiedzieć. Jak się okazuje teraz również. Bo o ile uczennice w I LO odrobiły już swoją lekcję z reagowania na przemoc i molestowanie, to nauczyciele i dyrekcja – już nie.

Szkoda marnować chłopakowi życie

Zadziwiająca jest zawsze troska o uczucia… sprawcy. Po co chłopakowi marnować życie jakimś tam dochodzeniem, medialną wrzawą wokół tak delikatnej sprawy, po co o tym mówić. Łatwiej wyciszyć.

Czy chłopak, który robi koleżankom zdjęcia krocza/majtek to niedowartościowany i zakompleksiony fetyszysta czy kandydat na bohatera miesiąca wśród kumpli w klasie? Czy to jest kolekcjoner czy raczej gra w zdobywanie popularności i budowanie hierarchii w grupie? Obstawiam to drugie.

Młode nie odpuszczą

Głupie dowcipy i seksistowskie żarty mogą przytrafić się w każdym środowisku. Ale to my i nasze otoczenie wyznaczamy granice przyzwolenia na przemoc i poniżanie. Właśnie wznowiono klasyka – książkę Jasona Katza – „Paradoks macho. Dlaczego niektórzy mężczyźni krzywdzą kobiety i jak wszyscy mężczyźni mogą pomóc”. Nowością jest zbiór tekstów Pauliny Młynarskiej – „Okrutna jak Polka”. To lektury dodatkowe, bo podstawą powinny być systemowe szkolenia dla dyrektorów i nauczycieli o tym czym jest molestowanie seksualne i przemoc rówieśnicza. Szkolenia z tego jak reagować na seksizm, molestowanie i to co Katz określił kulturą gwałtu i systemowej, kulturowej przemocy wobec kobiet. I jeszcze jedno…. Uczennice I LO były pierwsze. Ale jestem przekonana, że podobnych reakcji ze strony uczennic będzie więcej. Dziewczyny przełamały tabu i nie odpuszczą. W każdej szkole spotkamy podglądaczy, poklepywaczy, autorów kompromitujących zdjęć i filmików w sieci budujących swoje ego i miejsce w szkolnej hierarchii poprzez poniżanie koleżanek. Robią, bo mogą. Bo mają społeczne przyzwolenie. Dziewczyny powiedziały; Mamy dość. I nie są w tym samotne – mają wsparcie w sieciach dziewczyńskich i kobiecych grup – tych w necie i tych w realu. Mają to przegadane i są naprawdę świadome własnych doświadczeń i swoich praw. Teraz czas na naukę dla dyrekcji i nauczycieli. Młode nie odpuszczą. I nie mogą zostać same – bez wsparcia rodziców, nauczycieli i instytucyjnego systemu. Bo walczą o godność dla każdej z dziewczyn, dla każdej z kobiet. I za to warto im też podziękować.

Bogna Czałczyńska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here