A w Szczecinie hula wiatr.

1
697
Stena Estrid arrives in Dublin STENA ESTRID COMPLETES MAIDEN VOYAGE: Pictured is Stena Line’s newest ferry, Stena Estrid as it arrives in to Dublin Port after completing its first journey from Holyhead. Whilst Storm Brendan made weather conditions challenging on the sailing, passengers arrived in good spirits having been amongst the first to experience the luxurious new surroundings of the vessel. They were greeted in Dublin by celebratory water cannons. Stena Estrid is one of the most advanced vessels in operation with space to carry 120 cars and 1,000 passengers. For more information on Stena Line and to book your sailing, go to www.stenaline.co.uk

13 stycznia br. krótko po godzinie 14.30, w porcie Dublina powitano salutem wodnym nowy prom szwedzkiego armatora Stena Line. „Stena Estrid” zawinął do stolicy Irlandii z lekkim opóźnieniem – tego dnia szalał silny sztorm. Był to pierwszy rozkładowy rejs nowej jednostki – statek będzie obsługiwał połączenie z Holyhead dwa razy dziennie, jako pierwszy z trzech nowych promów, budowanych przez Stena Line do obsługi połączeń między Wielką Brytanią a Irlandią.
To pierwszy z ośmiu nowych promów, jakie szwedzki armator kupił w chińskiej stoczni AVIC Weihai Shipyard, ale to inny temat.
Dlaczego jest to informacja warta odnotowania? Otóż Stena Line podpisała z AVIC Weihai kontrakt na budowę promów ro-pax (221 m. długości, 27,8 m. szerokości, linia ładunkowa ro-ro o długości 3,1 tys. m., do tysiąca pasażerów na pokładzie) w kwietniu 2016 roku. Mniej więcej w tym samym czasie (9 czerwca 2016 r.) podczas 4. Międzynarodowego Kongresu Morskiego w Szczecinie podpisano list intencyjny na budowę dwóch promów pasażersko-samochodowych dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. W pewnym sensie były to jednostki bliźniacze – poczęcie miało miejsce w tym samym, mniej więcej, czasie – z jedną tylko różnicą: w Chinach miało miejsce wydarzenie klasyfikowane wyłącznie w kategoriach biznesowych. Odnotowane, ale nie fetowane. U nas sprawa wyglądała poważniej: –
Traktuję to jako obowiązek narodowy. To jest ich sprawa, ludzi pracy. Jak w każdym miejscu w Polsce, ale to jest Pomorze Zachodnie, ono musi być traktowane szczególnie. to jest racja stanu – powiedział półtora roku później (maj 2017 r.) prezes PiS Jarosław Kaczyński w Polskim Radio Szczecin. Szczeciński prom stał się wiec czymś znacznie więcej, niż tylko nowym statkiem do przewożenia ludzi i ciężarówek.
W lutym 2018 r. w AVIC Weihai Shipyard położono stępkę pod pierwszy ze „szwedzkich” promów.

Byliśmy znacznie szybsi. Już 23 czerwca 2017 r. w Szczecinie pojawiła się najsłynniejsza stępka w historii polskiego przemysłu stoczniowego. Młoteczkiem stuknął sam premier Mateusz Morawiecki.
Było to stuknięcie na miarę czasów. Mocne i pewne. W sierpniu 2017 r. min. M. Gróbarczyk stwierdził w uniesieniu: – „Zakładam, że w najbliższym czasie w polskich stoczniach powstanie 10 promów pasażersko-samochodowych typu ro-pax”. Pytany przez PAP, która ze stoczni zrealizowałaby ten kontrakt odpowiedział: „zakładamy że wszystkie zostaną wyprodukowane w Szczecinie”.
I tylko malkontenci narzekali. – Nie ma projektu, nie ma dokumentacji technicznej promu, nie ma na niego pieniędzy, nie ma stoczniowców, ale… jak u Barei… było trochę uroczyście, trochę śmiesznie, trochę wzruszająco – skomentowała to wydarzenie prof. Aneta Zelek, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie. – Cały program Batory to jedna kartka A4. Jest bardzo fajny, ale sposób jego realizacji jest zabawny. Nie ma takich zwyczajów, żeby kłaść stępkę przed rozpoczęciem rozkroju stali – powiedział dyrektor sprzedaży Marine Solutions Wartsila Polska sp. z o.o., Andrzej Buczkowski podczas Międzynarodowych Targów Morskich Baltexpo w Gdańsku we wrześniu 2017 r.
W Chinach położenie stępki było początkiem budowy. U nas pozostało symbolem. W maju 2018 r. poseł Arkadiusz Marchewka opublikował w internecie krótki film. „Miejsce, w które rok temu pukał młotkiem premier Morawiecki, wygląda dziś tak” – mówi, prezentując fragment rdzewiejącej stępki, z której ktoś odkręcił tabliczkę z okolicznościowym napisem – „Na pochylni hula wiatr, nie słuchać hałasu giętej blachy, nie słychać stuku młotów”. Minutowy film ma blisko 800 tysięcy wyświetleń. 17 tysięcy z nich udostępniło go na swoich profilach. Grubo ponad 1,5 mln widzów.

