Andrzej Żarnoch – jak Go pamiętam…

0
75
foto: M. Tałasiewicz

Osobowość Andrzeja Żarnocha, jego losy i dokonania zawodowe – podobnie jak innych wybitnych szczecińskich okrętowców – zasługują na odrębne, poważne opracowanie i upamiętnienie. Ja ograniczę się do przedstawienia kilku epizodów, w których – w jakimś kontekście – miałem swój udział…  

Andrzeja Żarnocha poznałem na jesieni 1967 roku, gdy jako nowy nabytek w zespole automatyki w szczecińskim oddziale COKB[1] dostałem polecenie aktualizowania dokumentacji systemów zdalnego sterowania i sygnalizacji na prototypowym statku z serii projektowanych dla ZSRR statków naukowo-badawczych typu B88. Głównym projektantem (wtedy mówiło się „głównym konstruktorem”) był Mikołaj Thierry[2]. Co jakiś czas schodziłem do niego na konsultacje na pierwsze piętro do działu Głównych Konstruktorów. Któregoś dnia zwrócił moją  uwagę młody facet, który stojąc przy jednym z sąsiednich biurek rozmawiał z kimś po rosyjsku  – przez telefon. Jakość łączności telefonicznej, zwłaszcza z zagranicą, była wtedy kiepska, więc czasem po prostu krzyczało się do słuchawki. Była to zwyczajna sytuacja, więc nikt nie reagował, gdy rozmawiający coraz głośniej krzyczał do słuchawki powtarzając „Żahnoch! Żahnoch!”, aż w pewnym momencie szpetnie zaklął i zwrócił  się do otoczenia: „niech ktoś powie temu ch… , że nazywam się Żahnoch, a nie Żahnoch!”. I właśnie tak  poznałem Andrzeja Żarnocha…  

Kilka miesięcy później projektowałem systemy zdalnego sterowania i sygnalizacji na statki szkolno-towarowe B80, których głównym projektantem był właśnie Andrzej Żarnoch. Statki były przeznaczone dla wyższego szkolnictwa morskiego w ZSRR, Polsce[3], Bułgarii i Rumunii. Mogły zabierać na pokład kilkudziesięciu słuchaczy, miały dwie siłownie – główną i szkolną, bardzo rozbudowane systemy radiowe i radarowe („las anten”…), a ich klasa lodowa pozwalała na pływanie w Antarktyce. Ponadto łatwo dawały się  przystosować do funkcji pływających szpitali. Instalacje statku były bardzo rozbudowane, zatem także systemy zdalnego sterowania i sygnalizacji nie były proste… W takich okolicznościach koordynacyjne spotkania z głównym projektantem były dość częste. Kilka lat później napisaliśmy wspólny artykuł na temat tego statku[4].

Później, w niemal dwudziestoletnim okresie mojej pracy w Instytucie Okrętowym Politechniki Szczecińskiej, z Andrzejem spotykaliśmy się rzadko i raczej przypadkowo, gdy przychodził prowadzić wykłady z zakresu teorii i projektowania okrętów[5] oraz jako konsultant zewnętrzny naszego interdyscyplinarnego zespołu pracującego nad wielkim zleceniem RWPG dot. opracowania koncepcji poszukiwania, wydobywania, transportu i przeróbki zalegających na dnie Pacyfiku konkrecji polimetalicznych.

W kolejnych kilku, gdy jako wojewoda uczestniczyłem w wydarzeniach dotyczących kolejnych rocznic katyńskich, bliżej poznałem żonę Andrzeja – Ewę Gruner-Żarnoch. Kilka razy spotkaliśmy się u nich w domu na Pogodnie i zawsze były to miłe, przyjacielskie spotkania.

Bliżej znów zetknęliśmy się na kilka lat, gdy byłem prezesem spółki Porty Petrol SA, członkiem rady nadzorczej, a nieco później – jednym z sześciu wiceprezesów zarządu holdingu stoczniowego. Andrzej odpowiadał funkcjonalnie za marketing oraz nadzorował spółki z grupy paliwowej holdingu.

Andrzej Żarnoch w branży okrętowej znał wszystkich, których należało znać, znał również lokalne zwyczaje, a nawet kuchnie w krajach naszych partnerów biznesowych i klientów.  Był wspaniałym rozmówcą i zawsze trzeźwo i raczej trafnie oceniał szanse i zagrożenia. To on idealnie wybierał miejsca na studyjne wyjazdy zarządu i rady nadzorczej, by w ciągu kilku dni można było w pewnym oderwaniu od spraw bieżących przedyskutować i uzgodnić kolejne etapy strategii i programu restrukturyzacji całej grupy holdingowej.

Wśród wielu osób, które przyszły na pogrzeb Andrzeja (29 kwietnia 2022 r.) byli wszyscy żyjący członkowie byłego zarządu Stoczni Szczecińskiej Porta Holding SA – największej i najcenniejszej firmy prywatnej na Pomorzu Zachodnim: Krzysztof Piotrowski, Ryszard Kwidziński, Grzegorz Huszcz, Arkadiusz Goj i ja.

Marek Tałasiewicz


[1] COKB – Centralny Ośrodek Konstrukcyjno-Badawczy Przemysłu Okrętowego, szczeciński oddział mieścił się  w gmachu – obecnie opuszczonym i zdewastowanym – przy ul. Ludowej 11

[2] Mikołaj Thiery (1920-1997), pierwszy Główny Projektant statków.

[3] „ms. Antoni Garnuszewski” dla WSM w Gdyni i ms. „Antoni Ledóchowski” dla WSM w Szczecinie

[4] Marek Tałasiewicz., Jerzy Sołdek, Andrzej Żarnoch: „Zastosowanie maszyn cyfrowych na statkach szkolno-transportowych”. IX Sesja Naukowa Okrętowców, Szczecin, 27-28 IX 1974.

[5] Kierownikiem Zakładu TiPO oraz zespołu projektowego był Mikołaj Thierry

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here