Arłukowicz tropi macki Pegasusa

0
63

Komisja powstała po to, aby sprawdzić na czyje zlecenie i przeciwko komu zastosowano broń szpiegowską — tak Bartosz Arłukowicz tłumaczy w mediach powołanie przez Parlament Europejski komisji śledczej, która zajmie się używaniem oprogramowania szpiegowskiego przez rządy państw UE, w tym Polski.

Europoseł z Pomorza Zachodniego jest jedynym Polakiem, który zasiada w specjalnej komisji Parlamentu Europejskiego ds. Pegasusa. 

Komisja ma zbadać domniemane naruszenia prawa UE w zakresie korzystania z oprogramowania inwigilacyjnego m.in. przez Węgry i Polskę. W tym celu przyjrzy się istniejącym przepisom krajowym regulującym nadzór nad służbami i sprawdzi, czy oprogramowanie szpiegujące Pegasus było wykorzystywane do celów politycznych przeciwko np. dziennikarzom, politykom i prawnikom.

Postulat powołania komisji śledczej, która zajęłaby się sprawą inwigilacji polityków, dziennikarzy i aktywistów za pomocą Pegasusa i innych tego typu programów szpiegujących,  zgłosiła w styczniu frakcja PE „Odnowić Europę”.— W Polsce użyto Pegasusa przeciwko osobom, które są niepokorne wobec obecnej władzy, to wszystko jest owiane tajemnicą — twierdzi Bartosz Arłukowicz — Z drugiej strony komisja będzie jednym z etapów odsłaniana tego, co się z Pegasusem działo.

Wsparcie dla komisji PE ws. Pegasusa już wcześniej obiecał kanadyjski ośrodek Citizen Lab, który wykrył ingerencje tego oprogramowania w telefonach polskich polityków i prawników.

Citizen Lab wie, że w Polsce byli szpiegowani politycy, prokuratorzy, dziś już wiemy, że także biznesmeni. To zmienia trochę obraz sytuacji, dlatego że w mojej ocenie Pegasus był używany w Polsce do kształtowania wyniku wyborczego, m.in. do Parlamentu Europejskiego. Krok po kroku wyjaśnia się, jak to narzędzie może wpływać na wolność i bezpieczeństwo europejskie. Świadomie używam mocnych słów, bo tu nie chodzi o podsłuchiwanie Brejzy. Tu chodzi o to, że system szpiegowski wpływał i manipulował wynikiem wyborczym. To moja ocena, będę starał się to potwierdzić. Chciałbym temu zaprzeczyć w czasie prac komisji, ale intuicja podpowiada mi inaczej. Po co ktoś sprowadzał za miliony dolarów Pegasusa do Polski? Używano go przeciwko Brejzie, przeciwko prezydentowi Andrzejowi Malinowskiemu czy Romanowi Giertychowi – przecież oni nie są przestępcami. Brejza nie jest terrorystą. Brejza był szefem sztabu wyborczego i przeciwko Brejzie użyto Pegasusa. – twierdzi Arłukowicz.

Dorota Wysocka – Schnepf, dziennikarka „Gazety Wyborczej” zapytała europosła jaka jest szansa, na to by przed Komisją stanęli politycy z Polski? Kaczyński, Ziobro, Kamiński?

– Musimy pamiętać, że w komisji śledczej PE zasiada 38 europejskich polityków z 16 państw. Polska oczywiście będzie jednym z głównych i najważniejszych miejsc, w których Pegasus będzie badany. Z całą pewnością będą zaproszeni ci, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo cybernetyczne w Polsce, ci którzy mogli mieć coś wspólnego z zakupem lub używaniem tego oprogramowania.( …) Brak stawiennictwa osób zapraszanych przed komisję też jest jakąś informacją. Będziemy musieli sprawdzić, w jaki sposób Pegasus był sprzedawany, komu był sprzedawany, na jakich zasadach i przede wszystkim gdzie gromadzone są dane i w jaki sposób używa się ich przeciwko ludziom. Teraz i w przyszłości. To są pytania, na które odpowiedzi wcześniej czy później padną. Uważam, że ta komisja jest bardzo potrzebna, ona będzie odsłaniała kolejne etapy funkcjonowania Pegasusa w Europie i nawet jeśli nie wyjaśni sprawy do końca, w 100 proc., to być może uruchomią się też wymiary sprawiedliwości, prokuratury, służby specjalne w poszczególnych państwach. Bo to nie jest tak, że taką broń można po prostu kupić, przywieźć i użyć przeciwko komuś. Ktoś musi się na to zgodzić, ktoś musi wydać licencję, w końcu – ktoś musi aprobować sposób używania tego systemu. – twierdzi Arłukowicz.

Komisja senacka, która powstała by zbadać sprawę inwigilacji opozycji przy pomocy systemu Pegasus ma związane ręce, nie jest komisją śledczą. W Sejmie projekt powołania komisji śledczej, marszałek Witek, zamknęła głęboko w zamrażarce sejmowej. Czy specjalna Komisja Parlamentu Europejskiego ma szansę odkryć prawdę? Zobaczymy jakie będą wyniki pracy śledczych,  a wtedy przekonamy się jak zdeterminowani są politycy europejscy, by dotrzeć do miejsca z którego te „macki” wychodzą.

Przemek Kowalewski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here