Zarówno poseł Marchewka jak i sama stępka stali się sławni. Inni politycy również nie próżnowali. – Budowa promu odbywa się bez jakiegokolwiek ekonomicznego uzasadnienia – powiedział poseł Sławomir Nitras podczas jednej z kilku konferencji prasowych zorganizowanych na ten temat przez regionalną PO. – To gierkowszczyzna. Nikt po 1989 r. promu tak nie budował, że przyjeżdża pierwszy sekretarz i wbija stępkę, a potem projektuje się statek i zapewnia się jego finansowanie – mówił przed bramą Stoczni Szczecińskiej szef zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej Olgierd Geblewicz, marszałek Województwa Zachodniopomorskiego. – To była fejkowa stępka – stwierdził poseł Norbert Obrycki.
Nieporadność w realizacji tego projektu zaczęło wywoływać zniecierpliwienie również w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Krótko przez rekonstrukcją rządu Beaty Szydło ówczesny wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński wyraził w Polskim Radio Szczecin pogląd, iż Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej powinno mocniej naciskać na osoby odpowiedzialne za tę inwestycję.

Od trzech lat nie możemy przełamać różnego rodzaju niemożności . Mógłby wziąć [minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej] przysłowiowego kija i pogonić wszystkich tych, którzy opóźniają proces budowy promu w Stoczni Remontowej Gryfia – stwierdził. Zarządca komisaryczny Polskiej Żeglugi Morskiej ze Szczecina Paweł Brzezicki był bardziej dosadny. – Apeluje do decydentów: zacznijcie realizować program Batory naprawdę – nie tylko w przemówieniach – powiedział w wywiadzie udzielonym portalowi gospodarkamorska.pl.

W styczniu 2019 r. budowany w Chinach kadłub nowego promu spłynął na wodę. Minister Marek Gróbarczyk nie znalazł widać odpowiedniego kija, a poseł Brudziński nie naciskał – może dlatego, że postanowił urządzić sobie nowe biuro w Brukseli. Komisarz Paweł Brzezicki przestał zarządzać Polską
Żeglugą Morską, dość gwałtownie i w nieco tajemniczych okolicznościach. Prom postanowiono zbudować w oparciu o zakupiony za granicą projekt, na dodatek pojawiła się myśl, by polską rację stanu realizować jednak w Chinach, bo tam budowa nowych promów udaje się, w Polsce jakby mniej. Nie wiedzieć czemu. Szczeciński Park Przemysłowy zmienił nazwę na Stocznia Szczecińska SA, zyskując wielką sławę przy okazji interesów w biznesie sportowym. MSR Gryfia zmieniła właściciela, kilku prezesów – ostatnio powołany daje gwarancje, że na wyspie z pewnością nie powstanie żaden statek. Jest to, nawiasem mówiąc, zgodne z koncepcją zorganizowania w „Gryfii” tzw. „Zielonej Stoczni”, czyli Zakładu Recyklingu Statków Szczecin. Statki mają być złomowane, nie budowane.

Pierwsze złomowania statków w ramach przedsięwzięcia Zielona Stocznia w Polsce mają odbyć się w ciągu kilku miesięcy – poinformował we wrześniu 2019 r. w Szczecinie minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk, ale nic takiego, jak dotąd, nie wydarzyło się. Nie ma też żadnych informacji w tej sprawie, choć kończy się już styczeń.
13 stycznia 2020 r. pierwszy z nowych promów Stena Line zabrał na pokład pierwszych pasażerów i spokojnie, choć z lekkim opóźnieniem, dopłynął do portu. Mimo, że wiało ponoć tego dnia wyjątkowo mocno.

Rafał Jesswein

Film A. Marchewki https://www.facebook.com/marchewka.arkadiusz/videos/1876165249348343/

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here