100 zł na kota, 200 na psa

0
677

Przedwyborczy danse macabre partii rządzącej trwa. Prezes i premier tak się rozpędzili w obietnicach, że chcą dać rolnikom po 500 zł na krowę i po 100 na świński ryj. Czy z tego powodu protestujący rolnicy przestaną blokować drogi,  wysypywać jabłka na ulice i powrócą do swych gospodarstw policzyć szybko inwentarz i skalkulować przyszłe zyski? Wątpliwe. Dziś rolnik jest producentem żywności, przedsiębiorcą, który wie, co mu się opłaca, a co nie. I z tego powodu nie pójdzie na ten populistyczny chwyt. Rolnicy oczekują poważnego traktowania i reform, by stać się konkurencją dla taniej żywności z importu. Są jednak liczną grupą, której warto coś obiecać. Obiecano emerytom, bo to też kilka milionów głosów. Nauczyciele raczej nie mają szans na poważnie traktowanie. Jest ich po prostu za mało, by się nimi przejmować w kontekście utrzymania władzy… 
A zatem, co by tu jeszcze, panowie, obiecać? Wszak budżet na razie wytrzyma. Po nas, choćby potop… Strach ma wielkie oczy – sondaże coraz częściej przypominają populistom, że władza może im się wymknąć z ręki. W tym amoku na bok idą realia gospodarcze i zobowiązania polityczne. Przecież suweren, to nie są wybrane grupy społeczne, czy zawodowe… Kto by się teraz tym przejmował. Wszystkie ręce na pokład, czyli na Nowogrodzką, gdzie pod osłoną nocy trwają narady, jak wygrać wyborczy trójskok (do Europarlamentu, Sejmu i Belwederu). 
W tym makabrycznym tańcu obietnic zapomina PiS o najmłodszych. „Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie” przestrzegał Stanisław Staszic cytując Jana Zamoyskiego. Rządzący tego nie chcą przyjąć do wiadomości i upokarzają nauczycieli. Syty głodnego nie zrozumie… 
Amok przedwyborczy trwa. Co jeszcze usłyszymy? Kto jeszcze będzie beneficjentem dopłat? Może właściciele psów i kotów? Łatwo rozdawać nie swoje pieniądze. Dno państwowego, czyli naszego wspólnego, skarbca już widać. Tuż za horyzontem czai się greckie widmo… 

Jarosław Dobrzyński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here